dwutygodnik internetowy
23.06.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Golgota

Po odwołaniu spektaklu Golgota Picnic można mówić o zwrocie konserwatywnym, który pożera niezależne instytucje kultury. To kolejny przypadek cenzurowania artystów w Polsce i wywierania presji przez środowiska fundamentalistyczne.

malta-festival.pl

 

Po odwołaniu spektaklu Golgota Picnic przez dyrektora Festiwalu Malta Michała Merczyńskiego można już mówić o zwrocie konserwatywnym, który zaczyna pożerać niezależne instytucje kultury. Szczególnie, że to kolejny przypadek – po Nie-boskiej komedii w Teatrze Starym w Krakowie, protestach wokół pracy Markiewicza w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, spaleniu Tęczy na Placu Zbawiciela – cenzurowania artystów w Polsce i wywierania presji przez środowiska fundamentalistyczne. Prawica już nie rośnie – ona jest tak duża, że może sobie pozwolić na oprotestowanie każdego wydarzenia. I wie, że jest skuteczna.

 

1.

12 października 1492: Krzysztof Kolumb przez przypadek odkrywa Amerykę – tak rozpoczyna swój tekst kuratorski Rodrigo García, kurator idiomu: Ameryka Łacińska. Mieszkańcy. Zwraca uwagę na postkolonialną atmosferę panującą nadal w Europie: „Europa nie może się powstrzymać od swojej żałosnej i paternalistycznej ingerencji: uważa, że jest w stanie odkryć południowoamerykańskich artystów niczym egzotyczne owoce, drogocenne kamienie czy też niezwykłe ptaki. Jakże daleko odbiega to od rzeczywistości!”. García jest jednym z najbardziej zaangażowanych politycznie i społecznie reżyserów, założycielem grupy teatralnej Carnicería Teatro (Teatr Rzeźnia). W Poznaniu miał pokazać swój spektakl Golgota Picnic, którego głównym tematem jest krytyka konsumpcyjnego stylu życia zachodniego świata.
Rodrigo García organizuje na scenie piknik, który jest jednocześnie „ostatnią wieczerzą współczesności“. Pojawiają się doskonale znane obrazy o tematyce chrześcijańskiej, od Goi po Rubensa, oraz obrazy zachodniego konsumpcjonizmu, takie jak fast foody czy drogie dywany. Dorota Jarecka, krytyczka sztuki „Gazety Wyborczej“, zwraca uwagę, że Golgota picnic to sztuka „pełna sarkazmu, ale nie cyniczna. Stanowi alegorię współczesnej cywilizacji stojącej nad przepaścią ekonomicznego kryzysu i katastrofy ekologicznej. W sztuce – spektakularnym teatralno-filmowym fresku – wątki pasyjne przeplatają się z apokaliptycznymi. Niejednego kaznodzieję bierze dziś pokusa, by przedstawić nasze życie napędzane konsumpcją i żądzą błyskawicznego zaspokojenia pragnień jako karnawał hedonizmu i egoizmu. Otóż „Golgota Picnic” ma podobne przesłanie, tylko – o zgrozo – jest to przesłanie świeckie, choć odbywa się w kostiumie religijnego misterium”.

 

20 czerwca 2014: Rodrigo García przez przypadek umocnił w Polsce fundamentalistycznego potwora. Spektakl został kilka tygodni temu oprotestowany przez prawicowe grupy (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży oraz Poznański Związek Patriotyczny Wierni Polsce), parlamentarzystów (Tadeusz Dziuba z PiS uznał spektakl za „atak na kościół”), poznańskich radnych, prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego oraz Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. W wyniku protestów Michał Merczyński odwołał pokazy spektaklu.

 

Szef Episkopatu Polski stwierdził, że „przedstawienie to w opinii wielu osób jest wyjątkowo ordynarnym przedsięwzięciem. Ukazuje Chrystusa jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie. Spektakl obfituje w lubieżne sceny, a pod adresem Chrystusa padają liczne wulgaryzmy. Występujący nago aktorzy kpią z Męki Pańskiej, a całość przesycona jest pornograficznymi odniesieniami do Pisma Świętego”. Zasadnicze pytanie brzmi: czy Gądecki widział spektakl? Na jakiej podstawie kreuje swoje opinie? To kolejny raz, kiedy przedstawiciel Kościoła Katolickiego zawiera nieoficjalny sojusz z prawicowymi fundamentalistami, których taktyka opiera się w głównej mierze na stosowaniu przemocy fizycznej i słownej. Polski Kościół staje za murem chrześcijańskiej Europy – wyklucza się z Kościoła Franciszka, Kościoła dialogu, zrozumienia innych poglądów czy postaw. Co więcej – notorycznie szuka problemów, które nie są najważniejsze w polskim społeczeństwie. Odejście polskiego Kościoła od kwestii socjalnych, budowania wspólnoty wokół takich wartości jak szacunek czy tolerancja na rzecz walki z „cywilizacją śmierci”, spektaklami, wystawami sztuki współczesnej i gender odbije się za chwilę masowym odejściem wiernych. Biskupi chcą na siłę klerykalizować wszystkie sfery życia społecznego w Polsce. Nie wiedzą jednak, jak bardzo są oderwani od rzeczywistości.

 

Oderwany od rzeczywistości jest również Ryszard Grobelny, prezydent Poznania. W wydanym oświadczeniu zwraca uwagę, że „spektakl godzi w tradycyjne poznańskie wartości i odbierany jest tym samym  jako prowokacja”. Po chwili tłumaczy, czym są owe wartości: bezpieczeństwo, miasto przyjazne sztuce i artystom, w których poszanowanie godności człowieka jest istotną wartością. Grobelny pisze również, że miasto nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim mieszkańcom. To oznacza, że jest nieudolnym prezydentem, który nie potrafi zmobilizować odpowiednich służb. Grobelny nie jest więc urzędnikiem państwowym. To kolejna po Gądeckim osoba, która zawarła cichy sojusz ze środowiskami fundamentalistycznymi.

 

Ambiwalentną postawę przyjął Michał Merczyński, dyrektor Festiwalu Malta. W komunikacie odwołującym pokazy Golgoty zauważa, że „niebezpieczny spektakl nienawiści do odmiennej wizji świata, jaki zaplanowali na te dni w Poznaniu protestujący, nie będzie naszym udziałem”. Otóż podejmując taką decyzję, nie tylko Merczyński bierze w tym udział, ale również umacnia fundamentalistą prawicę.

 

2.

Pole kultury jest eksperymentem środowisk prawicowych – badają granice, obserwują zachowania urzędników państwowych, prezydentów, dyrektorów. Po kulturze przyszedł już czas na służbę zdrowia, za chwilę opanują edukację, po tym przyjdzie czas na inne dziedziny. Ten powolny marsz przez instytucje oraz media pompuje poparcie skrajnym partiom, buduje kapitał społeczny, konsoliduje prawicowe grupy społeczne. Oni się już dawno temu policzyli, dawno temu zaczęli wychodzić na ulicę, skrzykiwać się przez Facebooka. Oni teraz siłą wprowadzają w Polsce nową republikę.

 

Kolejnym problemem jest to, że cenzura staje się systemowym elementem zarządzania życiem społecznym i politycznym. Instytucje publiczne podejmujące decyzje o usunięciu konkretnej pracy lub odwołaniu spektaklu żyją w strachu przed cofnięciem dotacji od organu prowadzącego oraz konsekwencji politycznych niepodjętych kroków. Obraza uczuć religijnych stała się głównym argumentem i strategią prowadzenia instytucji kultury w Polsce. Debata o sztuce koncentruje się wokół moralności, odsuwając na dalszy plan realne problemy: niedofinansowanie instytucji, bieda artystów, brak zabezpieczenia socjalnego pracowników kultury, niewystarczające środki budżetu państwa przeznaczane na kulturę, niewydolność niektórych instytucji publicznych, działanie projektowe, urynkowienie i festiwalizacja kultury.

 

3.

Z jednej strony – potrzebna jest natychmiastowa mobilizacja środowisk liberalnych i lewicowych. Czy mamy się posługiwać podobną taktyką? Czy mamy od dzisiaj protestować wobec organizacji plenerowych Mszy Świętych i festiwali katolickich? Czy formuła pisania listów otwartych jest nadal do obronienia?

 

Z drugiej – naszym celem musi być wzmacnianie instytucji kultury, które do tej pory nie opierały się naciskom prawicy. Budować wokół nich silne środowisko, wspierać we wszystkich działaniach. 25 sennych lat się skończyło. Obudziliśmy się z potworem w jednym łóżku.

 

 


Jeśli nie chcą Państwo przegapić kolejnych wydań naszego tygodnika, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.

 

  • Vivek Bocheński

    Mam kilka pytań do Autora:
    1. Czy jest Pan/ uważa się Pan za katolika?
    2. Kto jest ,,fundamentalistą religijnym” w Polsce i gdzie stosuje ,,przemoc fizyczną i słowną”.
    3. Czy przytoczone słowa arcb. Gądeckiego są prawdą, czy nie?
    4. Jak definiuje Pan profanację?
    5. Czy wyobraża Pan sobie takie połączenie świętości chrześcijańskiej z profanum, które w ramach sztuki mogłoby być słusznie oprotestowane? Jeżeli tak to proszę o przykład.
    6. Które działanie, jakich ludzi było niebezpieczne lub bezprawne? Bradzo Pan piętnuje Kościół i jakieś katolickie stowarzyszenia, czy tylko dlatego, że wypowiadali swoje zdanie? Czy to jest to wielkie niebezpieczeństwo w ramach demokracji?
    7. Czy nie uważa Pan za zakłamanie pisać teksty tak krytyczne wobec KK w Kontakcie, który jest podpięty pod Klub Inteligencji Katolickiej? Jest dużo lewicowych gazet, które z radością będą drukować takie teksty realizując program laicyzacji i walki z KK.
    7. Pytanie do redakcji: Czy KiK i Kontakt przyjęli teraz za punkt honoru jazdę na Kościół? Czy takie teksty mieszczą się pod szyldem organizacji katolickiej?

    • Ella

      Nie będę odpowiadać za Autora, ale w kwestii dwóch ostatnich pytań sama zapytam:
      Czy Pana zdaniem w ogóle komukolwiek wewnątrz KK wolno krytykować Kościół?
      I czy każda krytyka jest atakiem na kościół?
      A co do nr 6: odwołanie przedstawienia zostało wymuszone groźbą fizycznej agresji ze strony kibiców, a abp. Gądecki się od tych “sojuszników” i nagłych obrońców chrześcijaństwa nie zdystansował i nie odciął, więc – stojąc z nimi w jednym szeregu – ponosi część moralnej odpowiedzialności za wyrażone przez nich groźby użycia przemocy.

      • Vivek Bocheński

        Co do krytyki Kościoła przez jego członków to osobiście uważam, że praktykowana jej na forum publicznym jest zawsze wystąpieniem przeciw jedności. Na cóż jednak tu moje zdanie, lepiej poczytać co na ten temat uważa Pan Jezus, a On tak bardzo zaznaczał potrzebę jedności Swojego Kościoła. Jeżeli bierzemy się za pisanie w piśmie katolicki o tym jak głupio i źle robi episkopat, to jest to tworzenie podziałów, a nie budowanie jedności. Czyli działanie w jawnej sprzeczności z prośbą samego Zbawiciela. W tej sytuacji, w dodatku, w imię jakiejś idiotycznej wolności uprawiania “sztuki” obrazoburczej, bezczeszczącej najwyższe sacrum w naszej religii. No ale, cóż widać potrzeba wbicia się w lewicowy mainstream i dawania upustu kompletnemu braku pokory chrześcijańskiej jest silniejsze, niż prośba Chrystusa. Trzeba sobie zadać proste pytanie pisząc taki tekst: Czy przyniesie on dobro i miłość, czy zło i podział. Nie ma innego kryterium dla ucznia Chrystusowego. Ja uważam, że taki tekst to dzielnie Kościoła,na mądrych i postępowych, i na zacofany ciemnogród. Oby ten postęp i oświecenie nie przysłoniły Chrystusa na Krzyżu i jego nauki.
        Co do tezy jakoby arcybiskup stawał w jednym szeregu z kibicami dlatego, że uważa, że jakaś sztuka jest obrazoburcza to kompletny wymysł. Zupełnie niczym nie poparty pogląd.

  • grzegorz

    Nie
    widziałem, nie słyszałem, nie czytałem “Golgoty
    picnic” a z treści artykułu i z przytoczonego cytatu mogę
    mieć pewne wyobrażenie czym jest spektakl : “przesłaniem(…) by
    przedstawić nasze życie(…) jako karnawał hedonizmu i egoizmu”(napędzany
    jeszcze czymś tam..) To po kiego grzyba obrazować takie przesłanie “doskonale
    znanymi obrazami o tematyce chrześcijańskiej i wątkami pasyjnymi (?) przeplatającymi
    się z apokaliptycznymi”? I jeszcze powoływać się na domniemane pokusy
    kaznodziejów nie wiadomo skąd? i bronić używania do takich celów religijnych
    misteriów jako kostiumów? tak czy siak… komuś piątej klepki brak!