dwutygodnik internetowy
13.10.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Michał Otłowski. Jeziorak

Film to porządna gatunkowa robota, która daje sporo przyjemności podczas seansu.

Polscy twórcy bardzo rzadko biorą się za typowe kino gatunkowe (najlepszy jest w tym chyba, mimo wszystko Władysław Pasikowski). Tym bardziej więc należy docenić podjęcie takiej próby, zwłaszcza, że efekt stoi na całkiem wysokim poziomie.
 
Ciężarna podkomisarz Iza Dereń nie ma łatwego życia – jej narzeczony, również policjant, zaginął w tajemniczych okolicznościach. Sama prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego, ukrywającego się w lesie bimbrownika oraz martwej ukraińskiej prostytutki. Im dalej, tym te trzy, pozornie ze sobą niezwiązane wątki, zaczną się łączyć w całość, stopniowo odkrywając tajemnice niewielkiej miejscowości.
 
Z racji tego, że główna bohaterka jest policjantką w ciąży, „Jeziorakowi” Michała Otłowskiego szybko nadano miano polskiego „Fargo”. Nie jest to jednak jedyny trop inspiracji zachodnimi produkcjami. Znaleźć tu można sporo także z seriali – „Top of the Lake”, „The Killing”, a nawet „Miasteczko Twin Peaks”, to tylko pierwsze skojarzenia. W zasadzie można by się zastanowić, czy nawiązania nie są zbyt mocne i zbyt wyraźne – niektórzy będą zapewne zarzucać Otłowskiemu, że w zasadzie nie zawarł w swoim filmie niczego nowego.
 
Wydaje mi się jednak, że można przejść nad tym do porządku dziennego. Tym bardziej, że opowiedziana historia wciąga. Kolejne wątki pojawiają się w odpowiednich momentach, przede wszystkim zaś „Jeziorak” ma świetny klimat. Wyczuwa się tu jakiś niepokój, niezidentyfikowane zagrożenie i to, że nie bardzo wiadomo, komu można ufać. Pomagają w tym zimne, ponure zdjęcia i bardzo dobra, nastrojowa muzyka. W pewnych fragmentach czuć też narastające napięcie.
 
Nie wszystkie jednak elementy stoją w filmie Otłowskiego na równie porządnym poziomie. Najbardziej można by się przyczepić do aktorstwa, które jest niestety bardzo nierówne. Zdarzają się tu świetnie zagrane sceny, jak również takie, które są kompletnie „puszczone”. Reżyser nie zawsze pilnuje wykonawców, przez co niektóre dialogi i zachowania wyglądają strasznie sztucznie. Rozczarowujące jest także zakończenie, moim zdaniem niezbyt pasujące do ogólnie ponurego wydźwięku „Jezioraka”. Chociaż samo połączenie wszystkich wątków jest całkiem efektowne, byłoby znacznie lepiej, gdyby jednemu ze „złych” udało się uciec przed sprawiedliwością.
 
„Jeziorak” nie jest na pewno filmem wybitnym, nie zostanie też nikomu na długo w pamięci. To po prostu porządna gatunkowa robota, która daje sporo przyjemności podczas seansu. Miejmy nadzieję, że wkrótce w polskim kinie pojawi się więcej tego typu eksperymentów.
 

 
Jeśli nie chcą Państwo przegapić kolejnych wydań naszego tygodnika, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.
 

 
Magazyn „Kontakt” to nie tylko internetowy tygodnik, ale także papierowy kwartalnik. Zachęcamy do lektury. Można go nabyć m.in. w prenumeracie.