dwutygodnik internetowy
01.04.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Inne archiwa niepodległości

Gdzie jest niepodległa Polka? Polka z krwi i kości, mająca indywidualną, prywatną i publiczną historię, a nie abstrakcyjna alegoria? To jedno z pytań, na które starają się odpowiedzieć autorki wystawy „Niepodległe. Kobiety a dyskurs narodowy” w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

ilustr.: Anna Imianowska

ilustr.: Anna Imianowska

Niepodległość to niedokończony projekt – nie dlatego, że jest ona krucha i towarzyszy nam niepokój o jej utratę (od tego jesteśmy wolni przynajmniej w obecnych realiach), ale raczej dlatego, że wymaga debat prowadzonych z wielu perspektyw. Jeśli państwo niepodległe nie ma być jedynie źródłem symbolicznej i ceremonialnej, a w istocie dość pustej dumy, musi pozostawać względem siebie autokrytyczne na tyle, by zmusić się do przepracowywania własnych bolączek, które często ujawniają się w stosunkach nierówności czy niesprawiedliwości wobec najczęściej marginalizowanych obywatelek i obywateli. Kiedy takie działania (intencjonalnie) nie są podejmowane, zarządzanie kryzysowe zamienia się w umiejętne, menedżerskie zarządzanie kryzysami, a polityka pamięci wybiera na swój cel coraz bardziej skomplikowaną i nielogiczną fantazję. Jej ucieleśnieniem w ramach fasadowego sposobu pojmowania niepodległości staje się tak zwany suweren, którego reprezentanci dzielnie maszerowali w „Marszu Niepodległości” – najposępniejszej celebracji jednego z najwspanialszych świąt. Wśród wykrzykiwanych przez nich rokrocznie haseł jedno przeraża mnie wyjątkowo, choć brzmi stosunkowo niewinnie: „Tu jest Polska”. Chodzi tu o zawrotne, przemocowe roszczenie, o fantazję posiadania kraju na wyłączność. Spełnienie się tej fantazji zamieniłoby niepodległość w przywilej dostępny jedynie najgłośniejszym i najsilniejszym.

Skoro wiadomo już, gdzie (w czyich rękach) jest Polska, to warto byłoby teraz zapytać: „gdzie jest Polka?”. Polka z krwi i kości, mająca indywidualną, prywatną i publiczną historię, nie zaś abstrakcyjna alegoria – Matka Polka, zawsze dziewica.

Jaką przestrzeń zajmują kobiety w różnych narracjach o uzyskiwaniu i negocjowaniu niepodległości? Czy w „postzależnościowych” realiach otrzymują one uznanie, wynagrodzenie i reprezentację, która jest im należna? To tylko część pytań, na które starają się odpowiedzieć autorzy i autorki prac prezentowanych na najnowszej wystawie warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej: „Niepodległe. Kobiety a dyskurs narodowy”. Jest to ekspozycja tym bardziej interesująca, że nie ogranicza się do kontekstu polskiego, a nawet europejskiego; pojawiają się tutaj również fenomenalne dzieła artystów i artystek z Azji i Afryki, których perspektywa często radykalnie różni się od tej przez nas oczekiwanej. Niepodległość pojmowana jest tutaj nie tylko w kategoriach narodowych i genderowych, ale również w odniesieniu do kategorii rasy oraz klasy.

Wystawę otwiera fotografia Pawła Bownika przedstawiająca wywrócony na nice mundur Józefa Piłsudskiego. Mamy do czynienia z rejestracją gestu tyleż oszczędnego, co bardzo znaczącego – tak jak patrząc na zdjęcie Bownika, widzimy ukryty rewers jednego z ważniejszych obiektów polskiego imaginarium, tak również, właśnie od podszewki, powinniśmy się przyjrzeć temu, co znajduje się w archiwach naszej niepodległości. Archiwum ma tutaj podwójne znaczenie – jest zarówno instytucją albo zespołem instytucji, jak i, mówiąc bardziej metaforycznie, sposobem wytwarzania, organizacji i inwentaryzacji pamięci zbiorowej. Nie zawsze jednak znajduje się w nim wszystko, co związane z przeżyciem danej wspólnoty; często nie mieści ono narracji mniej widowiskowych lub niepasujących do określonych narodowych wizji, wypiera także postaci mające do opowiedzenia „inną, dziwniejszą historię”.

Opowieści takie próbuje odzyskać Sanja Iveković, która na wystawie w MSN prezentuje klasyczną już pracę „Niewidzialne kobiety Solidarności”. Składa się na nią parafraza słynnego plakatu z sylwetką Gary’ego Coopera, zastąpioną tutaj przez kobiecy cień, a także zbiór materiałów dotyczących solidarnościowych bohaterek „słabego oporu”. Inną swoją interwencję Iveković dedykuje Róży Luksemburg – wybitnej działaczce robotniczej i myślicielce urodzonej w Zamościu, która zwróciła również uwagę autorów oraz autorki innych prac na wystawie. Spośród nich szczególnie ciekawe są fotografie Witka Orskiego ukazujące wnętrze tajemniczych zielników prowadzonych przez Luksemburg w okresie politycznych represji. Według niektórych hipotez w tych zeszytach ma być zakodowany nieznany dotychczas myślowy projekt Luksemburg. Taka analiza sprawia, że intymne praktyki otrzymują ważkie znaczenie polityczne.

Próba artystycznej suplementacji archiwum często wiąże się z ponownym otwarciem (pozornie) dawno zabliźnionej rany. Dzieje się tak w pracy „Paradise” – Emma Wolukau-Wanambwa fotografuje pustkę, która została po obozie Koja w Ugandzie, gdzie przebywało kilka tysięcy Polaków ewakuowanych z ZSRR na mocy paktu Sikorski–Majski. Historia ich pobytu jest związana z brutalną obozową biopolityką:

„Jak się dowiaduję, było rzeczą powszechnie wiadomą, że kiedy Polka zachodziła w ciążę z miejscowym, ich dziecko było zabijane przy narodzinach, a jego ciała pozbywano się jako odpadu medycznego. […] Prostytutki. Tym mianem określał je także regionalny kierownik do spraw uchodźców i komendant obozu, który pod takim właśnie zarzutem zamknął dwie kobiety z Koja w więzieniu w Makindu”.

[Emma Wolukau-Wanambwa, fragment pracy „Paradise”].

Przemoc (faktyczna i symboliczna) wobec podległego kobiecego ciała to wątek w różnych formach nieustannie powracający na wystawie w MSN. Ważną rolę odgrywa chociażby w pracach wyróżnionej Nagrodą Turnera malarki Lubainy Himid – jej obrazy są pełne gniewnej dumy i pokazują kobiety bezkompromisowo walczące o niezależność wobec skomplikowanej sieci wielokrotnego wykluczenia.

Jedną z bohaterek takich walk jest Modesta Yssufoa – robotnica, która wdarła się do pałacu portugalskiego gubernatora, żądając natychmiastowej dekolonizacji i niepodległości dla Mozambiku. Jej opór doprowadził do masowych protestów, krwawo stłumionych przez Portugalczyków. Z nakręconego przez Ruy Guerrę filmu o tej masakrze artystka Catarina Simão wybiera, a następnie analizuje dramatyczną sekwencję, w której Modesta jest wielokrotnie upokarzana przez gubernatorską straż. Simão ingeruje tym samym w tkankę dzieła i dokonuje nowego montażu, oddając sprawiedliwość tej ważnej, zapomnianej postaci.

Archiwum jest bowiem procesją montaży, układających niespójne obrazy historii w pewną konstelację – od montażysty lub montażystki zależy, czy przybierze ona kształt monolitycznej opowieści prowadzonej przez uprzywilejowanych, czy też stanie się jedyną szansą na ocalenie niewysłyszanych świadectw opresyjnej podległości. Wydaje się, że właśnie taki jest przekaz wspaniałego „Czaru taśmy”, wideoeseju Filipy César, który poświęcony został pracy filmowców z Gwinei-Bissau próbujących na początku lat 70. XX wieku uchwycić proces dekolonizacji kraju. Określają oni siebie mianem „ruchu oporu działającego na rzecz pamięci zbiorowej”, który w swoich działaniach ani na moment nie może stracić czujności, ponieważ zmagania o pamięć nigdy nie będą zakończone – oto treść powtarzanego przez César kreolskiego przysłowia „luta ca caba inda”. Trwać przy pamięci to dbać o to, by monstrum przemocy nigdy nie dokonało powtórnej ekspansji, a także tropić wszystkie jej – mniej i bardziej widoczne – zwiastuny.

Wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej to zbiorowe wezwanie do takiej czujności oraz zwrócenie uwagi na fakt, że samo szafowanie „niepodległością” jako słowem-sloganem nie wystarcza. Być niepodległym to znaczy móc dysponować przestrzenią, w której własny, niczym nieskrępowany głos może wreszcie rezonować, zwłaszcza wtedy, gdy ma posłużyć opowiedzeniu historii niemieszczącej się dotychczas w żadnym archiwum.

***

„Niepodległe. Kobiety a dyskurs narodowy”. Wystawa zbiorowa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Kuratorka: Magda Lipska, współpraca: Annett Busch, Marie-Hélène Gutberlet. Wystawa trwa do 3.02.2019.

***

Pozostałe teksty z bieżącego numeru dwutygodnika „Kontakt” można znaleźć tutaj.

***

Polecamy także:

Próbując rozmawiać z (innymi) ciałami. „Ministerstwo spraw wewnętrznych – intymność jako tekst” w MSN

Do dzieła! Sztuka współczesna jako przygoda

O niepodległości wieloma głosami