dwutygodnik internetowy
28.10.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Jezus Żydów. Miesięcznik Znak 10/2013

  Jezus Żydów. Taki tytuł nosi październikowy numer miesięcznika „Znak”, poświęcony miejscu chrześcijańskiego Zbawiciela we współczesnej żydowskiej teologii. Problem ten ma walory sensacyjne i wywrotowy potencjał. Bez wątpienia zdawał sobie z tego sprawę redaktor naczelny tygodnika „Do rzeczy”, Paweł Lisicki, który opublikował w tym roku książkę „Kto zabił Jezusa? Prawda i interpretacje”. I choć redakcja […]


 
Jezus Żydów. Taki tytuł nosi październikowy numer miesięcznika „Znak”, poświęcony miejscu chrześcijańskiego Zbawiciela we współczesnej żydowskiej teologii. Problem ten ma walory sensacyjne i wywrotowy potencjał. Bez wątpienia zdawał sobie z tego sprawę redaktor naczelny tygodnika „Do rzeczy”, Paweł Lisicki, który opublikował w tym roku książkę „Kto zabił Jezusa? Prawda i interpretacje”. I choć redakcja „Znaku” nie przyznaje tego wprost, cały numer ich czasopisma – nie tylko zawarta w nim krytyczna recenzja książki – wydaje się być odpowiedzią na niepokorne (a jakże!) tezy Lisickiego.
 
Numer otwiera tekst o. Johna T. Pawlikowskiego, w którym wieloletni przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów kreśli obraz stosunków łączących społeczności żydowską i chrześcijańską od czasów chrystusowych. Najważniejsza jest w tym tekście teza, że za życia Jezusa on sam i jego uczniowie uznawali się za wyznawców judaizmu, należeli do żydowskiej tradycji intelektualnej, i tak też przez kolejne dziesięciolecia byli postrzegani. Nie jest to być może podejście całkowicie nowatorskie – od kilkudziesięciu lat przyjmuje je za swoje coraz większa liczba tak chrześcijańskich, jak i żydowskich teologów. Dla większości czytającej publiczności, nie mówiąc już o tych, którzy czytają mniej, albo wcale, jest to jednak teza odważna. I warta propagowania, bo pozwala przysypać głęboki rów, jaki od setek lat oddziela starszych i młodszych braci w wierze.
 
Z artykułem o. Pawlikowskiego sąsiaduje i koresponduje esej rabina Byrona L. Sherwina, który chciałby zakończyć „ciągnącą się przez stulecia tradycję faktycznej ekskomuniki Jezusa ze wspólnoty wiary, do której należał”. Dodajmy, że ekskomunikę tę wymusili na Żydach chrześcijanie, nawracając ich siłą oraz pielęgnując niezwykle wymyślne, antyjudaistyczne uprzedzenia. Sposobem na przywrócenie Jezusa judaizmowi jest, zdaniem Sherwina, uznanie go nie za fałszywego proroka, ale za jednego z żydowskich Mesjaszy, poprzedzającego nadejście ostatecznego Mesjasza, na którego Żydzi wciąż czekają.
 
Szerokość perspektywy dialogu między religiami, jaką otwiera tekst rabina Sherwina, jest imponująca. W praktyce sprawa wygląda gorzej – esej ten jest przedrukiem artykułu, opublikowanego 20 lat temu na łamach „Więzi”, a nikt chyba nie będzie się upierał przy twierdzeniu, że w stosunkach między chrześcijanami i Żydami zaszła przez ten, spory przecież czas znacząca odmiana. Jest to problem, z którym redaktorzy „Znaku” próbują zmierzyć się – nie dochodząc niestety do rewolucyjnych wniosków – w rozmowie z abp. Henrykiem Muszyńskim, chyba najbardziej zasłużonym dla dialogu chrześcijan i Żydów polskim hierarchą.
 
We wspomnianej już książce „Kto zabił Jezusa?” Paweł Lisicki dowodzi, że w imię realizowanej po Holokauście „poprawności politycznej” teologowie zaczęli świadomie zatajać rolę Żydów w ukrzyżowaniu Chrystusa. Na łamach „Znaku” odpowiada mu prof. John Conelly. W przekonujący sposób przeciwstawia wnioskom Lisickiego argumenty zaczerpnięte z oficjalnych dokumentów kościelnych. Nie twierdzę, że publicysta nie ma prawa dyskutować z Magisterium Kościoła. Wielu teologów, a nawet szeregowych wiernych potrafi np. wysunąć szereg argumentów podważających słuszność nauczania Kościoła na tematy związane z antykoncepcją. Jeśli jednak wierzyć profesorowi Conelly, Lisicki niemal zupełnie pomija istnienie dokumentów Kościoła, opisujących miejsce Żydów i judaizmu w chrześcijańskiej teologii, więc albo ich nie zna, albo – co gorsze – nie chce się z nimi zmierzyć.
 
Październikowy „Znak” to niezwykle interesująca lektura, bo choć nie wszystkie zawarte w temacie numeru teksty to świeżynki, redaktorzy poruszają ważny i wciąż za mało w Polsce dyskutowany problem. Cieszę się też, że wyczerpującego, krytycznego komentarza doczekała się książka teologa-hobbysty, Pawła Lisickiego. I za to wszystko chwała „Znakowi”.