dwutygodnik internetowy
10.02.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Mrówcza robota

Dwa dni – tyle czasu minęło od momentu, w którym media obiegła informacja o nieprzedłużeniu umowy z Ekonem do chwili, w której spółce udało się wreszcie porozumieć zarządem SITY i wspólnie wypracować rozwiązanie.

fot. Tomek Kaczor


Ekon jest przedsiębiorstwem społecznym, działającym od niemal 11 lat na warszawskim Ursynowie. Stawia sobie za cel wspieranie osób niepełnosprawnych i cierpiących na choroby psychiczne w znajdowaniu zatrudnienia. Początkowo twórcy Ekonu próbowali przekonywać do swojego projektu pracodawców na wolnym rynku pracy – z miernym skutkiem. Zamiast szukać miejsc pracy, postanowili stworzyć je od zera.
 
W 2004 roku, kiedy idea recyklingu była jeszcze w Polsce w powijakach, Ekon zaczął zatrudniać osoby z dysfunkcjami psychicznymi przy zbieraniu i sortowaniu odpadów podlegających segregacji. System jest banalnie prosty: raz w tygodniu pracownicy Ekonu odbierają spod drzwi mieszkań na Ursynowie worki z odpadami nadającymi się do utylizacji, a na ich miejsce zostawiają puste, na kolejny tydzień. Od poniedziałku do piątku obsługiwanych jest w ten sposób 11 tysięcy mieszkań. Zebrane śmieci jadą do sortowni przy ul. Mortkowicza, gdzie kolejne osoby zajmują się ich segregacją. Dzięki sprzedaży zutylizowanych odpadów i dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, stowarzyszenie może zatrudnić swoich pracowników na umowę o pracę, zapewnić im pensję, ubezpieczenie, a czasem nawet premie. To tytułem korzyści dla samych zatrudnionych. Do tego dochodzi ogromny wkład w wyrabianiu wśród mieszkańców nawyków segregowania śmieci.
 
Ekon zatrudnił do tej pory blisko trzysta niepełnosprawnych psychicznie i wykluczonych społecznie osób, które przez lata zapracowały sobie na zaufanie mieszkańców Ursynowa. Z czasem przylgnęła do nich nazwa Mrówki. Ich praca, wykonywana sumiennie i z zaangażowaniem, była dla nich zarówno sposobem na utrzymanie, jak i rehabilitacją. Wielu niepełnosprawnych dopiero w Ekonie poczuło że są potrzebni i znalazło dowód na to, że choroba psychiczna nie musi wykluczać ze społeczeństwa.
 
Oprócz korzyści społecznych i ekologicznych działalność Ekonu przynosi też wymierne oszczędności dla budżetu państwa. Chorzy pracując zarabiają na siebie i płacą podatki, a jako osoby bezrobotne żyliby z pieniędzy podatników. Oni też opłacaliby ich pobyt w szpitalach i dostęp do opieki społecznej.
 
– W pracy jestem doceniana i akceptowana. Zaczęłam bardziej wierzyć w siebie. Kiedy pracuję nie zajmuję się moją chorobą i to mnie chroni przed kolejnymi hospitalizacjami – mówi pracowniczka Ekonu, Agnieszka Ejsmont.
 
Praca w brygadach czy na sortowni owocuje nawiązywaniem się znajomości, przyjaźni, a nieraz nawet małżeństw.
 

fot. Tomek Kaczor


Grom z jasnego nieba
 
Pierwszego lutego mieszkańcy Ursynowa ze zdziwieniem zauważyli, że przygotowane przez nich torby z posegregowanymi odpadami nie zostały odebrane. Przez kolejne dni śmieci przybywało, a mimo to nadal nikt ich nie odbierał. Zdezorientowani, zaczęli bombardować zarząd Ekonu pytaniami. Nikomu nie przyszło do głowy, że tak skutecznie działająca inicjatywa może zostać po prostu rozwiązana. Wkrótce na swojej stronie internetowej stowarzyszenie poinformowało, że „na skutek braku porozumienia z firmą SITA Polska, która wygrała przetarg na odbiór odpadów na Ursynowie, Stowarzyszenie Niepełnosprawni dla Środowiska Ekon zaprzestaje odbioru segregowanych odpadów od Mieszkańców Ursynowa”. Powodem tej decyzji były zmiany, jakie przyniosła ze sobą reforma śmieciowa. Mimo wielokrotnych prób i wsparcia ze strony miasta, nie udało się nawiązać porozumienia między zwycięzcą przetargu, a Ekonem. W efekcie dwieście niepełnosprawnych osób z dnia na dzień straciło pracę.
 
– Na moje biurko zaczęły spływać dziesiątki dramatycznych próśb o niezwalnianie z pracy – wspomina pani Marta Jabłońska. – Przeprowadzałam dziennie kilkanaście rozmów z pracownikami. Utrata pracy w Ekonie była dla nich nie tylko osobistą katastrofą, lecz nieraz także katastrofą dla całej rodziny. Wielu naszych pracowników to jedyni żywiciele rodziny, jedyne osoby z ubezpieczeniem zdrowotnym w domu. Bez pracy nie stać ich na leki czy na czynsz. Dla tych ludzi nie ma w Warszawie alternatywnej pracy. Sama o mały włos nie przepłaciłam tego depresją.
 

foto.: Tomek Kaczor


Mieszkańcy na ratunek
 
Tak mogłaby się zakończyć ta historia. Jednak gdy Ekon potwierdził informację o tym, że Mrówki zniknęły z ursynowskich osiedli, wśród mieszkańców zawrzało. Na Facebooku w ciągu niecałych dwóch dni pojawiło się ponad sto komentarzy, w których oburzenie mieszało się z pomysłami na wyjście z patowej sytuacji:
 
– Czy możemy coś zrobić? Protesty, listy, strajk śmieciowy? Absolutnie się nie zgadzam z tą decyzją.
 
– Ja także jestem za Ekonem! Przemili ludzie, kulturalni, robili ogrom świetnej roboty!
 
– Nie zgadzam się na to, żeby jakaś firma, nie ważne jak duża ona jest, potraktowała w ten sposób pracowników Ekonu! To my, mieszkańcy Ursynowa powinniśmy mieć ostateczne i decydujące zdanie kto będzie odbierał NASZE śmieci.
 
Na Facebooku powstała strona „Ratujmy pracowników Ekon”, do której w krótkim czasie dołącza pół tysiąca użytkowników. Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa uruchomiła internetową petycję, wysyłaną bezpośrednio do prezesa SITA Polska. Do Ekonu wpłynęła niezliczona ilość e-maili i telefonów. Wstawiali się za nim już nie tylko mieszkańcy Ursynowa, ale także mieszkańcy innych dzielnic Warszawy. Do sortowni przy Mortkowicza zaczęli ściągać dziennikarze.
 
Dwa dni – tyle czasu minęło od momentu, w którym media obiegła informacja o nieprzedłużeniu umowy z Ekonem do chwili, w której spółce udało się wreszcie porozumieć zarządem SITY i wspólnie wypracować rozwiązanie. Pozwoli ono funkcjonować Mrówkom praktycznie bez zmian. Jedynym warunek: worki ze śmieciami nie mogą trafiać do pojemników Sity, gdyż ta, zgodnie z umową z miastem, ma obowiązek oddawania odpadów opakowaniowych do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK). Dopóki więc Mrówki będą odbierać śmieci bezpośrednio od mieszkańców – tak jak robiły to do tej pory – SITA nie będzie miała z tego powodu żadnych kłopotów. Naturalnie na osiedlach Ursynowa staną pojemniki SITY i mieszkańcy będą mogli wyrzucać do nich swoje śmieci, ale tam, gdzie działa Ekon, pojemniki będą zapewne zapełniać się wolniej. Istnieje duża szansa, że Mrówki wrócą na Ursynów jeszcze w lutym.
 
Jeśli nie chcą Państwo przegapić kolejnych wydań naszego tygodnika, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.

 

fot. Tomek Kaczor

  • paradoks

    Postawa tych mieszkańców Ursynowa, którzy się w sprawę zaangażowali i wywarli nacisk i realnie coś zmienić jest bardzo krzepiąca. Właśnie takie stowarzyszenia trzeba wspierać jak się da, trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie i mam nadzieję, że chęć porozumienia to nie tylko tymczasowa strategia na czas zwiększonego zainteresowania mediów; no i że miejska biurokracja nie pogrzebie wszystkiego “w imię przepisów”.

  • Wojciech Kębłowski

    ” Nie zgadzam się na to, żeby jakaś firma, nie ważne jak duża ona jest, potraktowała w ten sposób pracowników Ekonu! To my, mieszkańcy Ursynowa powinniśmy mieć ostateczne i decydujące zdanie kto będzie odbierał NASZE śmieci.” — brawo!