dwutygodnik internetowy
12.11.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Kościół przyszłości

Gdy Kościół Północny przeżywa kryzys powołań, Południe jest młodsze i dynamiczniejsze: od roku 1972 w całej Ameryce Łacińskiej liczba seminarzystów wzrosła o 440% (sic!), a mimo to wciąż brakuje tam księży.

Ilustr.: Antek Sieczkowski

Jaki będzie Kościół przyszłości? Dużo może się zmienić. Chociaż papież Franciszek generalnie deklaruje kontynuowanie linii swoich poprzedników, to z jego działania i wypowiedzi aż bije duch Kościoła Południowego. Dokąd zatem zmierzamy?

 

Wybór papieża Franciszka i jego dotychczasowa działalność wzbudzają duże nadzieje na znaczne zmiany w szeregu sfer posługi Kościoła – zmiany, których konieczność jest coraz bardziej widoczna. Dlatego interesujące może być przyjrzenie się analizie problemów, z którymi musi zmierzyć się Kościół, przeprowadzonej przez znanego watykanistę Johna L. Allena, korespondenta National Catholic Report, w książce Kościół przyszłości (The Future Church). Książka ta, będąca owocem dziesięcioletnich studiów, przedstawia obraz dzisiejszego Kościoła katolickiego, uwikłanego w szereg procesów globalizującego się świata. Przygotowując ją, Allen odwiedził czterdzieści krajów, poświęcił tysiące godzin na wywiady między innymi z kardynałami, biskupami, księżmi, politykami, pracownikami socjalnymi i liderami dialogu ekumenicznego. Dzięki temu, jest ona niezwykle bogata w warstwie dokumentacyjnej, w tym w olbrzymią ilość danych liczbowych, także istotnych dla opisu Kościoła. Autor zaznacza przy tym wyraźnie, że jest dziennikarzem, a nie teologiem czy też akademikiem. Jego rolą jest dokumentować to, co dzieje się w katolicyzmie, opisywać, jak Kościół postępuje w określonych sytuacjach, a nie sugerować, jak powinien się w nich zachowywać.

 

Dla przejrzystości swojej analizy Allen wyodrębnia dziesięć dziedzin dotyczących bądź to samego Kościoła, bądź świata zewnętrznego, z którymi Kościół musi się zmierzyć i wobec których musi się odnajdywać. Są to: (1) Kościół w świecie, (2) katolicyzm ewangeliczny, (3) islam, (4) nowa sytuacja demograficzna, (5) zwiększona rola laikatu, (6) rewolucja biotechnologiczna, (7) globalizacja, (8) ekologia, (9) wielobiegunowość i (10) ekspansja zielonoświątkowców. Omawiane dziedziny, dla uwypuklenia dynamiki zachodzących w nich zmian i prognozowania dalszej ewolucji Kościoła, nazywa trendami. Lista niewątpliwie jest arbitralna, ale wynika także z wieloletnich obserwacji i ułatwia autorowi relacjonowanie działań Watykanu i globalnego Kościoła. Oczywiście, trendy te zazębiają się o siebie – wszystkie mają przecież większy lub mniejszy związek z globalizacją, zwłaszcza że sam Kościół jest najstarszą organizacją globalną. W nich także przejawia się, w różnym stopniu, działalność Kościoła ad intra i ad extra.

 

Na południe!

 

Jedną z ważniejszych cech współczesnego Kościoła jest, zdaniem Allena, to, że działa on w sytuacji zmieniających się na wielką skalę stosunków ludnościowych (co łączy się z ogromnym problemem imigracji), a także zmieniającej się sytuacji politycznej, gospodarczej i kulturowej na świecie. Warto uświadomić sobie, że już dziś, spośród ponad miliarda katolików, 65% żyje, jak określa to autor, w „Kościele Południowym” – obejmującym Amerykę Łacińską, Afrykę i Azję, a pozostałe 35% w „Kościele Północnym” obejmującym Europę, Stany Zjednoczone i Kanadę – tereny najszybciej starzejących się populacji w historii człowieka. Musi to wpłynąć na zmiany w reprezentacji poszczególnych regionów świata w hierarchii Kościoła katolickiego (w momencie wyboru Benedykta XVI na papieża, Włochy z 55 milionami katolików miały 19 głosów elektorskich, tyle samo, co Afryka i Azja z 237 milionami wiernych). Vaticanum II zgromadziło 2865 biskupów, dziś jest ich już ponad 5600. Kolejny synod może odbyć się poza Europą.

 

Kościoły Północny i Południowy różnią się od siebie pod wieloma aspektami. Gdy Północ przeżywa w ciągu ostatnich 25-30 lat kryzys powołań, Południe jest młodsze i dynamiczniejsze: od roku 1972 w całej Ameryce Łacińskiej liczba seminarzystów wzrosła o 440% (sic!), a mimo to wciąż brakuje tam księży. W przeciwieństwie do Kościoła Północnego, ma ono problem nie tyle z sekularyzacją, co z faktem, że znajduje się na bardzo konkurencyjnym „religijnym targowisku”, współzawodnicząc z islamem, a także z zielonoświątkowcami – najprężniej rozwijającą się grupą chrześcijańską (380 milionów wyznawców). W XXI wieku staną się oni głównymi „innymi chrześcijanami”, zdominowawszy – zdaniem Allena – prawosławie. Wśród katolików elementy wspólne z zielonoświątkowcami ma ruch charyzmatyczny, obejmujący dziś około 120 milionów osób.

 

Kościół Południowy mniej interesują takie sprawy jak prymat papieża, kuria rzymska, wyświęcanie kobiet, celibat i reformy instytucjonalne, bardziej natomiast problemy z poligamią i czarownictwem. Jest bardziej nastawiony na rzeczywistość duchową – cudowne uzdrowienia, egzorcyzmy, działalność złych duchów. W Kościele azjatyckim rozwija się teologia religijnego pluralizmu, ponieważ jest on lepiej przygotowany do dialogu z wielkimi kulturami i religiami tego regionu, na co wskazują zresztą działania Federacji Konferencji Biskupów Azjatyckich (FABC). Ogólnie rzecz biorąc, Południe jest bardziej niż Północ nastawione ad extra. I to właśnie utrzymanie równowagi miedzy jednością a zróżnicowaniem w Kościele będzie jego jedną z głównych trosk w bieżącym stuleciu.

 

Ku dobru wspólnemu

 

W stosunkach Kościoła z innymi religiami na pierwszy plan wysuwa się dialog z islamem, przeważając nad dialogiem z judaizmem. Allen zwraca uwagę na pewne elementy łączące Kościół z islamem, takie jak etyka seksualna, stosunek do aborcji i homoseksualizmu, a także kwestie sprawiedliwości społecznej. Ta ostatnia sfera pozostaje w centrum uwagi Kościoła, zwłaszcza Południowego, który ma do czynienia z wielkimi obszarami biedy i największym w świecie rozwarstwieniem społeczno-ekonomicznym ludności. Na Konferencji Generalnej Biskupów Ameryki Łacińskiej i Karaibów w 2007 roku, zwrócili oni uwagę na powiększającą się w wyniku globalizacji różnicę między biednymi a bogatymi i mówili o „wielu znakach desperacji a nawet gniewu”, a także o „neoliberalnym modelu ekonomicznym”, który „tworzy bogate mniejszości kosztem ubożenia większości”. Takie samo przesłanie odnajdujemy zresztą w encyklikach społecznych papieży, zwłaszcza Jana Pawła II i Benedykta XVI.

 

Allen zauważa, że społeczne nauczanie Kościoła przenosi się z płaszczyzny narodowej na międzynarodową, popierając tę tezę licznymi przykładami. Bardzo silny głos przeciwko biedzie i niesprawiedliwości popłynął od zgromadzenia ponad 3000 członków katolickich ruchów, stowarzyszeń, zakonów oraz indywidualnych księży i świeckich, które odbyło się w Genui w 2001 roku, a które poprzedziło spotkanie przywódców krajów grupy G8. Powstał dokument pod tytułem „Katolickie podejście do globalizacji”, którego generalny wydźwięk dobrze ilustruje wypowiedź przedstawiciela Gwinei-Bissau stwierdzająca, że współczesny kapitalizm implicite funkcjonuje w oparciu o „teologię” extra mercatum nulla salus – „poza rynkiem nie ma zbawienia”. Niewątpliwie sprawy te będą pozostawać w centrum uwagi Kościoła, zwłaszcza w związku z oczekiwaną dominacją w nim Południa.

 

Od wielu już lat wyzwaniem dla Kościoła stała się również biotechnologia – tu w grę wchodzą nowe technologie genetyczne i medyczne, które mogą uderzać w godność i wolność człowieka, a także genetycznie modyfikowane organizmy (GMO), stosunek do których jest wewnątrz Kościoła przedmiotem kontrowersji. Gdy w 2009 roku Papieska Akademia Nauk udzieliła silnego poparcia dla GMO, spotkało się to z krytyką różnych środowisk, także w Kościele. Kościół bardzo poważnie traktuje zmiany klimatyczne, przeważnie uznając za przekonywające argumenty za udziałem w nich człowieka. Podobnie z wielką troską podchodzi on do problemów ekologicznych, w tym do braku dostępu do wody, powodowanego zmianami klimatycznymi, ale też częściowo związanego z prywatyzacją jej ujęć i dostaw (według raportu CIA, w 2015 roku połowa ludzkości będzie żyła w „stresie wodnym”). Są to przejawy troski Kościoła o dobro wspólne, tak silnie podkreślane w katolickiej nauce społecznej, która, jak twierdzi Allen, może być także bardzo pomocna w przezwyciężaniu kryzysu ekonomicznego.

 

W ręce świeckich

 

Trend, który autor nazywa katolicyzmem ewangelicznym, przejawia się zaś szczególnie w Kościele Północnym i polega na silnym dążeniu do konsolidacji ortodoksyjnej i strukturalnej, do zachowania jedności i tożsamości wobec świata i ma charakter konserwatywny. Allen stwierdza, że w miejsce słynnego soborowego aggiornamento, mającego uaktualnić struktury i doktrynę Kościoła, aby mógł on otworzyć się na świat, nurt ten podkreśla przede wszystkim to, w czym Kościół odróżnia się w swej tradycyjnej myśli, mowie i praktyce od nowoczesności. Powraca więc tradycyjna liturgia, odradza się Msza trydencka i komunia podawana do ust. Hierarchowie naciskają, aby katolickie uniwersytety, szpitale i instytucje charytatywne odróżniały się od odpowiednich instytucji świeckich. W nauczaniu Benedykta XVI przejawiało się pogodzenie z tym, że Kościół, zwłaszcza Północny, będzie się w najbliższym czasie liczebnie kurczył. Papież stawiał więc na tworzenie „kreatywnych mniejszości”, które będą reformować Kościół w zgodzie z jego tradycją. Allen notuje, że katolicy nastawieni reformatorsko, w tym teologowie, mieli swój czas od późnych lat 60. poprzez lata 80.. Od pontyfikatu Jana Pawła II Kościół staje się bardziej ewangeliczny tak, jak to autor definiuje. Przewiduje on też, że otwarta, wyważona prasa katolicka, spełniająca najwyższe standardy dziennikarstwa, będzie być może miała trudności z oficjalnym Kościołem, ponieważ oczekuje on, że katolik w sponsorowanych przez niego publikacjach znajdzie jego stanowiska prezentowane wiernie i z sympatią.

 

Z drugiej strony następuje ogromny wzrost roli świeckich w Kościele. Wiąże się to z niewystarczającą liczbą księży. Świeccy przejmują od nich szereg funkcji, takich jak katecheza, przewodnictwo w modlitwie, opieka nad chorymi i administracja, zwiększa się znaczenie kobiet, wśród których obserwuje się ożywioną aktywność religijną. Ten wzrost roli świeckich powoduje obawy wśród części hierarchów, że stracą kontrolę nad parafiami, a kapłaństwo przestanie być, poza sprawowaniem sakramentów, formacją wyróżniającą. Autor zwraca też uwagę na brak przejrzystości finansów kościelnych i marne opłacanie świeckich pracowników Kościoła.

 

Domenę świeckich stanowią także ruchy katolickie (obecnie uznawanych przez Watykan jest sto dwadzieścia). Tworzą się też, głównie w Stanach Zjednoczonych, subkultury skupione na określonych aspektach katolicyzmu takich jak liturgia, reformy strukturalne, charyzmatyczność, walka o pokó, czy sprawiedliwość społeczną – Allen nazywa to plemiennością. Powstają katolickie media niezależne od hierarchii. Całościowo świeccy zaczynają tworzyć coraz silniejszy Kościół „poziomy”, bardziej elastyczny i lepiej przygotowany do stawiania czoła szybko zachodzącym w świecie zmianom, niż Kościół hierarchiczny o skostniałych strukturach i kierowany przez wiekowych przywódców. Allen konkluduje: „W katolicyzmie przyszłości organizacje pozarządowe, nowe ruchy, zakony i różne ad hoc tworzone sieci, bez formalnego przywództwa i struktur, będą stanowiły o publicznej roli Kościoła bardziej niż jego oficjalne kierownictwo”. To świeccy będą w znacznym stopniu decydować o tym, jak Kościół będzie się odnajdywać w omawianych tu trendach. Przyszłość Kościoła będzie zależeć od tego, „co będzie się działo w katolickich sercach, od zdolności ponad miliarda indywidualnych katolików do ogarnięcia zarówno nadziei jak i niebezpieczeństw, które niesie nowa, historyczna sytuacja”.

 

Czas Franciszka

 

Myślę, że wszystkie lub prawie wszystkie spostrzeżenia i analizy Allena, zamieszczone w książce wydanej w 2009 roku, zachowywały pełną aktualność do momentu wyboru papieża Franciszka. Teraz dużo może się zmienić – wielu autorów zastanawia się, w jakich dziedzinach i w jakim kierunku. Mimo że papież Franciszek generalnie deklaruje kontynuowanie linii swoich poprzedników, to z jego działania i wypowiedzi aż bije duch Kościoła Południowego. Na pewno uwidacznia się to w jeszcze silniejszym niż u poprzedników nastawieniu na preferencyjną opcję na rzecz ubogich, nieprzejawianiu lęku przed utratą przez Kościół jedności i tożsamości, także w ruchu ekumenicznym i braku sentymentu do tradycyjnej liturgii. Spodziewana jest gruntowna reforma kurii rzymskiej i Kościoła instytucjonalnego wraz z większym otwarcie na dialog w szerokim zakresie tematów. To jednak dopiero początki nowego pontyfikatu, stąd stanowisko Franciszka i kierowanego przezeń Kościoła wobec problemów zarysowanych prze Allena dopiero będzie się kształtować.

 

Obserwując postępowanie papieża Franciszka, odnosi się wrażenie, że jego myślenie przebiega często po drogach prostszych, niewymagających wielkich dywagacji intelektualnych. Przypomina w tym Jana XXIII. Patrząc na jego tryb życia, przypomniała mi się wypowiedź Jerzego Zawieyskiego, usłyszana dawno temu na zebraniu zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej, a dotycząca jego wizji przyszłego Kościoła: marzy mi się – mówił – że stojąc w kolejce do kasy biletowej na dworcu, zobaczę przed sobą skromnego mężczyznę z walizeczką, a na jego ręku spostrzegę pierścień Rybaka. Sądzę, że ta wizja pisarza spotkałaby się z sympatią Franciszka.

 

John L. Allen jr., The Future Church, wyd. Doubley,New York, 2009.

 
Czytaj nas w każdy poniedziałek!