dwutygodnik internetowy
29.04.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

„Pokaż, że została w tobie odrobina sumienia”. List otwarty Wiktora Poryckiego do abpa Głódzia

Skoro wybrałeś rolę władcy, to nie kalaj roli biskupa. Sprzedaj swoje ranczo z danielami, oddaj pieniądze potrzebującym i odejdź z kapłaństwa.

Abp Sławoj Leszek Głódź

Abp Sławoj Leszek Głódź

Wiktor Porycki

Pustkowizna, 14 maja 2019 roku

List otwarty do abpa Sławoja Leszka Głódzia

metropolity gdańskiego

 

Bracie w Chrystusie,

obejrzałem film „Tylko nie mów nikomu”. Zajęło mi to 3 godziny. Pierwszy raz ryczałem razem z p. Anią przed drzwiami „Domu Spokojnej (?) Starości”. Potem było już tylko gorzej. Rozsypałem się, widząc grób ministranta, który przez swego oprawcę „księdza” popełnił samobójstwo. Ten fragment nagrobka mam przed oczami, kiedy je zamykam. I słyszę słowa starszego brata, który godzi się na wszystko, byle ochronić młodszego. Używając słownika młodzieżowego – tego się nie da odzobaczyć i odsłyszeć.

Następnego dnia widziałem ciebie, arcybiskupie, w Krakowie i słyszałem twoją wypowiedź, że nie oglądasz byle czego. Wiesz, co zrobiłeś? Podejrzewam, że w swojej bucie nie masz pojęcia, że dałeś mi po mordzie i wpisałeś się na listę bydlaków w sutannach, którzy dobro Kościoła utożsamiają z samozadowoleniem hierarchów i dobrami Kościoła. A to właśnie tacy jak ty i twoi klakierzy doprowadziliście do obecnej sytuacji także w moim Kościele. Powiedz, ale tak jak na spowiedzi, co zrobiłeś ze sprawą „prałata” Jankowskiego od momentu otrzymania zawiadomienia? Pani Borowiecka jest w Polsce; jak sama przyznaje, spóźniła się na spotkanie z tobą. Zdajesz sobie sprawę, że leciała na to spotkanie z Australii? Próbuje się z tobą skontaktować i zastaje zamknięte drzwi i milczące telefony. Jak zachowałeś się na pogrzebie innego oprawcy, „ks.” Cybuli, choć miałeś od dwóch miesięcy wiedzę, kim był za życia. Wystawne egzekwie dla zasłużonego kapłana-kata i brak zainteresowania wobec ocalonego. Używam tego słowa celowo, bo nie jestem w stanie wymazać z pamięci nagrobka ministranta. Nie mogę zapomnieć o młodej dziewczynie, która popełniła samobójstwo, będąc w ciąży z Jankowskim. Ty zaś wyniośle milczysz, choć mienisz się ojcem diecezji. Nie, nie jesteś ojcem. Jesteś karbowym z batem, zadufanym w sobie, pełnym buty i pogardy dla całego świata. Mam ci przypomnieć, jak zachowałeś się, kiedy wydało się, co wyczyniasz ze swoimi prezbiterami i jakie balangi organizujesz w swoim domu? Że już za czasów warszawskich przylgnęła do ciebie ksywa „Flaszka”? Jakiś księżyna-wazelina, w twojej obecności, w czasie Mszy św., odczytał twój list. Pomyliły ci się role, nie jesteś księciem suwerenem.

Skoro wybrałeś rolę władcy, to nie kalaj roli biskupa. Sprzedaj swoje ranczo z danielami, oddaj pieniądze potrzebującym i odejdź z kapłaństwa. W imię Chrystusa wzywam – oddaj się do dyspozycji papieża Franciszka. Pokaż, że została w tobie choć odrobina sumienia i człowieczeństwa.

Wiktor Porycki

ofiara w wieku 14 lat, 1981

 

Od redakcji

Już po powstaniu listu abp Sławoj Leszek Głódź przeprosił za swoje słowa. Wiktor Porycki powiadomił nas jednak, że uważa przeprosiny za nieszczere, będące wynikiem strachu, a nie rzeczywistego współczucia dla ocalonych.

List w formie oddzielnego pliku można pobrać tutaj.