dwutygodnik internetowy
14.11.2016
magazyn papierowy


Karczewska: Jeśli kupować książki, to kameralnie!

Ance Karczewskiej, która założyła kolektyw księgarzy kameralnych, zależy nie tylko na tym, by czytano książki. Chce wykreować modę na księgarnie kameralne, najlepiej ogólnopolską. „Daję sobie pięć lat, by tak się stało” – deklaruje i zaprasza na pierwszy Warszawski Weekend Książki Niedorosłej.

ilustr.: Ania Libera

ilustr.: Ania Libera

Z Anną Karczewską rozmawia Tatiana Audycka-Szatrawska.

TATIANA AUDYCKA-SZATRAWSKA: Zakładam, że nie kupujesz książek w sieciówkach.

ANNA KARCZEWSKA: I to od kilkunastu lat! Nie zaglądam też do sklepów internetowych. Chodzę tylko do księgarń. Dlaczego? Pracowałam kiedyś jako księgarka przy Nowym Świecie. Zatrudniłam się w „Leksykonie” – księgarni, którą przejmował właśnie Matras. Zobaczyłam tam, jak takie sieciowe myślenie wpływa na funkcjonowanie księgarni. Nie podobał mi się system opracowany tak, że księgarz nie może przestawić książki na inną półkę, nawet wtedy, gdy autor nie pasuje do działu. Nie podobało mi się też, że eksponowano bestsellery, a ważne książki, na przykład z dziedziny filozofii, religioznawstwa, socjologii, wręcz spychano na zaplecze. Ani to, że miejsce w witrynie było wykupione, a ja jako księgarka nie mogłam zaproponować czytelnikom książek. Wytrzymałam tam półtora roku. Od tamtego czasu książki kupuję tylko kameralnie.

Piszesz o tym na swoim blogu, na którym gromadzisz dane o tego typu księgarniach. Dlaczego tak ci na tym zależy?

Chodzi o wybór! Unifikacja nie jest dobra ani dla księgarń, ani dla czytelnika. Chcę, by każdy znalazł księgarnię dla siebie. Bo księgarnie mogą być różne: szalone, poukładane, z rozmownym księgarzem albo nie, małe albo duże, z niszową ofertą albo szeroką, ale dobrą… Nie mogą być na jedno kopyto.

Z tego, co mówisz, można już ułożyć definicję: księgarnie kameralne to różnorodność. Co jeszcze?

To miejsca, w których czytelnik czuje się jak u siebie. Nie boi się zadawać pytań. Ba! Nie przyjdzie mu nawet do głowy, że ich zadawanie jest głupie! A tego doświadczamy w sieciówkach, gdy sprzedawca nie ma pojęcia, co ma na półkach. Lepiej nie pytać, bo sami szybciej znajdziemy książkę, którą chcemy kupić. Podkreślam też, że w księgarni kameralnej pracuje księgarz, a nie sprzedawca. On naprawdę zna się na książkach. Przykład? Weszłam do warszawskiej księgarni Baczyńskiego i pytam o książkę z koniem na zielonej okładce. Nie pamiętałam autora ani tytułu. Klasyka, prawda? I co? Nie minęła minuta, a przede mną leżała „Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera. Oczywiście nie jest tak, że księgarz wie wszystko, ale nadal jest w stanie przeprowadzić nas od tego, co lubimy, do tego, czego byśmy nigdy nie odkryli.

Masz rację, my, czytelnicy, chcemy trafiać na księgarzy, którzy nie będą prosić o przeliterowanie nazwiska autora „Władcy Pierścieni”. Ale to nie wszystko, co wyróżnia księgarnie kameralne.

Wiele księgarń kameralnych jest profilowanych, są poświęcone sztuce albo właśnie książkom dla dzieci. Są też takie jak na przykład „Między słowami” w Lublinie, w której można kupić wyłącznie wydawnictwa niszowe i o Kresach. Są także ogólne, w których jest wszystko, czasami bywa, że mydło i powidło, choć to się zmienia! Księgarze nabierają pewności, że mogą sprzedawać nie tylko bestsellery, ale też to, co oni sami uważają za wartościowe.

Stworzyłaś mapę księgarń kameralnych.

Na razie jest to mapa w Google’u. Nanoszę kolejne punkty z opisami. Czerwone to księgarnie, które zniknęły. Niestety, zamykają się albo przejmowane są przez sieciówki. Marzę o aplikacji na telefon z mapą księgarń. Wtedy będąc na przykład na Wilczej w Warszawie, trafimy do Jak Wam Się Podoba przy Emilii Plater, bo to przecież za rogiem. W każdym razie na mapie znajduje się około 140 księgarń kameralnych w Polsce. Cześć z nich opisałam też na swoim blogu.

Gdy promujesz księgarnie, na pewno padają pytania o różnicę w cenie książek w kameralnych i w Internecie. W tych drugich są tańsze. Czytelnicy chcą taniej kupować, bo uważają, że książki są za drogie.

Nikogo nie przekonam, by kupił coś drożej. Ale opowiadam wtedy o kawiarniach, które wyrastają jak grzyby po deszczu, w których za kawę trzeba zapłacić od dwunastu do piętnastu złotych. W domu ta sama kawa kosztuje mniej więcej dwa złote. Taniej, prawda? To dlaczego na kawę idziemy do kawiarni? Zastanówmy się nad tym, z czym wiąże się kupowanie książek – że trzeba wyjść z domu, że w księgarni spotkamy nie tylko księgarza, ale też innych czytelników, z którymi można porozmawiać, że możemy zajrzeć do książki, przeczytać fragment i samemu zdecydować, czy ten tytuł nam się podoba czy nie. W internecie widzimy tylko okładkę i krótki opis, który piszą spece od marketingu. Często niewiele ma on wspólnego z treścią. Zresztą… o czym my mówimy? Mam wrażenie, że jakieś mity powstały na temat cen książek. Ile kosztują? Książka w twardej oprawie to zazwyczaj cena 49,90. Mniej niż dwa bilety do kina. Film trwa dwie godziny, a książka zostanie z nami na całe życie.

Jesteś za stałą ceną książki?

Dopóki nie wypracujemy ustawy o jednolitej cenie książki, będą przeceniane książki, które nie miały jeszcze premiery! Temat ustawy wraca, ale obecny jej projekt nie uwzględnia wszystkich zainteresowanych sprzedażą książek, na przykład właśnie księgarń. Może tak być, że po jej wprowadzeniu sprzedaż książek spadnie, ale wtedy ruszą biblioteki. Pamiętajmy, że cena książek jest taka, ponieważ wydawca musi wliczyć w cenę upust dla sieciówek, który narzuci mu potem dystrybutor.

Rok temu założyłaś kolektyw księgarzy kameralnych.

Po pracy w księgarni zajęłam się PR-em, ale nie porzuciłam swoich księgarskich zainteresowań. Stąd pomysł, by połączyć jedno z drugim. Na pierwsze spotkanie kolektywu przyszło pięć nieufnych osób. Na drugim było piętnaście osób i było już lepiej. Teraz w kolektywie jest 25 księgarń. Działamy razem, decyzje podejmujemy razem i, co najważniejsze, zaprzyjaźniliśmy się.

I wtedy postanowiliście zorganizować Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych, który odbył się w czerwcu 2016 roku. Księgarze uwierzyli, że wspólne działanie ma sens? Że promocja może poprawić ich sytuację?

Tak, bo warszawiacy zaczęli się interesować księgarniami. Ich lista była w tramwajach, co na pewno pomogło w identyfikacji. Były plakaty, wsparły nas radio, prasa, nawet telewizja śniadaniowa. Weekend Księgarń to nie tylko te dwa dni, ważne jest to, co wydarzyło się później. W czasie Weekendu w Antykwariacie Kwadryga zagrał Świetlicki. Tak mu się to spodobało, że jego agent zorganizował spotkanie autorskie w Kwadrydze. Normalnie to by się nie wydarzyło, bo zdarza się, że wydawnictwa życzą sobie nawet dwa i pół tysiąca złotych za spotkanie z autorem. Księgarzy nie stać na taki wydatek. O! I jeszcze ta korzyść – w jednej z księgarń po Weekendzie utarg był większy o 100 procent! Mam wrażenie, że zainteresowanie księgarniami wzrasta. Potwierdzają to organizatorzy krakowskiego Festiwalu Księgarń Niezależnych. Księgarniami interesują się lokalne władze, ale i wydawcy.

Jak niezależność ma się do kameralności?

Księgarnie są zależne od różnych czynników: od pieniędzy, od miasta, od wydawnictw… Lubię mówić o księgarniach kameralnych, że są małymi instytucjami kultury. To nie tylko punkt wymiany towaru za pieniądze. Księgarnie mają funkcje wychowawcze, edukacyjne, kulturotwórcze. Gdy w małej miejscowości nie ma ośrodka kultury, jego zadanie przejąć może księgarnia. I często tak się dzieje, jak na przykład w Choszcznie, gdzie działa księgarnia „Pegaz”.

Księgarnie tworzą ludzie. O czym innym porozmawia się z Jakubem w Tarabuku, z Marcinem z Antykwariatu Kwadryga, o czym innym z Jankiem w księgarni w Królikarni, z Ulą z Jak Wam się Podoba czy z Karoliną z Księgarni na Tłomackiem. Wizyta w każdej z tych księgarń, a także w wielu innych kameralnych, jest przygodą. Zachęcam państwa do poznania tych ludzi.

Powtórzę za tobą, a ty za Witem Szostakiem, że księgarnie muszą się wynaleźć na nowo – nie tylko one, ale także czytelnicy.

Wit Szostak powiedział, że nie jest tak, że księgarnie muszą odzyskać należną sobie rolę, bo w czasach PRL-u miały inną funkcję. One nie mają jej odzyskać, one muszą wymyślić siebie na nowo, znaleźć swoje miejsce. Istnieją na świecie takie księgarnie, do których jeździ się specjalnie i to z drugiego końca globu. Nie tylko po to, by kupić książkę, choć to też. Ważne jest, by w niej pobyć, zwiedzić. Polskie księgarnie muszą dorosnąć, żeby ich właściciel wiedział, że książki są ważne, ale istotny jest również księgarz. I że nie można mu płacić tyle, ile w pierwszym lepszym fast foodzie. Można postawić tanie półki, nakleić nalepki, że fiction i non fiction, ale można zrobić inaczej. Aby czytelnicy przychodzili właśnie dlatego, że jest „inaczej”. To praca, którą wszyscy musimy wykonać, z obu stron. To się uda, choć nie w rok. Daję sobie na to pięć lat.

Wystartowaliście z Weekendem w połowie tego roku, pod jego koniec wracacie z kolejną inicjatywą.

Organizujemy Warszawski Weekend Książki Niedorosłej, który odbędzie się w dniach 18–20 listopada. Chcemy go poświęcić książce dla dzieci i młodzieży, podkreślając przy tym, że czytanie to nie jest obowiązek dzieci, tylko ich prawo (20 listopada jest Ogólnopolskim Dniem Praw Dziecka). W Weekendzie weźmie udział piętnaście warszawskich księgarń. Warsztaty, spotkania, wystawy, wykłady… Mnóstwo atrakcji dla dzieci i rodziców. Partnerem merytorycznym jest Polska Sekcja IBBY, bo najlepiej zna się na dobrej literaturze dla dzieci i młodzieży. Dlatego rekomenduje książki, które sprawdzą się jako prezenty. Tak, okres świąteczny tuż-tuż, dlatego chcemy pomóc w wyborze prezentów. Bo można kupić absurdalnie drogie zabawki, które po chwili się znudzą, ale można też kupić dobrą książkę, do której dziecko będzie wracać. Pamiętajmy, że książka to nie tylko wiedza. To, że pobudza wyobraźnię, że wzbogaca nasz język… to prawda. Książka to także pierwszy… terapeuta. Również dzieci mają problemy, z którymi nie mogą sobie poradzić. W książce znajdą ukojenie.

***
Anna Karczewska jest promotorką kultury i aktywistką, właścicielką Agencji Kultura. Od dziesięciu lat działa w branży PR, pracując między innymi na rzecz organizacji pozarządowych i kultury, z naciskiem na literaturę i promocję czytelnictwa. Inicjatorka ruchu Książki Kupuję Kameralnie i Warszawskiego Kolektywu Księgarzy Kameralnych. Prowadzi blog „Rezerwaty Książek”. Z wykształcenia etnolog i antropolog kultury. Wielbicielka życia.