dwutygodnik internetowy
05.11.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Mewa

W korytarzu pracowni na ul. Solidarności 64 w Warszawie wisi niewielki kolaż Mewy Łunkiewicz-Rogoyskiej. To jedyny ślad obecności artystki w tym legendarnym dla ówczesnej awangardy mieszkaniu.

Ewa Maria Łunkiewicz-Rogoyska, Pływalnia, 1939, dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego w Warszawie, fot. Piotr Ligier

 

W korytarzu pracowni na ul. Solidarności 64 w Warszawie wisi niewielki kolaż Mewy Łunkiewicz-Rogoyskiej. To jedyny ślad obecności artystki w tym legendarnym dla ówczesnej awangardy mieszkaniu. Razem z mężem Janem Rogoyskim i przyjacielem Henrykiem Stażewskim spędziła tam pięć lat swojego życia.

Mewa Łunkiewicz-Rogoyska (1895-1967) była jedyną w Polsce przedstawicielką malarstwa purystycznego Amédée Ozenfanta i Charles-Edouarda Jeannereta. Związała się z międzynarodowymi grupami Cercle et Carré i Abstraction-Création. Była członkinią Klubu Młodych Artystów i Naukowców, uczestniczyła w życiu awangardowych ugrupowań takich jak: Plastycy Nowocześni, Blok, Preasens, chociaż formalnie nie została nigdy ich członkiem. Niemal przez całe życie dzieliła pracownię z Henrykiem Stażewskim, utrzymując autonomię własnych wyborów artystycznych.

Erudytka i mentorka, znajdowała się w samym centrum warszawskiej inteligencji literackiej i artystycznej. Dla odwiedzających ją w pracowni była namiastką paryskiego świata. „To Mewa ze swoim znakomitym francuskim, swoimi lekturami i omletami à La Mére Poulard, dała nam poznać smak Francji” – wspomina Anka Ptaszkowska. – „Była szczególnie uzdolniona do miłości, jak żywa antena wychwytująca, szczególnie wśród młodych, ich twórcze możliwości”. Mariusz Tchorek, krytyk sztuki i stały gość pracowni wspominał ją jako „kobietę wyzwoloną z potocznych atrybutów kobiecości. W swoim pachnącym terpentyną pokojem – pisał Tchorek – nie miała w sobie nic z domowego zniewolenia i nadopiekuńczości, była po królewsku majestatyczna i, w moim przynajmniej odczuciu, doskonale rozluźniona”.

 

***

Krajobraz z autoportretem to metafora tej wystawy. Po pierwsze umieszczony w rogu autoportret przedstawia Mewę jako silną kobietę – grecki posąg o wyrazistym spojrzeniu, regularnych rysach w nowoczesnym stroju i uczesaniu. Po drugie jest montażem prac o dwóch wyraźnie odmiennych stylistykach. W jednej ramie zamknięto klasycyzujący portret i purystyczny pejzaż, które zapowiadają różnorodny, nawet eklektyczny charakter twórczości Rogoyskiej. Po trzecie Krajobraz z autoportretem, na sposób nieco komiksowy, przedstawia dystans Mewy do własnej twórczości. Dystans, który pozwolił jej podejmować się coraz to nowych stylistyk, wliczając to socrealizm. Po czwarte obraz ten przywołuje status nadany Rogoyskiej przez historię sztuki – artystki znajdującej się na marginesie awangardy.

Mewa sięgała po wstydliwy w awangardowych kręgach realizm. Wśród jej prac znajdują się pocztówkowe widoki starówki i przedstawienia wiejskiego życia: kobiet zbierających kłosy, stada koni czy łowiczanek w strojach ludowych. Obrazy, które z powodu zbyt dosłownego realizmu można by omyłkowo odstawić do kąta, to także sportowe sceny rodzajowe – Pływalnia (1939) i Służewiec (1937). Niosą ze sobą atmosferę lat trzydziestych: dynamikę młodzieńczych ciał, odwagę kobiet odsłaniających nagość ramion i ud, modę na wyścigi konne. Rdzawe akwarele (1939, 1945), na których Mewa dokumentowała burzoną Warszawę to szybkie realistyczne szkice. Budowa trasy W-Z (1950), nad którą później wybudowano blok z pracownią, jest z kolei autorską i udaną próbą geometryzacji realizmu socjalistycznego.

Kompozycja abstrakcyjna (1958) powieszona na kracie okna wskazuje na studio. To mieszkanie było ostatnim wspólnym miejscem Mewy i Stażewskiego. Łącznie mieszkali ze sobą przez ponad trzydzieści lat. Historia zaczyna się w 1934 roku, kiedy Stażewski wprowadził się do kawalerki Mewy na Krakowskim Przedmieściu, po rozwodzie z jej pierwszym mężem Jerzym Łunkiewiczem. W 1936 roku zamieszkali w pracowni, którą Stażewski otrzymał po Władysławie Skoczylasie, niedaleko Teatru Wielkiego na ul. Ossolińskich. Zostali tam aż do czasu ucieczki z Warszawy w 1942 roku. Po powrocie do stolicy w 1945 roku, znowu we dwoje, zamieszkali na ulicy Piusa XI, obecnej Pięknej. Z tego mieszkania zachowały się zupełnie wyjątkowe fotografie, na których to Stażewski pozuje na tle obrazów Mewy, a nie odwrotnie. Do pracowni na Świerczewskiego wprowadzili się w 1962 roku we troje – Stażewski, Mewa i jej drugi mąż Jan Rogoyski. Pięć lat później kiedy Mewa umierała, osobiście poprosiła Stażewskiego, żeby Edward Krasiński mógł zamieszkać w jej pokoju. Po śmierci pochowano ją razem z mężem na Powązkach. Nagrobek – awangardową rzeźbę zaprojektował dla obojga Henryk Stażewski. Można ją łatwo odszukać: 75 kwatera, 3 rząd, 24 grób.

 

Mewa Łunkiewicz-Rogoyska

26 października – 17 listopada

Czwartek – Sobota, 16.00 – 19.00

 

Kuratorka: Katarzyna Kucharska-Hornung

Wystawa zorganizowana przez Fundację

Galerii Foksal.

Instytut Awangardy

Solidarności 64, m. 118

Warszawa

 + 48 22 826 50 81

instytutawangardy@gmail.com

  • Krsnl

    nice!