dwutygodnik internetowy
25.01.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Muzeum jako dowód zbrodni

Wiosną 1940 roku ponad 20 tysięcy polskich oficerów, żołnierzy i przedstawicieli elit społecznych zostało zamordowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej w okolicach Katynia. Decyzję o masowym mordzie podjęli przedstawiciele najwyższych władz ZSRR. Bliscy ofiar żyli w niewiedzy, a za wszelkie próby upamiętnienia byli szykanowani. Ponad 75 lat trwała walka o pamięć, zwieńczona w ubiegłym roku otwarciem w Warszawie Muzeum Katyńskiego.

Źródło zdjęcia: http://www.muzeumkatynskie.pl

Źródło zdjęcia: http://www.muzeumkatynskie.pl

17 września 2015 roku w 76 rocznicę napaści ZSRR na Polskę otwarte zostało nowe miejsce pamięci – Muzeum Katyńskie, oddział Muzeum Wojska Polskiego. Ulokowana na terenie warszawskiej Cytadeli placówka ma być przede wszystkim hołdem dla ofiar zbrodni. Muzeum wyraża społeczną potrzebę przypomnienia i na stałe umieszczenia w pamięci zbiorowej tematu Katynia. Wskazują na to również początki tej instytucji. Potajemne upamiętnianie i ustne przekazywanie prawdy o wydarzeniach z 1940 roku trwało przez cały PRL, szczególne zasługi w tym zakresie mają Rodziny Katyńskie. Już w 1990 roku Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej podjął uchwałę inicjującą powstanie Muzeum Katyńskiego – jednak na stałą siedzibę trzeba było poczekać jeszcze ćwierć wieku. Otwarcie wystawy na Żoliborzu poprzedziły liczne inicjatywy popularyzatorsko-edukacyjne i ekspozycyjne, których celem było przybliżenie przemilczanej historii. Należy do nich zaliczyć m.in. wystawy „Nie tylko Katyń” oraz „Pamięć nie dała się zgładzić”. Druga z tych ekspozycji stała się podstawą do narracji prezentowanej dziś w Muzeum Katyńskim.

Powstanie placówki należy wpisać w szerszy kontekst przemian w muzealnictwie, które możemy zaobserwować od otwarcia w 2004 roku Muzeum Powstania Warszawskiego. Było to pierwsze polskie muzeum, które określić możemy jako nowoczesne muzeum narracyjne. Inspiracje tą placówką widać wyraźnie w Muzeum Katyńskim. Podobieństwa dostrzeżemy zarówno na samej ekspozycji głównej, jak i w sposobie i charakterze funkcjonowania instytucji. Muzeum zostało określone w statucie jako placówka martyrologiczno-muzealno-badawcza, dokumentująca zbrodnię katyńską. To wyraz wielotorowości podejmowanych działań. W ich zakres wchodzą tradycyjne zadania, takie jak przechowywanie zabytków, ale miejsce to uosabia przede wszystkim pewien sposób myślenia o muzeach-pomnikach czy muzeach-świątyniach. Takie założenia są pewną awangardą względem początkowych celów Muzeum Wojska Polskiego. Miało ono bowiem skupiać się na chwale, wygranych bitwach i słynnych bohaterach, a w najmniejszym stopniu na ofiarach.

Ekspozycja główna w Muzeum Katyńskim składa się z dwóch zasadniczych części pt.: „Odkrywanie” i „Świadectwo”. Pierwsza z nich prezentuje chronologicznie dzieje zbrodni. Narracja zaczyna się w 1920 roku od wojny polsko-bolszewickiej, przytacza skrótowo historię polityczną dwudziestolecia międzywojennego ze szczególnym uwzględnieniem traktatów międzynarodowych. Następnie prezentuje kolejno: początek II wojny światowej, dwie okupacje – niemiecką i sowiecką, atak Hitlera na ZSRR, odkrywanie masowych mogił, międzynarodową reakcję na zbrodnię katyńską, działania Rosji na rzecz zakłamywania historii. Ekspozycję kończy temat transformacji i ujawnienie dokumentów zbrodni przez prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa. Tej opowieści towarzyszą różnego typu źródła mające uwiarygodnić przekaz. Należą do nich m.in.: pocztówki, materiały filmowe, zdjęcia, zeznania świadków ekshumacji (w tym niezwykle poruszające opisy autorstwa Tadeusza Czapskiego). Do ich prezentacji zastosowano najnowsze techniki muzealne. Dzięki nim możliwe jest imienne i indywidualne upamiętnienie ofiar, których biogramy czy fotografie są wyświetlane na ekranach. Zamordowani przestają być anonimową masą, zyskując twarze i nazwiska. To uwiarygodnia przekaz i mocniej angażuje emocjonalnie odbiorcę. Za pomocą nowych technologii wymienieni z imienia i nazwiska zostali również sprawcy. Nie tylko ci podpisujący wyrok śmierci, jak Józef Stalin, ale też zwykli wykonawcy rozkazów. Dla zwiedzającego jest to swego rodzaju sąd i pośmiertnie ogłoszony wyrok, którego rodziny ofiar nigdy nie doczekały przed prawdziwym wymiarem sprawiedliwości.

Drugim elementem wystawy jest wspomniana już część „Świadectwo”. Składające się na nią gabloty zajmują ponad połowę ekspozycji (cały poziom -1 oraz kilka z nich ulokowano obok treści zaprezentowanych na parterze). Taki podział przestrzeni wskazuje na znacznie ważniejszą rolę, jaką w przekazie Muzeum, odgrywa ta część ekspozycji. W tej przestrzeni wystawiono relikwiarze z pamiątkami znalezionymi przy ciałach ofiar podczas ekshumacji. Nazwa gablot odnosi się do tradycji katolickiej i określa naczynia kultu, które służyły do przechowywania fragmentów ciał zmarłych osób, uznanych za święte. W muzealnych relikwiarzach ukazano przedmioty osobiste ofiar zbrodni katyńskiej, takie jak: oprawki okularów, części garderoby, różańce, menażki czy guziki od mundurów. Przedmioty nie podlegały wcześniej żadnym pracom konserwatorskim, co tym bardziej podkreśla ich autentyczność. Przytłaczająca ilość pamiątek wyraża tragizm zbrodni i stawia pomordowanych w gronie męczenników, którzy zginęli w imię wyższych wartości. Ich postawa godna jest naśladowania, podobnie jak świętych, których doczesne szczątki katolicy czczą pod postacią relikwii. Po latach przemilczeń i zakłamań, nieme ofiary wreszcie zyskują należny im hołd i pamięć. Zastanawiające jest jednak to, że przedstawione w relikwiarzach przedmioty zawierają ślady używania, a nawet krwi czy potu. Skłania to do refleksji nad etycznym wymiarem eksponowania takich obiektów. Czy przypadkiem muzealnicy, prześcigając się w uczynieniu wystawy maksymalnie wiarygodną, nie posuwają się zbyt daleko? Z drugiej zaś strony, zwiedzający, który ogląda coraz bardziej realistyczne dowody zbrodni, traci wrażliwość i obojętnieje na ogólny przekaz.

Martyrologię podkreśla również przestrzeń na zewnątrz budynku. Wychodząc z ekspozycji zwiedzający kierowany jest do wąskiego, ciemnego tunelu, który z jednej strony skłania do refleksji nad ostatnimi chwilami życia pomordowanych, z drugiej może być metaforą długiego przemilczania historii o Katyniu. Od tunelu do wyjścia na główny plac mija się jeszcze dwa niezwykle wymowne symboliczne upamiętnienia. Pierwszym z nich jest Aleja Nieobecnych, na którą składa się 30 kamiennych klocków z wypisanymi zawodami ofiar, natomiast drugi element, czyli epitafium, to płyty z symbolami religijnymi (katolickim, prawosławnym, żydowskim i islamskim) z wypisanymi nazwiskami zamordowanych. Oba miejsca pamięci mają za zadanie przekonać zwiedzającego o ogromie i masowości zbrodni, która dotknęła osoby z tak różnorodnych środowisk i przynależących do odmiennych wyznań. Wydaje mi się, że to też próba polemiki z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Uznał on, że zbrodnia katyńska była zbrodnią wojenną, ale nie przychylił się do stanowiska, że była to zbrodnia przeciwko ludzkości. Powodem tej decyzji był jednolity charakter grupy ofiar oraz ich związek z wojskiem.

Muzeum porusza. Z pewnością wizyta w nim pozostanie na długo w pamięci, a treść wystawy skłania do refleksji. Szkoda tylko, że nie zadbano o lepszą promocję tej placówki. Jej strona internetowa jest kompletnie nieczytelna, trudno znaleźć informacje o działalności muzeum w mediach społecznościowych, nie wychodzi też ono za bardzo „na zewnątrz”. Mimo to warto podczas spacerów po Żoliborzu odwiedzić to małe i ciche miejsce pamięci. Jest ono ważnym głosem dla naszej świadomości historycznej, a także ujmującym świadectwem tego, jak silną moc ma pamięć zbiorowa.