dwutygodnik internetowy
wydanie wyborcze 19.10.2015
magazyn papierowy


… I dwie szklanki wazeliny. Czyli przepis na piosenkę wyborczą

Szukając piosenek wyborczych wartych opisania w felietonie, zacząłem oczywiście od utworów towarzyszących trwającej obecnie kampanii wyborczej do parlamentu. I już na samym wstępie spotkało mnie rozczarowanie – sztaby wyborcze większości aktualnie kandydujących partii zrezygnowały (poza trzema wyjątkami, które wymienię w tekście) z wypuszczenia w eter swoich potencjalnych przebojów. Pośród dziesiątek spotów telewizyjnych, relacji z konferencji prasowych i spotkań z wyborcami publikowanych przez komitety wyborcze zabrakło miejsca właśnie dla piosenek. Czyżby w rywalizacji o głosy Polek i Polaków zachętę skocznych rytmów oraz nośnych refrenów zastąpiła perswazja argumentów, chłodny rachunek dotychczasowych dokonań poszczególnych ugrupowań i ich postulatów programowych?

ilustr.: Stanisław Gajewski

ilustr.: Stanisław Gajewski

Szczerze wątpię – znacznie bardziej prawdopodobne, że członkowie partyjnych sztabów podochodzili do wniosku, że fundusze lepiej przeznaczyć na rodzaje propagandy pewniejsze niż tak kosztowny i obarczony ryzykiem „niewypału” typ reklamy, jak piosenka wyborcza. Należy bowiem zaznaczyć, że piosenka wyborcza to nic innego, jak specyficzny gatunek przekazu reklamowego. I to gatunek zagrożony wyginięciem.

W obliczu tego zagrożenia – z myślą o przyszłych twórcach piosenek wyborczych – przygotowałem krótki przepis:

Piosenka wyborcza | średnio trudny| potrzebne będą: kandydat (1-1000 szt.), pieniądze (do 6 mln zł[1]), rytm bębnów i piszczałek (do smaku)

1. Znajdź dobrego kucharza (znany zespół)

Zanim zabierzesz się za samodzielne przygotowanie wyborczego kawałka, zastanów się, czy nie lepiej, by twoją śpiewaną wizytówkę przyrządził jakiś doświadczony kucharz. Korzyści płynące z zatrudnienia uznanego twórcy nie ograniczają się tylko do pewności, że otrzymasz chwytliwy, profesjonalnie nagrany utwór muzyczny, w którym „wszystko jest na swoim miejscu”. Wykonawcy mogący pochwalić się doświadczeniem w komponowaniu numerów na zlecenie sejmowych stronnictw (tacy jak: Ich Troje, Enej, Dżem, Bayer Full, Trubadurzy) posiadają swój charakterystyczny styl grania, rozpoznawalne głosy i twarze, które wraz z zamówieniem piosenki zostają „wynajęte” na czas kampanii.

 1,5. Półprodukty mile widziane (wykorzystaj istniejący szlagier)

Dylematu komu powierzyć stworzenie wyborczego hitu nie miał Paweł Kukiz. Popularny piosenkarz skorzystał ze zgrabnego fortelu, przeobrażając własną wydaną przed ośmiu laty piosenkę „Miasto budzi się” w powerplay tegorocznej kampanii, pod tytułem „Polska budzi się”. Od rozrywkowego pierwowzoru różni się wyłącznie słowem „Polska”, dzięki czemu zakrawa na utwór-paradoks: znany jeszcze zanim się ukazał!

2. Zamieszaj dynamicznie (zwróć uwagę)

Widząc w piosence wyborczej śpiewaną reklamę, a w kampanii wyborczej – kampanię reklamową, warto pamiętać, że choć efekt, z myślą o którym została obliczona ta ostatnia, jest bardzo krótkotrwały, bo jej nadrzędny cel stanowi chwilowy „wzrost sprzedaży” (poparcia przy urnie), to sukces działań marketingowych można osiągać na różne sposoby  także starając się o zmianę percepcji czy wzrost świadomości marki (kandydata/partii). W takim wypadku olbrzymią rolę odgrywa możliwość odróżnienia się od innych kandydatów i czynnik zaskoczenia odbiorcy. Takim zaskoczeniem była w trakcie kampanii prezydenckiej 1995 roku piosenka „Ole, Olek!” discopolowego zespołu Top One.

Nakreślona sytuacja wyborów:

Kadencję już Lechu kończy swą

Najwyższy czas, aby zmienić go

Przedstawienie swojego kandydata: nie srogiego męża stanu, ale Olka – bliskiego, tańczącego, nowoczesnego, z wizją:

Ole, Olek, wygraj, na prezydenta tylko ty

Ole, Olek, dzisiaj wybierzmy przyszłość oraz styl

Prezydent to taki ktoś jak ty

Polityk, co ma realne sny

I program, więc to na pewno ty

Poprowadź kraj poprzez reform dni

mogły w epoce discopolo wywalczyć dla Aleksandra Kwaśniewskiego niejeden sondażowy punkt procentowy i przyczynić się do zwycięstwa w pojedynku o stanowisko prezydenta RP.

3. To był Cynamon czy Kardamon? (nie daj się zapomnieć!)

Znajdź i umieść w piosence rym do swojego imienia, nazwiska, nazwy partii, numeru listy wyborczej – wtedy słuchacze (przyszli wyborcy) najłatwiej zapamiętają, w którym miejscu na karcie do głosowania znajduje się „ten właściwy” kwadrat. Wystarczy lapidarne „Ole, Olek” (1995), stanowcze „Koleżanko kolego, głosujmy na Karskiego” (2014), „Andrzej Duda nam się udał” z nieoficjalnej piosenki urzędującego prezydenta, która wkradła się na szczyty listy przebojów TV Trwam (2015), czy Kilka prostych słów”, które poprowadziły PiS do zwycięstwa w 2005 roku:

Prawda. Wiara. Żarliwość.

Piękno. Praca. Ofiarność.

Prawo i Sprawiedliwość.

Polska i Solidarność.

Warto przypomnieć także wyjątkową grę z nazwiskiem ś.p. lidera Samoobrony zawartą w refrenie i tytule piosenki śpiewanej przez zespół Trubadurzy, „Polskę trzeba zLepperować” (2005 ).

Jak jeszcze możesz odróżnić się od innych? Na przykład nie poprzestając na napisaniu hitu kampanii i osobiście stając za mikrofonem – naśladując tym samym taktykę Michała Kamińskiego sprzed kilku tygodni.

4. Kraj – raj. (Roztocz wizję)

Nie zapomnij umieścić odwołania do historii i symboli narodowych, aluzji do nieporadności lub złej woli rządzących dotychczas, kilku pozytywnie nacechowanych pojęć zestawionych z twoim nazwiskiem, opisu sielskiego krajobrazu.

Nie bez powodu w co drugiej piosence wyborczej umieszczone obok siebie zostają słowa „kraj” i „raj”. Piosenka (zwłaszcza reklamowa) stanowi taki rodzaj umownej gry, która „buduje istniejący publicznie świat «częściowej fikcji»”[2] – poruszanie się po tym świecie usprawiedliwia zaś szastanie obietnicami, roztaczanie wizji tyle porywających, co niemożliwych do urzeczywistnienia. Z tytułu konwencji towarzyszące wyborom szlagiery wręcz domagają się realizacji w warstwie językowej koncepcji Horacego ut pictura poesis…

I tak: Michał Kamiński „nie pęka” kiedy plują na niego ci, co „święty obraz mają w rękach”, PSL ukazane jako tama mówiące „stop wojence” polsko-polskiej sprawi, że „dla Polski wstanie nowy dzień” (PSL, 2011), a z osobą Grzegorza Napieralskiego utożsamiano kolejno Wolność, równość, Internet i rozwój (2010).

Teksty piosenek wyborczych – jak mało które – najeżone są odwołaniami do uczuć narodowych, a tym samym promują określony model patriotyzmu i polskości. Nie sposób nie dostrzec parafrazy Mazurka Dąbrowskiego w najnowszej piosence wyborczej obecnej partii rządzącej (2015):

Bo czasem trudno nam było, lecz nigdy miłość

nie zginęła, póki my żyjemy, póki my żyjemy, póki my żyjemy…

Ani wyrażonej w niej wizji pożądanej postawy Polaka:

W końcu jestem Polakiem i narzekać potrafię,

ale nie chcę, bo stać mnie na więcej.

[…] Jeszcze nie jest to raj, ale kocham ten kraj

i w niepewne nie oddam go ręce.

Inny patetyczny obraz: wyborów jako loterii, w której waży się przyszłość Polski między piekłem a niebem, zaproponował w imieniu Samoobrony zespół Ich Troje w monumentalnym „Dokąd idziesz Polsko?”

Dokąd idziesz, Polsko? Dokąd idziesz kraju?

Czy do wrót piekielnych czy do bramy raju?

Czego pragniesz dzisiaj, czego ci potrzeba,

Aby dotrzeć prędko do samego nieba?

Oprócz mocnego odwołania do drugiej części Mickiewiczowskich „Dziadów” – stawiającego Polskę w roli zbłąkanej duszy – w głowie odciska się zapisany w tekście obraz Ułana-emigranta zarobkowego łączący współczesnych wyborców z dumnymi przodkami:

I kolejny rok upłynie bez zmian.

I wyruszą ułani, za ocean, galopem,

Stawiać dom, gdzie nie chcą nas.

Można by mnożyć występujące w piosenkach wyborczych odniesienia do sztuki czy sfery wyobrażeń, analizować wyłaniające się z nich obrazy obywatela, polityka, władzy – to jednak temat na zupełnie inną rozprawę. Dodam tylko, że spora część z nich realizowana jest nie przez tekst, ale na poziomie obrazu…

ilustr.: Stanisław Gajewski

ilustr.: Stanisław Gajewski

 

5. Podawaj z dźwiękiem i obrazem na srebrnym ekranie (melodyka i wideoklip)

Brzmi to jak banał, ale w tak zwanym współczesnym świecie – „obłoku multimediów” – piosenka sauté, bez teledysku, nie istnieje. Treści, których nie zdołałeś zawrzeć w słowach – uzupełnij wideoklipem.

To z niego wyborca dowie się, że jeżeli odda na ciebie swój głos, dołączy do grona młodych, postępowych i atrakcyjnych. Dzięki filmowi upewni się, że patriotyzm to postawa wyrażająca się tak samo w dbaniu o czysty chodnik, jak w składaniu kwiatów pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego.

Także w klipie zobaczy patrzącego z wyrzutem ze ściany Stańczyka, symboliczną grupę Polaków na rozstaju dróg i jeźdźców szarżujących bezskutecznie na Wieżę Eiffla.

Siłą piosenki wyborczej jako gatunku jest łatwość mimowolnego zapamiętania i przyswojenia jej treści, to, że „wpada w ucho”. Jednak partia, której elektorat stanowi więcej niż jedna grupa społeczna czy kilka wąskich środowisk, musi wykazać się wielką ostrożnością w doborze muzycznej stylistyki. Muzyka biesiadna i taneczna z pewnością pozwoli przekonać do siebie niemały krąg słuchaczy, ale – wyśmiewana i upotworzona po triumfach, jakie święciła w latach dziewięćdziesiątych – z pewnością odrzuci co najmniej równoliczną widownię. Ci z kandydatów, którzy odważyli się wykorzystać piosenkę w tegorocznych wyborach, przyswoili sobie lekcję płynącą z discopolo i tegoroczne wyborcze ballady rozbrzmiewają w rytmach neutralnego rocka i bluesa.

Pamiętaj, że piosenka wyborcza ma być atrakcyjna Tu i Teraz – przez najbliższy miesiąc do wyborów dla możliwie szerokiego grona odbiorców. Nie przejmuj się, że za rok, pięć czy dziesięć lat stanie się symbolem kiczu (jak przyśpiewka o „pięknym Maryjanie” Krzaklewskim: „Ten kraj jest wasz i nasz, nie damy bić się w twarz”, czy wielokrotnie wspominane „Ole, Olek”) – wtedy napiszesz sobie nowy przebój.

***

Gotowe! Teraz pozostaje tylko umieścić świeżo upieczony materiał, zanim ostygnie, we wszystkich możliwych społecznościowych i konwencjonalnych mediach i czekać na gwałtowny przyrost liczby sympatyków.

Mam nadzieję, że moja prosta receptura oraz cała galeria wybitnych przedstawicieli gatunku odświeżą koncept piosenki reklamowej w oczach przyszłych sztabowych decydentów i przyczynią się do wysypu nowych atrakcyjnych w formie i treści utworów wyborczych w następnych kampaniach.

 

PRZYPISY:

[1]    http://www4.rp.pl/artykul/502285-Piosenka-ci-nie-da-zapomniec.html O honorarium dla Wiśniewskiego za hymn Samoobrony odegrany na 42 koncertach kandydata krążą legendy. Fundacja Batorego wyliczyła, że to ponad 6 milionów złotych. „Wówczas Samoobrona nie liczyła się z pieniędzmi, a proponowane kwoty mogły przyprawić o zawrót głowy każdego artystę” – wspomina Durczak

[2] J. Bralczyk „Język na sprzedaż”, Gdańsk 2004