dwutygodnik internetowy
19.06.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Ku czerwonej teologii politycznej

Odpowiedzialnością Kościoła jest bycie świadkiem Bożego Królestwa w taki sposób, żeby działalność państwa mogła je odzwierciedlać. Dajmy na to – nastawienie Jezusa do ubogich i wykluczonych powinno być wskazówką dla polityki państwa w kwestiach polityki społecznej.

ilustr.: Anna Gwiazda

ilustr.: Anna Gwiazda

Nazywany przez współczesnych „czerwonym pastorem” Karl Barth wydaje się odpowiadać na niepewność dotyczącą przeplatania się teologii z polityką. Lub też teologa z politykiem, gdyż wstąpienie do Socjaldemokratycznej Partii Szwajcarii nie przeszkodziło mu w uzyskaniu miana „najważniejszego teologa ewangelickiego XX wieku”.

Do partii wstąpił w 1911 roku z potrzeby aktywnego wspierania robotników walczących o polepszenie swojej sytuacji. Chęć partyjnej walki z niesprawiedliwością w żadnej mierze jednak nie przeszkodziła mu w krytykowaniu swojej partii za głos poparcia, jaki wyraziła dla rozpoczynającej się wojny.

Zerwanie z teologią naturalną

O Barthcie-teologu zrobiło się głośno w roku 1919. To wtedy ukazał się jego „Komentarz do «Listu do Rzymian»”. Praca ta, rewolucyjna dla europejskiej teologii, poddawała krytyce teologię naturalną, zgodnie z którą człowiek może dowiedzieć się o Bogu ze źródeł innych niż Boże objawienie w Chrystusie. Bóg jako Całkowicie Inny (der ganz Andere) może być – według Bartha – poznany wyłącznie dzięki działaniu Bożego Słowa.

Odejście Bartha od królującej dotychczas na ewangelickich wydziałach liberalnej teologii naturalnej miało przynajmniej w części przyczynę polityczną – było reakcją na imperialistyczną politykę Niemiec podczas I wojny światowej. W swoim późniejszym dziele „Człowieczeństwo Boga” pisał: „Dziewięćdziesięciu trzech niemieckich intelektualistów […] poparło [w sierpniu 1914] politykę wojenną Wilhelma II i jego doradców. Ku swojemu przerażeniu odkryłem pośród nich prawie wszystkich moich nauczycieli teologii […]. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę już dłużej podążać za ich etyką i dogmatyką lub ich rozumieniem Biblii i historii. Dla mnie dziewiętnastowieczna teologia nie miała już żadnej przyszłości”.

Kwestia imperialistycznych aspiracji Niemiec czy też późniejszy problem nazizmu nie były dla Bartha problemami politycznymi z teologicznymi implikacjami, lecz przede wszystkim problemami teologicznymi, z których dopiero wynikały konsekwencje natury politycznej. Każda kwestia polityczna musi być u Bartha rozpatrywana z perspektywy teologicznej, nigdy na odwrót.

Kościół wyznający

W 1934 roku w reakcji na faszyzowanie się niemieckiego ewangelicyzmu i rozwój prohitlerowskiego ruchu Niemieckiego Chrześcijaństwa (Die Deutsche Christen) powstał Kościół Wyznający (Die Bekennende Kirche), w którym działali tacy teologowie jak Martin Niemöller czy Dietrich Bonhoeffer. Teologiczny manifest tego antyfaszystowskiego ruchu, którego powstanie otworzyło okres tak zwanego Kirchenkampf, wyszedł jednak głównie spod pióra Karla Bartha. Właśnie w „Teologicznej Deklaracji z Barmen” (Die Barmer Theologische Erklärung) po raz pierwszy zaprezentował Barth rozumienie swojej politycznej roli teologa.

„Deklaracja” rozpoczyna się od stwierdzenia, że Jezus Chrystus jest jedynym i prawdziwym Słowem Boga, którego należy słuchać. Odrzuca podporządkowanie Kościoła państwu oraz państwa Kościołowi. Wyraża też sprzeciw wobec przywództwa Hitlera, któremu przeciwstawia Jezusa, będącego jedynym i absolutnym Panem. Widoczny chrystocentryzm i ekskluzywizm objawieniowy „Deklaracji” wynika z przeświadczenia Bartha, że Kościół nie będzie w stanie przeciwstawić się panującej ideologii, dopóki problem z teologią naturalną nie zostanie rozwiązany. Teologia ta – w rozumieniu Bartha – była winna relatywizmowi i przesadnemu humanistycznemu optymizmowi – jedynym stosunkiem między Bogiem i człowiekiem jest „nieskończona różnica jakościowa” między nimi. Boga jako Boga można zrozumieć tylko z perspektywy „kryzysu” stworzenia. Po latach Barth miał pisać, że to właśnie rozwiązanie problemu teologii naturalnej, a nie sprzeciw wobec narodowego socjalizmu czy Niemieckiego Chrześcijaństwa, nadało „Deklaracji” tak wyjątkowy charakter.

Teolog a państwo

Późniejsza refleksja Bartha nad państwem została zawarta przede wszystkim w jego dwóch esejach: „Usprawiedliwienie i sprawiedliwość” (Rechtfertigung und Recht) z roku 1938 oraz „Wspólnota chrześcijańska i wspólnota obywatelska” (Christengemeinde und Bürgergemeinde) z 1946. W obydwu tekstach odrzuca projekty teologii kościelnego izolacjonizmu, jak również teologii o pobudkach ideologicznych. Z jednej strony Barth nie dopuszczał możliwości powstania teologii, w której Kościół absolutnie odseparowałby się od społeczeństwa – z drugiej strony nie chciał, by teologia znajdowała się pod wpływem jakiejkolwiek politycznej ideologii.

W pierwszej ze swoich prac Barth starał się odpowiedzieć na pytanie, czy Boży dar usprawiedliwienia człowieka wpływa na sposób, w jaki człowiek stara się zaprowadzić sprawiedliwość środkami politycznymi. Nie był to czysto teoretyczny wywód: miał też za zadanie zachęcić niemieckich i szwajcarskich protestantów do oporu przeciwko nazizmowi. Barth odcina się w swojej pracy od dotychczasowych tradycji teologicznych ewangelicyzmu – odrzuca pietyzm, który rozpatruje Boże usprawiedliwienie wyłącznie na płaszczyźnie duchowej, zupełnie nie odnosząc się do ludzkich starań o sprawiedliwe społeczeństwo; odrzuca też oświeceniowy liberalizm, który ogranicza kwestię sprawiedliwości jedynie do kategorii społecznych i politycznych, zupełnie pomijając Boże usprawiedliwienie w Chrystusie.

W spotkaniu Jezusa z Piłatem Barth upatruje najpełniejszy obraz państwa w Nowym Testamencie. W spotkaniu tym nie ma mowy o jego metafizyce – chodzi o określenie boskiego zadania, które na nim ciąży, a mianowicie wprowadzanie sprawiedliwości. Barth zauważa, że nie jest ono w stanie do końca wypełnić swojego zadania, jednak Bóg nadal w nim działa, aby poprzez Chrystusa ustanowić usprawiedliwienie. Piłat, którego władza „pochodzi z góry”, unika odpowiedzialności za zaprowadzenie sprawiedliwości. Jednak w ostatecznym rozrachunku właśnie w tym uniku, będącym porażką władzy, objawia się zdecydowanie większa sprawiedliwość, która zostaje dokonana przez śmierć Jezusa. Tym samym – tłumaczy Barth – Piłat, będąc figurą państwa, nie należy do porządku stworzenia, lecz w pełni podlega porządkowi łaski. Niezależnie od tego, jak bardzo państwa padają ofiarami pokusy stania się absolutnymi, ostatecznie należą do Jezusa Chrystusa i wszystkie będą w ostatecznym rozrachunku zaliczone do Królestwa Bożego.

Kościół nie może zatem odmówić uczestnictwa w państwie, gdyż robiąc tak, odmawiałby uczestnictwa w państwie w ogóle, także w przyszłym Królestwie Bożym, które – mimo iż ma wymiar eschatologiczny – również przecież nim jest. „Kościół widzi swoją przyszłość i nadzieję nie w niebiańskim obrazie samego siebie, lecz w prawdziwym niebiańskim państwie” – pisze w eseju „Usprawiedliwienie i sprawiedliwość”. Bycie odpowiedzialnym przed państwem zakłada chrześcijański osąd i aktywną odpowiedź na działalność państwa, jednak bez chęci i ambicji stawania się nim. Dla Bartha zarówno Kościół, jak i państwo są świadkami Bożego Królestwa – oznacza to, że Kościół nie może całkowicie odseparować się od sfery państwowej. Oczywiście nie wynika stąd, że wymaga to zrzeczenia się przez niego swojej tożsamości; wręcz przeciwnie – wskazywanie na tę inną rzeczywistość wymaga pokory zarówno od Kościoła, jak i od państwa.

Między ideologią a świadectwem

W późniejszej pracy z 1946 roku Barth zagłębia się w analizę istotnego dla niego w tym czasie pojęcia analogii. Odpowiedzialnością Kościoła jest bycie świadkiem Bożego Królestwa w taki sposób, żeby działalność państwa mogła je odzwierciedlać. Dajmy na to – nastawienie Jezusa do ubogich i wykluczonych powinno być wskazówką dla polityki państwa w kwestiach polityki społecznej. Barth wyobrażał sobie Królestwo Boże jako wspólne centrum dwóch okręgów: wewnętrzny okrąg to wspólnota chrześcijańska, zewnętrzny – wspólnota obywatelska. W tym przypadku Kościół różni się od państwa tym, że posiada wiedzę o tym właśnie wspólnym środku. Państwo jest „nieświadome, neutralne i pogańskie” – próbuje zaprowadzić ład, jednak nie zna swojego centrum, więc wszelkie jego działania są zawsze powierzchowne i reakcyjne. Dlatego – ponownie – rolą Kościoła jest tworzenie „narracji” dla państwa, w której uzmysłowiłby mu, że jego najwyższym celem jest oddawanie chwały Bogu.

Barth nigdy nie dopuszczał, aby Kościół stawał się państwem lub żeby był on zaprzęgnięty do swoich celów przez jakąkolwiek partię. Owszem, powinien być politycznie zaangażowany, lecz przede wszystkim poprzez bycie aktywnym świadectwem Bożego Słowa. Świadectwo to miało poprzez poszczególne jednostki trafiać z Kościoła do państwa.

W obliczu rozwoju komunizmu i podziału świata na dwa bloki Barth – co zaskakujące – nie chciał zajmować jednoznacznego stanowiska. Dopiero w odpowiedzi na list Emila Brunnera zawarł on wyjaśnienie swojej pozycji – Kościół nie może wiecznie zajmować się różnymi „izmami” i systemami, musi przyglądać się historycznym rzeczywistościom w świetle Bożego Słowa. Każdy przypadek musi być przez Kościół rozpatrywany indywidualnie – nie ma miejsca na usystematyzowanie historii politycznej. Należy zatem rozróżnić między nazizmem, któremu Kościół w sposób oczywisty musiał się przeciwstawić, a komunizmem, wobec którego należy zachować powściągliwość i ostrożnie ocenić, czy urośnie on w „potwora”.

Karl Barth, mimo bycia teologiem ewangelickim, zasługuje na uwagę także przedstawicieli innych wyznań. Zaangażowanie polityczne Kościoła, które nierzadko nas bulwersuje, może mieć także wymiar pozytywny. Musi być jednak poparte gruntowną analizą teologiczną i otwarciem na rozwój. Dlatego też Barth mógłby być wzorem nie tylko dla przyszłych i obecnych teologów, ale i polityków – jeśli nie jest to nadzieją na zbyt wiele.