dwutygodnik internetowy
06.04.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Fun między kadrami

Poniżej wcale nie widzisz okładki. To jej cyfrowa reprodukcja. A litery, które właśnie czytasz, to obrazki – tyle że niemimetyczne. W przeciwieństwie do rysunków nie są podobne do desygnatów, ponieważ oznaczają pojęcia niewidzialne.





Komiks to zazwyczaj połączenie obrazu (informacji bezpośredniej) i słowa (informacji pośredniej), tak więc Scott McCloud zabiera nas w krótką podróż po historii sztuki. Zaczyna od starożytności, by pokazać, że język obrazkowy oraz pisany miały wspólny początek. W miarę rozwoju cywilizacji i kultury podzieliły się i zaczęły od siebie oddalać – malarstwo dążyło to mimetycznego ideału (realizm), a poezja osiągała coraz wyższe poziomy nieuchwytności i abstrakcji (poezja metafizyczna). Tak było do wieku XIX, gdy w malarstwie pojawił się – uważany za pierwszy nowoczesny nurt – impresjonizm, a poezja zaczęła wracać do języka bezpośredniego, czasem wręcz kolokwialnego. Pojawiły się kolejne kierujące się ku źródłom nurty – m.in. ekspresjonizm, futuryzm, dadaizm, kubizm, surrealizm, konstruktywizm – które doprowadziły do powstania często dzisiaj nierozumianej sztuki nowoczesnej.

Dorosłość komiksu

Komiks czerpał zarówno z malarstwa, jak i z literatury, ale nie jest wynikiem ich połączenia. To przede wszystkim o tym jest „Zrozumieć komiks” – o cechach typowych dla tego i tylko tego medium. McCloud zabiera nas zatem w podróż po czasie, która w komiksie jest podróżą po przestrzeni kadru lub strony (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją tu obok siebie, na płaszczyźnie), ale też przestrzeni między kadrami, gdzie zachodzi ingardenowskie dookreślenie (czytelnik jest współautorem – brutalność morderstwa czy wyuzdanie seksu to kwestia jego wyobraźni). Tłumaczy strategie narracji i rolę tła, uwzględniając zróżnicowanie kulturowe (komiksy amerykańskie, japońskie i europejskie). Wyjaśnia też, dlaczego silniej identyfikujemy się z uproszczonymi rysunkami niż z realistycznymi (w tych pierwszych widzimy własne emocje, w drugich dostrzegamy innych ludzi) oraz jak na nasze emocje wpływa kolor lub kształt kreski.

Jak twierdzi McCloud: „Prędzej czy później praktycznie każde medium doczekało się krytycznej analizy swej formy”. Teoria komiksu była więc niezbędna, by podnieść jego rangę, bo dotąd – postrzegany jako stosunkowo nowa forma sztuki – był osądzany według miar starych form. „Zrozumieć komiks” (oraz wcześniejsze próby krytycznej analizy, jak „Comics and Sequential Art” Willa Eisnera) pozwoliło komiksowi dorosnąć, uwolnić się od opisywania go przy pomocy pojęć i kategorii zaczerpniętych z innych gałęzi sztuki. Teoria komiksu pozwoliła mu stać się pełnoprawnym i niezależnym artystycznym środkiem wyrazu, którym oczywiście był od początku, lecz dopiero teraz otrzymaliśmy narzędzia do jego opisu.

Komiksowy fun

Od premiery anglojęzycznego oryginału („Understanding Comics”) minęły 22 lata i świat komiksu w dużej mierze przeniósł się do Internetu oraz na urządzenia mobilne, co ma wpływ na jego percepcję (nie da się już tak silnie oddziaływać zróżnicowaniem wielkości kadru; nie ma tam też kadrowania do spadu, bo zawsze mamy ramkę monitora lub tabletu itp.). Mimo to „Zrozumieć komiks” zachowało swoją największą siłę – komiksowy fun.

Niezależnie od tego, jak ambitnych i wzniosłych źródeł komiksu doszukają się badacze, zawsze będzie on kojarzony jako fenomen kultury popularnej. I słusznie – bo to zazwyczaj świetna zabawa. Nawet jeżeli opowiada o traumach, to w warstwie formalnej pozwala odczuwać dziecięcą przyjemność detektywa, który rozwikłał zagadkę kadrów na kolejnej stronie, odczytał je we właściwej kolejności i dzięki temu mógł poznać przejmującą historię.

Czytając „Zrozumieć komiks” wspominałem naukę teorii literatury podczas studiów polonistycznych. Mimo że był to jeden z moich ulubionych przedmiotów, pamiętam, że zrozumienie koncepcji formalistów rosyjskich, hermeneutów czy strukturalistów wymagało wiele wysiłku. I nie było to zabawne. Scott McCloud wiedział, co robi, wykładając teorię komiksu w formie komiksu – bo chociaż mówi o rzeczach poważnych i często wcale niełatwych do zrozumienia, to robi to z lekkością kolibra. Chwała mu za to, bo dzięki niemu nie tylko potrafię wreszcie zwerbalizować lub pokazać wiele rzeczy, które wcześniej rozumiałem tylko intuicyjnie, lecz także dowiedziałem się sporo nowego. A przy tym setnie się ubawiłem. Dziękuję, panie McChmurka!

Tytuł: „Zrozumieć komiks” („Understanding Comics. The Invisible Art”)

Rysunek i scenariusz: Scott McCloud

Tłumaczenie: Michał Błażejczyk

Wydawnictwo: Kultura Gniewu: http://www.kultura.com.pl/index.php?s=plansze&img=191_01

Warszawa, marzec 2015