dwutygodnik internetowy
17.02.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Kuba Dąbrowski “Film obyczajowy produkcji polskiej”

Pierwsza duża wystawa Kuby Dąbrowskiego „Film obyczajowy produkcji polskiej” urzeka swoim nostalgicznym klimatem, ale jej idea już nie do końca się broni. Na wystawę składają się zdjęcia zrobione w latach 1994-2014.


 
Pierwsza duża wystawa Kuby Dąbrowskiego „Film obyczajowy produkcji polskiej” urzeka swoim nostalgicznym klimatem, ale jej idea już nie do końca się broni. Na wystawę składają się zdjęcia zrobione w latach 1994-2014. Większość z nich Kuba Dąbrowski znany m.in. z „Przekroju”, gdzie przez kilka lat prowadził rubrykę Rozmaitości, umieszczał na swoim blogu albo w autorskich książkach. „Film obyczajowy…” jest więc próbą zmierzenia się z gigantyczną kolekcją zdjęć, tak aby ułożyły się w spójną historię. Wystawa mimo że nie pokazuje zdjęć chronologicznie, dodatkowo mieszając duże odbitki obok małych (podobno, jak mówi sam autor, nie ma tu zastosowania kryterium ważności), jest właśnie taką osobistą historią-wycieczką, od dzieciństwa, aż po dorosłe życie. Widzimy tu zatem młodzieńcze fascynacje koszykówką, komiksami, dalej zdjęcia z kolegami, rodziną, fotografię telewizora podczas oglądania ulubionego filmu, blokowiska, aż po zdjęcia z małym synkiem. To tylko niewielki wycinek tego co możemy zobaczyć na wystawie, ale większość z nich krąży wokół takiego tematycznego klucza. Joanna Kinowska kuratorka „Filmu obyczajowego produkcji polskiej” zachęca byśmy potraktowali wystawę jak film właśnie, więc jak na porządny film przystało, towarzyszy nam również ścieżka dźwiękowa, złożona z ulubionych i ważnych dla autora wykonawców. Dodatkowo Lesław z Komet nagrał swoje znane piosenki w wersji akustycznej.
 
Film/wystawa jest pozycją przesiąknięta melancholią, uczuciami, swoistego rodzaju chłopackością, przefiltrowaną przez wrażliwość Kuby Dąbrowskiego, ale niestety, wbrew intencjom kuratorki i autora zdjęć, nie do końca spójną. „Film obyczajowy produkcji polskiej” ma, jak już wspomniałem, charakter bardzo osobisty, z czym mam pewnego rodzaju problem. Ten wyraźnie osobisty ton, zatrzymuje mnie w połowie między zachwytem nad wyrafinowanymi, ale zarazem płynnie mieszającymi się z prostotą zdjęciami, a pewnego rodzaju dystansem. Fakt, oglądając zdjęcia blokowisk, przypadkowych przechodniów i ogólnie rzecz biorąc polskiej scenografii da się wyczuć uniwersalną historię, daje się odczuć ten tytułowy film produkcji polskiej, który w jednym z wywiadów fotograf określił tak: „Na innych szerokościach geograficznych jest inne światło, architektura, twarze, inaczej toczy się życie na ulicach. Chciałem wypracować sposób robienia zdjęć na ulicy na Mokotowie w Warszawie czy w Białymstoku tak, żeby nie udawały Nowego Jorku czy Berlina. Fotografować otoczenie takim, jakie jest, i żeby to w miarę dobrze wyglądało. Oswoić lokalny pejzaż, architekturę, światło, fizjonomię. Fotografując, nadać tym miejscom styl, nazwać ich atrakcyjność ”. To udało się Kubie Dąbrowskiemu fantastycznie, ale już oglądając pozostałe zdjęcia, często podpatrujące fotografa i jego najbliższych w intymnych sytuacjach, tego dystansu nie udaje się pokonać. Pozostaje wrażenie jakiegoś podglądactwa, jakbyśmy oglądali film właśnie, którego bohaterowie wydają nam się dziwnie obojętni. Scenografia, otoczenie zdają się bliskie, pozostaje klimat, kunszt, ale na wszystko patrzymy jakbyśmy znajdowali się nie w samej sali, ale w jej progu.
 
KUBA DĄBROWSKI. FILM OBYCZAJOWY PRODUKCJI POLSKIEJ.
Zachęta. Od 1.02 do 16.03