dwutygodnik internetowy
30.09.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Interfejs wiary

Definicja „wspólnoty religijnej online” jest znacznie szersza aniżeli tej offline. Czy można bowiem odmówić tego poczucia wspólnotowości osobie niewierzącej, która demonstruje ogromną wiedzę i zrozumienie nauczania Kościoła?

 

ilustr.: Hanka Mazurkiewicz

Niecały tydzień temu w Watykanie miało miejsce niezwykle istotne, choć przemilczane spotkanie. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu dyskutowała o roli i funkcji mediów społecznościowych w misji Kościoła katolickiego, oraz w życiu wiernych. Spotkanie to było koniecznością już od dawna. Kościół jako instytucja sam z dobrodziejstw internetu korzysta, o aktywności wiernych, tworzących tysiące katolickich stron, forów czy grup dyskusyjnych nie wspominając.

 

Gdy w 2004 roku w amerykańskim badaniu tzw. ‘online faithful’, a więc użytkowników religijnych stron internetowych, Hoover, Clark i Rainie pytali o powody i motywacje korzystania z takich stron, okazało się, że większość użytkowników szuka w nich szansy na uzupełnienie czy pogłębienie wiary i wiedzy na temat własnej religii. Okazało się też, że religijna aktywność w sieci nie zastępuje takiej aktywności offline, a raczej ją wspiera. Krajobraz religijny Stanów Zjednoczonych i Polski znacznie się jednak różnią. Jak więc wygląda kwestia wykorzystania religijnych stron internetowych nad Wisłą? Kto i dla jakich celów odwiedza religijne witryny? Biorąc pod uwagę zmieniający się charakter tradycyjnej wspólnoty katolickiej, warto szukać odpowiedzi na te pytania.

 

Sylwetka religijnego internauty

Jak pokazują badania PBI/Gemius z 2011 roku największą grupą użytkowników katolickich portali w Polsce są ludzie młodzi, którzy nie ukończyli jeszcze 35-roku życia. Wydaje się to intuicyjne, bo to przecież oni najszybciej i najchętniej korzystają z nowych technologii we wszystkich sferach. Równie intuicyjne wydawałoby się przypuszczenie, że w „religijnym internecie” najaktywniejsi będą „młodzi, wykształceni, z dużych ośrodków”. Nic bardziej mylnego. Religijne strony najczęściej odwiedzają mieszkańcy wsi. Trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego. Być może wpływa na to otoczenie: społeczności wiejskie tradycyjnie są bardziej religijne niż miejskie, a dostęp do internetu przenosi tę religijność w nową przestrzeń.

Wśród najbardziej popularnych stron znajdziemy zarówno oficjalne strony kościelne, np. opoka.org.pl, które pełnią przede wszystkim funkcję informacyjną, jak i portale w rodzaju wiara.pl czy katolik.pl z bardzo rozbudowanymi funkcjami komunikacyjnymi, takimi jak blogi, czaty, forum, komentarze, etc. Dyskusje prowadzone za pomocą tych mediów są niezastąpionym źródłem informacji o tej formie aktywności religijnej.

Z prowadzonych przeze mnie badań wyciągnąć można kilka wniosków: przede wszystkim użytkownicy w równej mierze interesują się wymianą wiadomości, wiedzy i opinii, jak i otrzymywaniem lub dawaniem porad i wsparcia. Wystarczy spojrzeć na wątki poświęcone rodzinie na forum wiara.pl by zobaczyć apele o pomoc, radę, czy modlitwę, które prowokują żywiołową reakcję innych użytkowników.

Kolejnym zajmującym wnioskiem jest to, że autorytet religijny na forum internetowym buduje się poprzez rozmowę – a nie przez sam fakt bycia np. absolwentem teologii czy osobą duchowną. Uznanie i szacunek zdobywają te osoby, które potrafią nie tylko mądrze poradzić czy celnie coś podsumować, ale takie, które wykazują się szczególną wiedzą na dany temat i potrafią odnieść źródła do konkretnej sytuacji. Innymi słowy, nie wystarczy zarzucić dyskutujących cytatami z Pisma Świętego czy papieskiej Encykliki – trzeba umieć jeszcze te cytaty zinterpretować.

 

Online i Offline

Jak aktywność online ma się do religijnej aktywności młodych katolików poza internetem? Czym się różni, a w czym jest do niej podobna? W badaniach religijności zdecydowana większość Polaków tradycyjnie uznaje Kościół za synonim „wspólnoty wiernych”. Z drugiej strony, powoli, lecz systematycznie maleje odsetek osób, które uczęszczają na mszę świętą – według ISKK wynosi on obecnie 40% (wg CBOS- 48%, dane oparte o deklaracje własne). Z badań CBOS dowiedzieć się można również, że chociaż większość osób czuje się związana z parafią, 72% deklaruje, że nie wykonała dla niej żadnej nieodpłatnej pracy, np. pomagając przy organizacji religijnych uroczystości czy remoncie kościoła. Pieniądze na tacę wydają się dla większości wystarczającym uczestnictwem w życiu wspólnoty.

Obserwując jednoczesny rozwój religijnych portali i ich rosnącą popularność (w roku 2011 korzystało z nich łącznie około 3 milionów osób!), warto się zastanowić nad tym, jaką rolę mogą pełnić w obliczu przemian tradycyjnej wspólnoty religijnej. Być może dla młodych ludzi parafia staje się miejscem sporadycznego uczestnictwa we mszy, w którym pojawiają się też przy ważnych okazjach, takich jak bierzmowanie czy ślub. Postrzegają ją więc raczej jako jednostkę administracyjną, aniżeli miejsce, w którym można spotkać podobnych sobie ludzi, porozmawiać, otrzymać poradę, wsparcie i pomoc.

Na forum internetowym łatwiej zadać pytanie czy podzielić się wątpliwościami bez narażania się na wyśmianie lub ostracyzm – zawsze znajdzie się ktoś życzliwy i chętny do pomocy. Co więcej, w przestrzeni wirrtualnej młodzi ludzie rozmawiają jak równi, a osoby duchowne włączając się do dyskusji mają ten sam status, co inni użytkownicy, łatwiej więc o dialog, nawet konstruktywny konflikt, dzięki któremu obie strony mają szansę dowiedzenia się czegoś o sobie.

Na forach katolickich obecni są również niewierzący lub wyznawcy innych religii (co ciekawe, na forum wiara.pl dwie najliczniejsze grupy użytkowników, zgodnie z autodeklaracjami z mini-ankiety, to katolicy i ateiści). Dlatego też definicja „wspólnoty religijnej online” jest znacznie szersza aniżeli tej offline. Czy można bowiem odmówić tego poczucia wspólnotowości osobie niewierzącej, która demonstruje ogromną wiedzę i zrozumienie nauczania Kościoła i wypowiada się o nim krytycznie, lecz przedstawiając celne argumenty, oraz służąc innym poradą i pomocą? Użytkownicy forów mają problem z precyzyjnym określeniem „nas”, ale wynika to raczej z braku dobrych definicji, aniżeli chęci podzielenia się według wyznawanej religii.

Myślę, że spotkanie plenarne Rady poświęcone mediom społecznościowym to ważny krok na drodze porozumienia – jeśli mówimy o kryzysie religii i religijności, być może internet jest tym miejscem, w którym można rozwijać nowy wymiar wspólnoty. Połączenie praktyk religijnych offline z aktywnością online przestało być już postrzegane jako pomysł egzotyczny czy nierealistyczny- jest to szansa na nawiązanie głębszego dialogu w przyszłości.