dwutygodnik internetowy
27.06.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Feminizm w krzywym zwierciadle. List otwarty do redakcji miesięcznika „W Drodze”

W marcu 2019 roku prowincja dominikanów wydała numer miesięcznika „W Drodze”, którego temat okładkowy to „Kościół kobiet, kobiety w Kościele. Feminizm, dyskryminacja, szacunek”. Ku naszemu zdziwieniu przedstawia on feminizm w krzywym zwierciadle i jako rodzaj wypaczenia.

ilustr.: Stanisław Gajewski

ilustr.: Stanisław Gajewski

Publikujemy nadesłany list otwarty do redakcji miesięcznika „W Drodze”.

 

Szanowni Ojcowie Dominikanie, Szanowna Redakcjo,

Szanowne Zainteresowane, Szanowni Zainteresowani

W marcu 2019 roku prowincja dominikanów wydała numer miesięcznika „W Drodze”, którego temat okładkowy to „Kościół kobiet, kobiety w Kościele. Feminizm, dyskryminacja, szacunek”. Ku naszemu zdziwieniu przedstawia on feminizm w krzywym zwierciadle i jako rodzaj wypaczenia, insynuując jednocześnie, że jest to odgórnie sterowany i finansowany ruch, który wnosi do debaty publicznej wyimaginowane postulaty.

Opisana w niniejszym liście publikacja jest odbierana przez nas, polskie katoliczki, feministki, katolików i feministów oraz osoby utożsamiające się z Kościołem katolickim, jako dyskryminująca, przeinaczająca fakty oraz manipulująca nimi w sposób niedopuszczalny dla katolickiego miesięcznika.

Omawiany numer czasopisma zawiera cztery teksty dotyczące kwestii obecności i miejsca kobiet w Kościele katolickim:

— wywiad z francuską dziennikarką Eugénie Bastié zatytułowany „Wolność, równość… siostrzeństwo? – nowy i stary feminizm”,

— esej s. Anny Marii Pudełko AP „Jestem kobietą – jak księża traktują siostry zakonne”,

— esej Danuty Piekarz „On i one – o relacjach Jezusa”,

— wywiad z ks. Grzegorzem Strzelczykiem „Wyświęćmy, tylko co dalej – kapłaństwo dla wszystkich?”.

Nie znalazły się w nim głosy ani polskich, ani pochodzących z innych krajów najbardziej znaczących postaci teologii feministycznej. Jedyną świecką kobietą wypowiadającą się w numerze na temat feminizmu jest Eugénie Bastié, francuska dziennikarka, która nie kryje swojej niechęci do tego ruchu. Wywiad przeprowadzony z nią przez brata Dominika Jarczewskiego OP lansuje wiele nieprawdziwych tez i rażących uproszczeń. Prezentuje skrajnie konserwatywne i ultrakonserwatywne poglądy na rolę i miejsce kobiet w społeczeństwie.

W części końcowej listu przedstawiamy wybrane cytaty z tego wywiadu wraz z naszymi komentarzami. Ten tekst budzi największy sprzeciw i jako taki zostaje tutaj omówiony dokładniej. Jednak zarówno ta, jak i pozostałe publikacje tego bloku tematycznego, ze względu na znaczną ilość zamieszczonych w nich przeinaczeń i uproszczeń, mogłyby stać się materiałem na osobny tekst polemiczny.

My, niżej podpisane i podpisani, jesteśmy głęboko rozczarowane i rozczarowani.

Stanowczo sprzeciwiamy się, aby katolicki miesięcznik o zasięgu ogólnopolskim publikował takie treści w imieniu Kościoła katolickiego, a więc także katoliczek i katolików, reprezentujących różne przekonania polityczne, zatem mających różne poglądy na temat feminizmu i miejsca kobiet w Kościele katolickim. Nie zgadzamy się, aby takie tezy i twierdzenia ukazywały się bez jasnego komentarza, który pozwoliłby zorientować się, że jest to tylko jeden z wielu różnorodnych punktów widzenia.

Nie godzimy się również na taki sposób (nie-)prowadzenia debaty na ten, jakże ważny obecnie, temat.

Zamiast otwierać i wspierać dyskusję Redakcja miesięcznika zdecydowała się bowiem opublikować teksty zawierające dużą ilość treści raniących i obraźliwych dla rzeszy wiernych, a w szczególności tych, które i którzy utożsamiają się z feminizmem.

Pragniemy zatem zwrócić uwagę Redakcji, że o feminizmie można pisać, niekoniecznie przyjmując polityczny punkt widzenia. My przyjmujemy przede wszystkim perspektywę chrześcijańską, w ramach której każdy człowiek jest ukochanym stworzeniem Boga i jako takiemu należy mu się szacunek. W naszej opinii w niektórych fragmentach bloku o kobietach w marcowym „W Drodze” tego szacunku zabrakło.

Pragniemy wyraźnie zaznaczyć, że niedopuszczalne jest odmawianie głosu osobom myślącym w inny sposób, niezaproszenie do rozmowy polskich katoliczek świeckich, niezaproszenie polskich teolożek reprezentujących nurt teologii feministycznej i niezaproszenie żadnej osoby, która uznawałaby się za feministkę lub feministę.

My, niżej podpisane i podpisani, nie umiemy dopatrzeć się w tym działaniu żadnej chęci dowiedzenia się, czym feminizm jest naprawdę. Widzimy tu raczej próbę przekazania bądź utrwalenia konserwatywnego i ultrakonserwatywnego światopoglądu – w dodatku, ze względu na swoją nierzetelność, wątpliwą z merytorycznego i moralnego punktu widzenia.

Kościół katolicki nigdy nie był i nie będzie monolitem – w jego progach mieszczą się osoby o bardzo różnych drogach życiowych, o bardzo różnych doświadczeniach i poglądach, których nie wolno sprowadzać do jednowymiarowego głosu. Jako wspólnota ochrzczonych czujemy się odpowiedzialne i odpowiedzialni za przekaz, jaki płynie z katolickiego miesięcznika.

Apelujemy o wyraźne stanowisko Redakcji czasopisma „W Drodze” w sprawach poruszonych w naszym liście oraz o opublikowanie na łamach miesięcznika tekstów mogących być przeciwwagą dla marcowego bloku tematycznego. Chcemy móc przeczytać wypowiedzi zachęcające do uczciwej i pogłębionej dyskusji opartej na faktach. Chcemy, aby Redakcja pokazała polskiej publiczności katolickiej różnorodne punkty widzenia, a nade wszystko – aktualny stan wiedzy na temat postulatów feminizmu.

Poniżej cytujemy fragmenty wywiadu z francuską dziennikarką Eugénie Bastié zatytułowanego „Wolność, równość… siostrzeństwo? – nowy i stary feminizm”, zamieszczonego we „W Drodze”, nr 3/2019 (547). Dołączamy do nich nasze zastrzeżenia.

1. Mężczyzna – wróg feministki? Skąd takie założenie?

Cytaty:

[EB]: „Niezwykle silny jest dziś prąd, który postawił sobie za cel walkę z białym, heteroseksualnym mężczyzną”.

[DJ]: „Ja jestem wrogiem. Tak przynajmniej mówią niektóre feministki. Jestem białym mężczyzną, katolikiem, księdzem, o poglądach raczej konserwatywnych, a do tego przestrzegam zasad etykiety: przepuszczam kobiety przodem, płacę rachunek w restauracji i przywiązuję wagę do gestów grzecznościowych. Zatem z co najmniej pięciu powodów przysługuje mi tytuł wroga kobiet”.

[EB]: „[…] [T]rzeba walczyć o to, aby owo dążenie [feministyczna walka o równość praw] odpowiedziało na prawdziwe, a nie wymyślone potrzeby kobiet. […] [D]ominujący feminizm jest bardzo dobrze zorganizowany. To silne lobby finansowane z budżetu państwa”.

[EB]: „We współczesnym feminizmie istnieją dwie główne tendencje. Z jednej strony mamy feminizm z czasów rewolucji seksualnej […] [który] nazwałabym libertariańskim. Z drugiej strony istnieje feminizm egalitarystyczny, który broni absolutnej równości […] [i który walczy] o całkowite zamazanie wszelkich różnic między kobietą a mężczyzną. […] Mieliśmy feminizm libertariański i egalitarystyczny. Pora na feminizm braterski”.

[EB]: „Problem współczesnego feminizmu polega na tym, że dekonstruuje przedmiot, którego chce bronić. Mówi, że broni kobiet, a jednocześnie się okazuje, że kobieta nie istnieje. Kobiety mają zasiadać w parlamencie, w zarządzie, w trybunałach, w mediach, ale jeśli się spyta, kim jest kobieta: matką, siostrą itp., usłyszymy odpowiedź, że de facto kobieta nie istnieje”.

Nasz komentarz:

Najnowsza i funkcjonująca już od dekad fala feminizmu, w najbardziej ogólnych słowach (dostrzegamy jego złożoność oraz różne odmiany), nie chce walczyć z mężczyznami (ani białymi, ani heteroseksualnymi, ani żadnymi innymi), ale chce pokazać i zdekonstruować nierówności społeczne i symboliczne, które, ze względu na płeć, upośledzają kobiety (również niebiałe, starsze, wykluczone ekonomicznie, borykające się z chorobami czy niepełnosprawnością) na różnych obszarach ich życia. W największym możliwym skrócie można powiedzieć, że feminizm zauważa, iż świat w którym żyjemy, to świat różnorodnych nierówności, które odbierają pełnię życia i doświadczeń zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Ruch feministyczny postuluje między innymi wspieranie kobiet w dążeniach do równego podziału prac domowych i zajmowania się potomstwem, wypracowanie systemowych rozwiązań umożliwiających obojgu rodziców pogodzenie pracy zawodowej i opieki nad dziećmi, wyrównanie płac dla kobiet i mężczyzn wykonujących tę samą pracę. Optuje za nadaniem podmiotowości kobietom oraz dostrzeganiem szerszych mechanizmów, które sprawiają, że niezwykle często padają one ofiarą przemocy, także seksualnej, zarówno w domu, jak i w miejscu pracy. Opowiada się za wspieraniem i umożliwianiem dostępu do dobrej edukacji (także wyższej) dla dziewczynek i kobiet pochodzących ze wszystkich warstw społecznych. Dostrzega i próbuje zmniejszać dyskryminację osób niepełnosprawnych fizycznie czy intelektualnie, mniejszości etnicznych i seksualnych. Feminizm odpowiada na autentyczne potrzeby grup najsłabiej słyszalnych w dyskursie publicznym, starając się zrozumieć różnorodność uwarunkowań, jakie skazują je na gorsze życie.

Cytaty z punktu 1. pokazują, że udzielająca wywiadu dziennikarka stworzyła z feminizmu wyimaginowany twór, który jest bardziej „chochołem” niż realnym ruchem społecznym. Jest to dowód na jej brak szacunku oraz niepoważne traktowanie głosu osób związanych z feminizmem. Eugénie Bastié przypisała feminizmowi postulaty, których ten nie stawia, oraz wykazała głęboki brak zrozumienia tych, które stawia rzeczywiście. Uprościła też feministyczną krytykę rzeczywistości do przeświadczenia, że chodzi jedynie o to, żeby „przestać przepuszczać kobiety w drzwiach”.

2. Odpowiedzialność kobiety i mężczyzny za wychowanie dzieci

Cytaty:

[EB]: „Przecież praca kobiety w domu wytwarza coś niezwykle ważnego, choć niewidzialnego: wychowanie dzieci. […] Nie łudźmy się! Jeśli kobieta idzie do pracy, mężczyzna nie będzie spędzał więcej czasu z dziećmi. Oboje rodzice opuszczają dom i dzieci są zostawione same sobie. Nikt nie przypilnuje, czy odrobią pracę domową, nie mówiąc już o wspólnej nauce czy czytaniu. Będą siedziały cały dzień przed ekranem komputera. Dopiero na przykładzie tego kryzysu okazało się, jak ważną rolę społeczną odgrywały matki w domach”.

[EB]: „[…] Różnica na rynku pracy jest dziś spowodowana macierzyństwem. Jeśli kobieta chce mieć dziecko, musi na jakiś czas zastopować, wziąć urlop. Żeby całkowicie wyeliminować te nierówności, trzeba, żeby kobiety przestały rodzić dzieci, na przykład wprowadzić sztuczną macicę, co zresztą jest postulatem niektórych feministek”.

Nasz komentarz:

Cytaty pokazują mechanizm odbierania ojcom odpowiedzialności za rodzicielstwo oraz usprawiedliwianie ich nieobecności w domu i w trakcie wychowania własnych dzieci.

Wskazane fragmenty lansują konserwatywne przekonanie, że jedynie kobiety powinny być odpowiedzialne za wychowanie dzieci, ponieważ „w naturalny sposób” należą one jedynie do swoich matek. Jeśli kobiety te zdecydują się na pracę zawodową, to automatycznie zaniedbują swoje potomstwo. Francuzka twierdzi, że feminizm „zabiera” matki dzieciom, zapomina natomiast dodać, że feminizm postuluje wspieranie kobiet na rynku pracy oraz wzmacnianie mądrej reorganizacji opieki rodzicielskiej w taki sposób, aby zarówno ojcowie, jak i matki mogli i mogły wybrać takie rozwiązania, jakie są dla nich najbardziej odpowiednie.

3. Żarty z seksizmu – bagatelizacja i uproszczenie zjawiska

Cytaty:

[EB]: „Ma ojciec na myśli ostatni raport Wysokiej Rady ds. Równości Kobiet i Mężczyzn? […] Ze wspomnianego raportu mogliśmy się dowiedzieć, że francuski podatnik sfinansował badanie treści komediowych we francuskim radiu i telewizji pod względem seksizmu. Komicy często opowiadają dowcipy na temat kobiet. Zgadzam się, że niektóre żarty są nieprzyzwoite, niegodne i wulgarne. Sama nie znoszę mężczyzn, którzy zachowują się chamsko. Ale działania, które rekomenduje Rada ds. Równości, nie są niczym innym jak wprowadzeniem policji myśli, policji humoru. Nie bronię świntuszenia, ale z drugiej strony traktowanie tego jak zbrodni to przesada”.

Nasz komentarz:

W tym punkcie następuje krytyka tak zwanej poprawności politycznej, którą my, sygnatariuszki i sygnatariusze niniejszego listu, rozumiemy jako postawę szacunku dla wspomnianych w komentarzu do punktu 1. mniejszości oraz brak przyzwolenia na obrażanie lub atakowanie ludzi o innych poglądach, kondycji fizycznej i psychicznej. Następuje tu również bagatelizowanie wagi zjawiska, w ramach którego tworzy się dyskursy przyzwalające na przemoc, co, jak uważamy, prowadzić może do wzmacniania zachowań przemocowych.

4. Praca zawodowa – zagrożenie dla kobiet i rodzin?

Cytaty:

[EB]: „Na przykład, kiedy mówimy o różnicach zarobków kobiet i mężczyzn, to można odnieść wrażenie, że problem spadł z nieba albo jest efektem spisku mężczyzn, którzy się umówili, że będą płacić mniej kobietom, ponieważ nie są tak kompetentne jak oni. Tymczasem ta różnica na rynku pracy jest dziś spowodowana macierzyństwem. Jeśli kobieta chce mieć dziecko, musi na jakiś czas zastopować, wziąć urlop. Żeby całkowicie wyeliminować te nierówności, trzeba, żeby kobiety przestały rodzić dzieci, na przykład wprowadzić sztuczną macicę, co zresztą jest postulatem niektórych feministek. Powiem coś, co zabrzmi szokująco: Z ekonomicznego punktu widzenia kobiety są mniej produktywne. Nie dlatego, że są mniej wydajne – często przewyższają tutaj mężczyzn – ale dlatego, że są zmuszone wziąć urlop w okresie kluczowym dla najważniejszych posad, czyli między 30. a 40. rokiem życia”.

[EB]: „[…] [Chesterton] pisał, że feministki myślą, iż kobieta jest wolna, kiedy służy pracodawcy, a jest niewolnicą, kiedy służy mężowi. […] [Żona] spędza cały dzień w domu, otoczona nowoczesnym sprzętem AGD, który de facto czyni ją bezużyteczną”.

[EB]: „Najpopularniejszy wśród kobiet zawód we Francji to sprzątaczka. Czy ktoś rozsądny będzie utrzymywał, że te kobiety wybrały tę pracę i w ten sposób się realizują? Że są szczęśliwsze, niż gdyby mogły zajmować się domem i dziećmi?”.

[DJ]: „[…] Bogaci mogą wybrać: kariera albo dom. Biedni chcieliby zostać w domu, ale muszą pracować”.

Nasz komentarz:

Zauważono tu, co prawda, nierówności na rynku pracy, jednak przy jednoczesnej wyraźnej niechęci do zrobienia czegokolwiek w celu ich zmniejszenia. Jest to postawa, którą można streścić w stwierdzeniu: „Nie wprowadzajmy żadnych polityk polepszających sytuację kobiet, niech wybierają: macierzyństwo albo praca”. Eugénie Bastié lansuje tutaj konserwatywne przekonanie, że kobiety „z natury” przypisane są do domu i domowych obowiązków, a praca zawodowa im nie służy, również dlatego, że mogą pracować jedynie w mało prestiżowych zawodach.
W naszej opinii jest to sugestia całkowicie sprzeczna z rozpoznaniem i postulatami feministycznymi (patrz również: wyjaśnienie do punktu 1.). Następuje tu głębokie uproszczenie oraz brak rozpoznania przez dziennikarkę istoty problemu: kobiety rzeczywiście często pracują w mało prestiżowych i słabo płatnych zawodach, ale najczęściej jest to wybór podyktowany okolicznościami rozpoznawanymi i problematyzowanymi przez ruchy feministyczne jako okoliczności dyskryminujące kobiety. Należą do nich (często silne) społeczne przekonania, na przykład że domeną kobiet są prace służebne, związane z opieką, sprzątaniem, gotowaniem, że kobiety nie nadają się do wykonywania zawodów naukowych i/lub związanych z władzą czy przywództwem – co często wiąże się ze zniechęcaniem ich lub z niedostatecznym wspieraniem podejmowania nauki w tych kierunkach. Można tu wskazać również przekonanie, że studia wyższe nie są kobietom tak bardzo (jak mężczyznom) w życiu potrzebne. Przytaczamy tu tylko kilka z wielu podobnych uprzedzeń.

5. Żeńskie końcówki a… totalitaryzm?

Cytaty:

[EB]: „Jest w tym coś z myślenia totalitarnego. Zmiana języka ma stanowić środek w inżynierii społecznej. Jednak to nie język zmienia obyczaje, ale obyczaje zmieniają język. […] Jest w tym coś jednocześnie śmiesznego i niebezpiecznego, bo to otwiera przed nami mechanizmy inżynierii społecznej, która godzi w naszą wolność”.

[EB]: „Niektórym się wydaje, że jeśli utworzymy żeńskie nazwy zawodów, to nagle zapewnimy równe zatrudnienie kobiet w tych dziedzinach. […] Jeśli pewnego dnia pojawią się hydrauliczki, będziemy mówić o hydrauliczkach”.

Nasz komentarz:

Lansowana jest tu – jako obiektywna prawda – autorska hipoteza Eugénie Bastié, że reprezentacja na poziomie językowym (używanie żeńskich końcówek, feminatywów – żeńskich form rzeczowników, na przykład nazw zawodów) ma mieć w sobie coś z myślenia totalitarnego. Dziennikarka i prowadzący z nią wywiad dominikanin sprowadzają problematykę języka inkluzywnego do kategorii żartu poprzez manipulowanie feministycznymi argumentami: feminizm wskazuje, że kobiety pracujące aktualnie w zawodach uważanych za „typowo męskie” (lub posługujące się nazwami zawodów w rodzaju męskim) mogą i potrzebują używać żeńskich form nazw tych zawodów (na przykład „lekarka”, „pisarka”, „archeolożka”, „pedagożka”, „polityczka”, „prezydentka” et cetera) i wcale nie ujmuje im to prestiżu, natomiast tutaj następuje odwrócenie sytuacji – rzekomo wymusza się tworzenie żeńskich form dla zawodów, w których (według Eugénie Bastié i Dominika Jarczewskiego) kobiety nie pracują i pracować nie będą.

6. Relatywizowanie i upraszczanie seksistowskiego podejścia do kobiet i wynikającej z niego przemocy

Cytaty:

[EB]: „Pięćdziesiąt procent kobiet przyznało, że było ofiarami agresji seksualnej. Jednak kiedy przyjrzymy się szczegółom, okaże się, że wymieszano przypadki obelg, uwag z podtekstem erotycznym, dotykania, gwałtów itp. To bardzo niebezpieczna droga. Wymyśla się nowe zbrodnie, a nie karze prawdziwych przestępców”.

[EB]: „[…] Obawiam się, że w ogólnym kształcie pozostał on [ruch #MeeToo] jednak na poziomie problemów ludzi bogatych”.

[DJ]: „[…] Kiedy wszystko staje się przemocą, zbrodnią, wówczas banalizujemy prawdziwą przemoc i nie pomagamy kobietom, które naprawdę tego potrzebują.

[EB]: To bardzo groźne relatywizowanie zła. Stawianie na równi ofiar gwałtu i seksistowskich uwag”.

Nasz komentarz:

Eugénie Bastié relatywizuje zachowania seksistowskie, sugeruje, że istnieje seksizm „niegroźny” oraz „groźny”. Nie przyznaje również prawa do głosu osobom, które osobiście doświadczyły dyskryminacji o takim zabarwieniu lub napaści seksualnej.

W naszym odczuciu nie trzeba nawet przyznawać się do feminizmu, aby dostrzec zło tkwiące w przedmiotowym traktowaniu innego człowieka, zarówno poprzez używanie języka czyniącego z tego drugiego obiekt żartów o podłożu seksualnym, jak i wszelkich rodzajów przemocy fizycznej. Tego aspektu rozmówcy wywiadu zdają się zupełnie nie zauważać.

Francuska dziennikarka próbuje odmalować feminizm jako ruch, który nie czyni absolutnie żadnych rozróżnień pomiędzy na przykład seksistowską uwagą/żartem a gwałtem. Tymczasem feminizm (w tym także ruch #MeeToo) próbuje przede wszystkim pokazać, że tak różne z pozoru zachowania należą do tej samej przestrzeni dyskryminacji kobiet, gdzie traktowane są one jak obiekty męskich komentarzy, żartów i działań mających podtekst seksualny. Seksistowskie zachowania mogą prowadzić do normalizacji przemocy – dokonywane gwałty wypływają często właśnie z przekonań umacnianych przez codzienne doświadczenie.

Sygnatariuszki i sygnatariusze listu

  1. Marta Apelska, pielęgniarka
  2. Alicja Baranowska, urzędniczka, członkini Women’s Ordination Worldwide
  3. Justyna Barańska, historyczka, działaczka społeczna
  4. Daniel Borek, doktorant Uniwersytetu Gandawskiego
  5. Tomasz Borkowski, emeryt, niezależny dziennikarz
  6. Anna (Zygalska-) Cannon, fitoterapeutka, tłumaczka, członkini międzynarodowej grupy macierzystej „Głosu Katoliczek”: „Catholic Women Speak”
  7. Agnieszka Dąbrowska, socjolożka
  8. Karolina Drobotowicz, studentka interakcji człowiek-komputer, inżynier automatyki i robotyki, (niestety zawiedziona) czytelniczka „W Drodze”
  9. Natalia Dróżdż, studentka socjologii
  10. Beata Dzietczyk, psycholożka, terapeutka, żona i matka
  11. Piotr Dziewulski, europeista, student teologii i historii, instruktor Związku Harcerstwa Polskiego
  12. Jolanta Elkan-Wykurz, ukończyła pedagogikę i filozofię, autorka ewangeliarzy na stronie Klubów Tygodnika Powszechnego
  13. Weronika Felcis, socjolożka
  14. Aleksandra Grzeszak, żona, matka, psycholożka
  15. Dominika Hudzik, pracownica administracji państwowej, samodzielna mama
  16. Marzena Jaworska, przedsiębiorczyni, ekonomistka, tłumaczka
  17. Małgorzata Jończyk, klarnecistka, nauczycielka
  18. Dorota Kaiper, społeczniczka
  19. Barbara Kapturkiewicz (nieformalnie: Artur), lekarz medycyny, działacz Fundacji Wiara i Tęcza
  20. Małgorzata Kaliciak-Niedźwiedź
  21. Aleksandra Kope, redaktorka
  22. Paweł Kowalewski, muzyk
  23. Maria Krzywak, nauczycielka religii
  24. Marta Kubacka, przedsiębiorczyni, współwłaścicielka piekarni
  25. Paulina Kuntze, aktywistka społeczna, wierząca
  26. Aleksandra Lewandowska, doktorantka Uniwersytetu Gandawskiego i Vrije Universiteit Brussel
  27. Grażyna Lyska, nauczycielka, specjalistka w zakresie logopedii, terapii i praktyki pedagogicznej, autorka programu „Regionalizm”, żona, matka, babcia, redaktorka gazetki parafialnej
  28. Agata Łazor, wolontariuszka, przedsiębiorczyni, nauczycielka języka norweskiego
  29. Joanna Martynuska, pediatra, żona i matka
  30. Katarzyna Martynuska, ikonopisarka, muzyczka, członkini Catholic Women Speak
  31. Paweł Mostek, lekarz, organista
  32. Dorota Ogrodzka, kulturoznawczyni, reżyserka, pedagożka teatru, matka
  33. Paweł Ogrodzki, fotograf, socjolog, ojciec
  34. Paulina Osińska, hebraistka, tłumaczka audiowizualna, była katoliczka
  35. Bożena Ostrowska, katoliczka
  36. Anna Pawlak, filolożka, animatorka kulturalna
  37. Uschi Pawlik, tłumaczka, Fundacja Wiara i Tęcza
  38. Agata Pietruczuk, przyszła lekarka
  39. Joanna Pyszna
  40. Joanna Rózga, aktywistka społeczna, matka trójki dzieci, w tym dwóch córek
  41. Klara Sielicka-Baryłka, antropolożka kultury, wikipedystka, matka, rodzic dziecka LGBT
  42. Agnieszka Smarzewska, copywriter
  43. Magdalena Stępień, od czasu do czasu czytelniczka „W drodze”
  44. Angelika Szelągowska-Mironiuk, psycholożka, psychoterapeutka, nauczycielka akademicka, autorka bloga „Katolwica & Mąż”, żona i matka
  45. Jola Szymańska-Koperniak, youtuberka
  46. Maja Szwedzinska-Sikorska, prawniczka, trenerka biznesu, radna miejska, katolicka feministka, matka córki i trzech synów, Warszawa-Piaseczno
  47. Anna G. Tarnowska, tłumaczka, redaktorka
  48. Barbara Tarnowska, matematyczka, nauczycielka, matka
  49. Bartosz Tarnowski, nauczyciel retoryki
  50. Magdalena Turkowska, artystka
  51. Agnieszka Urbańczyk, kulturoznawczyni, doktorantka Uniwersytetu Jagiellońskiego
  52. Justyna Zielińska, socjolożka, matka
  53. Helena Żółtowska, studentka psychologii, wolontariuszka w grupie Klubu Inteligencji Katolickiej

 

  • Piotr Ciompa

    Dobrze, można nie zgadzać się z “W drodze”, ale domaganie się nie głoszenia pewnych poglądów to barbaria. Pretensje że redakcja zaprosiła nie te osoby, które nam się podobają to jakieś … brakuje słów. Ja mam na pieńku z “W drodze” gdy kilka lat temu w wydaniu grudniowym kiedy Taize miało swoje noworoczne święto w Poznaniu musiało koniecznie rozprawiać o katolickości ruchu, ale do głowy by mi nie przyszło redagować komuś jego pismo. Nawet jeśli w “W drodze” przedstawiło konserwatywny punkt widzenia, to co, nie wolno? Zakazać? Autentyczna lewica czuje odrazę do bolszewii, a wy tak jakoś się jej poddajecie.

    • Staszek Krawczyk

      Przecież nikt tutaj niczego nie zakazuje. Mam nadzieję, że Pan również nie chce zakazywać krytyki, z którą nie zgadza się Pan np. z powodów światopoglądowych.

      • Piotr Ciompa

        Jak to “nie zakazuje”, skoro zakazuje? W drugim akapicie listu i dalej kilkukrotnie jest negatywna ocena etyczna poglądów publikowanych w “W Drodze”. To powszechna obecnie metoda wspomagać merytoryczną argumentację etyczną, która w końcu zwalnia z merytorycznej, skoro adwersarze to zło wcielone.

        • Staszek Krawczyk

          Negatywna ocena etyczna to nie zakaz. Nie wiem, jak mógłbym to jeszcze inaczej powiedzieć.