dwutygodnik internetowy
24.03.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Koszula na drugą stronę. O rysunkach Kuby Mazurkiewicza

Z Kubą Mazurkiewiczem znam się od bardzo dawna, stąd zawsze jako tako orientowałem się, czym się akurat zajmuje, w co się angażuje, jakie prace robi. Nie potrafię jednak uchwycić momentu, w którym intensywnie zaangażował się w tworzenie wizualnych komentarzy prasowych. Rzut oka na pokaźny – choć nie ogromny – zbiór rysunków pozwala wysnuć przypuszczenia, że […]


Z Kubą Mazurkiewiczem znam się od bardzo dawna, stąd zawsze jako tako orientowałem się, czym się akurat zajmuje, w co się angażuje, jakie prace robi. Nie potrafię jednak uchwycić momentu, w którym intensywnie zaangażował się w tworzenie wizualnych komentarzy prasowych. Rzut oka na pokaźny – choć nie ogromny – zbiór rysunków pozwala wysnuć przypuszczenia, że sprawa rozegrała się w ostatnich dwóch czy trzech latach. Świadczą o tym większe, szeroko dyskutowane wydarzenia nieraz brane przez Mazurkiewicza na warsztat – praktycznie wszystkie dotyczą wspomnianego wyżej okresu. Trzeba zresztą przyznać, że w ostatnim czasie byliśmy świadkami wylewu spraw politycznych, społecznych i gospodarczych, które same prosiły się o komentarz, dokonujący się w konsekwencji na różnych płaszczyznach w rozmaity sposób.
 
Obrazki Kuby Mazurkiewicza wpisują się w gatunek grafiki komentującej, dodatkowo stosowanej społecznie. Wśród artystów nie jest to oczywistość. Nieraz zdarza się, że podczas wizyty w galerii oglądamy sztukę co prawda zaangażowaną w istotne, bieżące sprawy – często kąśliwie określaną mianem „publicystyki” – która jest jednak na tyle ogólnikowa, że większym pożytkiem jest sięgnąć po artykuł w gazecie na ten sam temat. Dodatkowym mankamentem bywa również kontekst instytucji sztuki, odwiedzanych raczej przez wąskie, specjalnie „zaprogramowane” grono odbiorców. Zakiszona w takim kontekście sztuka może być zaangażowana, ale stosowana co najwyżej „galeryjnie”. Rysunki Mazurkiewicza zdecydowanie wyłamują się z tego schematu, funkcjonując na kilku polach równocześnie – jako ilustracje do tekstów innych autorów, publikowane w wydzielonych rubrykach samodzielne komentarze czy „wrzuty” na Facebooku.
 
O ile tego rodzaju mechanizmy nie odbiegają wyraźnie od standardów funkcjonowania prasy (autor tekstu + ilustrator, papierowa lub internetowa rubryka z wizualnym komentarzem), to stylistyka rysunków Kuby Mazurkiewicza zdecydowanie tak, przynajmniej na pierwszy rzut oka. W Polsce komentarz prasowy przybiera najczęściej formę prostej (jedno lub kilku kadrowej) historyjki rysunkowej z dymkami. Tuzami takich form są m.in. Marek Raczkowski, Janek Koza czy Andrzej Krauze. Mazurkiewicz, zamiast od zera wyrysowywać nowe światy (czasem to czyni), woli majstrować z „gotowcami” w postaci fragmentów fotografii powycinanych z gazet. Interwencje w „obrazek znaleziony” są raz mniejsze, raz większe. Najczęściej polegają na pozbyciu się zbędnych elementów, dorysowaniu tych istotnych, dopisaniu słów, ale zdarzają się także bardziej rozbudowane kolaże. Komunikat działa na zasadzie starych, dobrych trików: sprytnych zestawień, porównań, skrótów, ironii czy groteski. Chciałoby się powiedzieć, że metoda wypracowana przez Kubę Mazurkiewicza jest jego autorską. Jednak jeśli spojrzymy szerzej, to podobny sposób budowaniu przekazu dostrzeżemy w internetowych memach, także polegający na łączeniu gotowych składników i okraszaniu tego zwięzłym i celnym tekstem. Osobną kwestią w twórczym arsenale Kuby są wykonywane dla portalu Nowe Peryferie ruchome gify, być może zwiastujące nową jakość w dziedzinie prasowego komentarza lub ilustracji.
 

Na koniec o tym, co jest sednem rysunków, czyli o treści. Wachlarz spraw, o które się ocierają jest szeroki – od codziennych problemów przez polityczną dyskusję po „grube tematy” jak np. wiara, patriotyzm czy zmiany kulturowe. Dużym plusem jest umiejętność Kuby Mazurkiewicza w „przestawianiu” poszczególnych elementów powyższej hierarchii, dzięki czemu sprawy lokalne, codzienne zyskują w rysunkach jakieś uniwersalne zakorzenienie (czasem na zasadzie ironii, czasem na serio). Przypominają się słowa artysty Wojciecha Bąkowskiego, który zakres twórczej aktywność sprowadzał do ciągu głowa – mieszkanie – miasto. U Kuby Mazurkiewicza jest podobnie, tylko czasem idzie jeszcze dalej, a za miasto nieraz podstawia wieś.
 
Różny jest także stopień ujawniania zdania autora na temat poruszanych kwestii. Jednym z częściej powtarzających się motywów jest przedzielone na pół pole, przynależne prawicy oraz lewicy. Podejrzewam, że chodzi o zobrazowanie ideowego sporu, ale ciężko stwierdzić, po której stronie sytuuje się twórca. Być może ujawnianie przekazu wprowadza większą dawkę wieloznaczności, otwartości interpretacyjnej, dużo bardziej efektownej niż definitywne zwierzenie się. A może po prostu nie musimy wybierać, ponieważ powyższy spór sam w sobie ma bzdurny i jałowy charakter. Jest to o tyle ciekawe, że w niektórych przypadkach znam zapatrywania Kuby, które w rysunkach przyjmują jednak zawoalowany charakter. Z drugiej strony, należy podkreślić, że w niektórych obrazkach autor wprost optuje za określonymi wartościami czy wyborami lub poddaje je krytyce.
 

Osobiście nie przepadam za usilnym skrywaniem przez twórców istoty przekazu, bo najczęściej podyktowane jest to strachem przed banałem. Wydaje mi się, że w przypadku Kuby Mazurkiewicza jest inaczej. Moim zdaniem ambiwalentny charakter jego rysunków wynika z trzeźwego rozpoznania, że nieustanne stawianie barykad, okopywanie się na swoich „jedynie słusznych” ideowych pozycjach to sztucznie kreowany konflikt. Żeby to dostrzec wystarczy po prostu przełożyć koszulę na drugą stronę. Być może właśnie tym są rysunki Kuby.
 

28 marca o godzinie 17.00 w klubokawiarnii KATO w Katowicach otwarta zostanie wystawa, na której prezentowane będą prasowe komentarze Kuby Mazurkiewicza, członka redakcji naszego tygodnika.

Tych, którzy do Katowic nie dotrą zachęcamy do oglądania prac Kuby w naszej internetowej i papierowej wersji: tygodniku oraz kwartalniku. Animowane gify znajdą Państwo na stronie Nowych Peryferii oraz na stronie zespół wespół.