dwutygodnik internetowy
30.01.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Duszpasterska praca kobiet

Godząc się na pracę duszpasterską kobiet, a jednocześnie nie podejmując dyskusji na temat dopuszczeniu kobiet do diakonatu, Kościół sam sprzyjał temu, przed czym obawę wyrażał w dokumentach: klerykalizacji świeckich i zacieraniu rozróżnienia ról świeckich i duchownych.

ilustr.: Stanisław Gajewski

ilustr.: Stanisław Gajewski

Tekst pochodzi z 32. numeru papierowego Magazynu „Kontakt” pod tytułem „Kobiety w Kościele”. Artykuł jest wstępem do wywiadu Zuzanny Radzik z Ruth Fehlker, który także można przeczytać w 192. wydaniu internetowego „Kontaktu”.

W pracy duszpasterskiej obowiązki kapłanów mogą być zastępowane lub uzupełniane przez obecność świeckich. Wspierają oni prezbiterów w pracy duszpasterskiej prowadzonej przez parafię lub diecezję, pomagając w katechezie i przygotowaniu liturgii. Od 1983 roku Kodeks Prawa Kanonicznego (kanon 517.2) mówi, że w skutek braku kapłanów można powierzyć pieczę duszpasterską diakonowi – czyli świeckiemu mężczyźnie ze święceniami do służby diakońskiej – innej osobie nie mającej święceń lub grupie osób.

Niedługo wcześniej Sobór Watykański II ustanowił na nowo zasadę istnienia stałego diakonatu, czyli pierwszego stopnia święceń kapłańskich, które jednak nie mogą być traktowane jako przedsionek do zostania księdzem. Diakonat stały to praktyka znana starożytnemu Kościołowi, która zaniknęła w Kościele rzymskokatolickim w średniowieczu. Konstytucja „Lumen Gentium”, wprowadzając ten rodzaj święceń, mówiła, że zadania diakona to udzielanie chrztu, przechowywanie i udzielanie Eucharystii, błogosławienie małżeństw, czytanie wiernym Pisma Świętego, nauczanie, przewodniczenie nabożeństwom, obrzędom pogrzebowym i żałobnym. Wiele z tych zadań, choć nie wszystkie i nie w tak samo uroczysty sposób, z czasem zaczęli wykonywać również świeccy pracownicy duszpasterscy, coraz częściej obecni w parafiach. W parafialnej praktyce różnica między zadaniami diakonów i pracowników duszpasterskich nie jest koniecznie jasna.

W Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej coraz częściej opieka świeckich nad parafiami okazuje się potrzebna, ponieważ liczba prezbiterów maleje. Stany Zjednoczone są dobrym przykładem tego trendu, a jednocześnie problem jest dobrze przebadany przez działające przy Uniwersytecie Georgetown Center for Applied Research in the Apostolate (CARA). CARA szacuje, że jeśli powołania utrzymają się na obecnym poziomie, za dwadzieścia lat na dziewiętnaście tysięcy parafii będzie przypadać tylko jedenaście i pół tysiąca księży diecezjalnych. Słowem: utrzymanie istniejących parafii będzie wymagało jeszcze większego zaangażowania świeckich, szczególnie że księża diecezjalni będą coraz starsi. W 2006 roku trzy czwarte tej grupy miało powyżej pięćdziesięciu pięciu lat. W 2014 CARA ogłosiło, że trzy i pół tysiąca parafii w Stanach Zjednoczonych już nie ma proboszczy, a 388 parafiami zarządzają diakoni, siostry zakonne lub świeccy.

Trzeba odnotować, że w Stanach Zjednoczonych od dwudziestu lat około 80 procent wszystkich zatrudnionych pracowników duszpasterskich stanowią kobiety i z czasem coraz mniej jest wśród nich sióstr zakonnych. Świeccy stanowią 84 procent wszystkich pracowników duszpasterskich, jak podawał w swoich badaniach z 2005 roku David DeLambo. Przy czym w ciągu niespełna piętnastu lat ich liczba się podwoiła. Jeszcze w 1992 roku, według badania Philipa J. Murniona, świeccy w grupie pracowników duszpasterskich stanowili 42 procent.

Świeccy pełniący funkcje duszpasterskie w USA nie uważają, by ich zaangażowanie wynikało jedynie z braku księży – jak wynika z badań Zeni Fox. Myślą o nim jako o charyzmacie wynikającym z chrztu i bierzmowania. Tymczasem w adhortacji „Christifideles laici” papież Jan Paweł II podkreślał zasadniczą różnicę między kapłaństwem urzędowym i kapłaństwem powszechnym, a w efekcie pomiędzy posługami, które wywodzą się ze święceń kapłańskich, a tymi, które są konsekwencją Chrztu i Bierzmowania. Pisał: „Świeccy mogą spełniać rozmaite posługi, urzędy i funkcje, przysługujące im w obrębie liturgii, przekazywania wiary i wewnątrz pasterskich struktur Kościoła, czyniąc to w zgodzie ze swym specyficznym świeckim powołaniem, które różni się od powołania do posługi urzędowej”.

Cytując wydaną przez papieża Pawła VI adhortację „Evangelii nuntiandi” z 1976 roku, Jan Paweł II wskazuje za swym poprzednikiem takie obszary zaangażowania świeckich jak: polityka, życie społeczne, gospodarka, kultura, media, a także dziedziny „szczególnie otwarte na ewangelizację” – miłość, rodzina, wychowanie dzieci i młodzieży, praca zawodowa. Zauważał jednak, że posoborowa odnowa liturgii przyczyniła się do ożywienia w świeckich świadomości ich roli w sprawowaniu i przygotowaniu funkcji liturgicznych, ale już następny krok, jakim było przejście świeckich od spełniania funkcji liturgicznych do zaangażowania w przepowiadanie Słowa i w pracę duszpasterską, dokonał się spontanicznie.

Jan Paweł II przywołuje uwagi, które padały na obradach Synodu i krytykowały tendencje „do bezkrytycznego szafowania terminem «posługa», do mylenia bądź stawiania na równi kapłaństwa powszechnego i urzędowego, do nieprzestrzegania pewnych praw i norm kościelnych, do zbyt dowolnej interpretacji «zastępstwa», do «klerykalizowania» świeckich”. Zwrócono także uwagę na ryzyko utworzenia w Kościele de facto „odrębnej struktury posług, równoległej w stosunku do tej, która ma swą podstawę w sakramencie kapłaństwa”. Ojcowie synodalni chcieli ścisłej terminologii wyrażającej „zasadniczą różnicę pomiędzy posługą pasterską, która wywodzi się z sakramentu kapłaństwa, a innym rodzajem posług, urzędów i funkcji, sprawowanych w Kościele na mocy Chrztu i Bierzmowania”.

Te kwestie miała doprecyzować „Instrukcja o niektórych kwestiach dotyczących współpracy wiernych świeckich w ministerialnej posłudze Kościoła” wydana w 1997 roku. Instrukcja uznaje stan konieczności. Wie, że świeccy muszą być włączeni w pewne funkcje. Jednocześnie podkreśla z uporem, że gdy świeccy zajmują się szczególnymi dziedzinami związanymi z kapłaństwem, powinni ze szczególną gorliwością „zachować odrębność zarówno natury i misji posługi kapłańskiej, jak i powołania oraz świeckiej natury laikatu. Współpracować nie znaczy bowiem zastępować”. „Instrukcja” nie bierze pod uwagę, że tym, co od wielu lat w licznych parafiach robią świeccy, jest właśnie zastępowanie. W ich obecności zdążyło się wychować całe pokolenie wiernych.

„Instrukcja” skupia się na szczegółowych wyjaśnieniach dotyczących nowych form działalności „duszpasterskiej” wiernych niemających święceń, które choć powstały „w sytuacjach rzeczywiście naglących potrzeb i niedoborów, pod wpływem wielkodusznej intencji dopomożenia w pracy duszpasterskiej, mogą mieć bardzo negatywne konsekwencje i utrudniać właściwe rozumienie prawdziwej wspólnoty eklezjalnej”. „Instrukcja” podsumowuje szczegółowo różne sytuacje, w których niewyświęceni wierni wchodzą w role bliskie tym, jakie sprawują prezbiterzy i diakoni: „Choć z jednej strony liczebny niedobór kapłanów jest szczególnie mocno odczuwalny w niektórych regionach, gdzie indziej obserwujemy rozkwit powołań, który napawa optymizmem i otwiera pomyślne perspektywy na przyszłość. Proponowane rozwiązania problemu niedoboru wyświęconych szafarzy mogą mieć zatem jedynie charakter tymczasowy i muszą być podporządkowane nadrzędnemu zadaniu duszpasterskiemu, jakim jest troska o powołania do kapłaństwa sakramentalnego”. Należy tak korzystać z nowych możliwości, jakie daje Kodeks Prawa Kanonicznego, aby „nie stwarzać dwuznacznej sytuacji, w której rozwiązania prawne, stworzone dla zaradzenia wyjątkowym sytuacjom braku lub niedoboru kapłanów, uważane są za coś zwykłego i normalnego”.

Od wydania instrukcji minęło prawie dwadzieścia lat. Niedobór kapłanów nie jest wyjątkową sytuacją, ale w niektórych rejonach doświadczeniem całego pokolenia. Rozwiązania, jakie wtedy stosowano, w efekcie nie były tymczasowe. Trzydzieści lat po synodzie po którym wydano adhortację „Christifideles laici” i dwadzieścia lat po przywołanej instrukcji można pytać: czy mogą być odpowiedzią na sytuację z jaką mamy do czynienia?

Warto z życzliwością wsłuchać się zarówno w lęk przed nadmierną klerykalizacją świeckich, jak i w potrzebę precyzyjnego rozróżnienia ról wiernych wyświęconych i niewyświęconych. Jeżeli utrzymujemy, że kapłaństwo służebne wiąże się ze szczególnymi zadaniami, do których wyposaża łaska sakramentu, to nie powinniśmy się łatwo godzić, by w te role wchodzili świeccy inaczej przygotowani i w ową łaskę niewyposażeni.

Czym bowiem jest wtedy zadanie głoszenia Słowa przez diakonów stałych – świeckich mężczyzn po święceniach – stanowiących mniejszość pośród rzeszy pracujących w duszpasterstwie kobiet, które odgrywają role zbliżone do zadań diakonów, ale działają jednak bez święceń? Diakon wygłosi homilię w trakcie nabożeństwa, a pełniąca funkcje duszpasterskie kobieta może zrobić to tylko przed jego rozpoczęciem, ale moment homilii nie ma jednak znaczenia dla tego, kto bierze odpowiedzialność za głoszenie.

Można zaryzykować twierdzenie, że godząc się na pracę duszpasterską kobiet, a jednocześnie nie podejmując dyskusji na temat dopuszczeniu kobiet do diakonatu, Kościół sam sprzyjał temu, przed czym obawę wyrażał w dokumentach: klerykalizacji świeckich i zacieraniu rozróżnienia ról świeckich i duchownych. Jak pytała wielokrotnie zajmująca się tematem diakonatu kobiet dr Phylis Zagano: czy naprawdę nie wierzymy w łaskę płynącą ze święceń diakonatu?

Te zagadnienia są odlegle od sytuacji Kościoła w Polsce tylko pozornie. Jeśli przyjrzymy się zakresowi zadań pracowników duszpasterskich w innych krajach – jak w poniższej rozmowie z Ruth Fehlker – okaże się, że przypominają one to, do czego zobowiązani są katecheci, którym biskupi powierzają misję kanoniczną nauczania religii w polskich szkołach. Oprócz zadań, jakie mają w związku z pracą w szkole, katecheci zobowiązani są przez diecezję do zaangażowania się w duszpasterstwo dzieci i młodzieży na terenie parafii zatrudnienia. Diecezja świdnicka ujmuje to wprost: „Katecheci zobowiązani są w okresie trwania zajęć szkolnych do nieodpłatnych świadczeń na rzecz parafii, która sprawuje pieczę nad szkołą”. Wśród wyszczególnionych zadań wymienia się dyżury podczas Mszy, nabożeństw dla dzieci i młodzieży, rekolekcji, zaangażowanie i pomoc w przygotowaniu liturgii, uroczystości religijnych w parafii z udziałem dzieci oraz prowadzenie kół i stowarzyszeń młodzieżowych. Z kolei diecezja warszawsko-praska oczekuje, że katecheta będzie organizował zebrania z rodzicami, troszczył się wraz z duszpasterzami o powstawanie wspólnot, grup i ruchów religijnych na terenie parafii, brał udział w spotkaniach w parafii dotyczących koordynacji działań pastoralnych. A przy tym ma dbać o własny rozwój duchowy i doskonalenie zawodowe, stąd „musi brać udział w dniach skupienia, warsztatach metodycznych, spotkaniach organizowanych przez Wydział Katechetyczny Kurii Diecezji Warszawsko-Praskiej oraz doradców metodycznych nauczania religii”. To wszystko w czasie wolnym od pracy.

Słowem: w ramach wolontariatu, do którego katecheci są zobowiązani wobec diecezji, by dostać pracę w państwowej szkole, pracują dla naszych parafii w rolach, które w parafiach zatrudniających pracowników duszpasterskich traktuje się jako część płatnej pracy. Przy liczbie powołań w Polsce nie ma potrzeby, by zastępowali prezbiterów. Wspierają ich jednak w innych, mniej widocznych rolach. Mamy więc i u nas wolontariuszy duszpasterskich i również w tym przypadku są to głównie kobiety.

Powyższy tekst stanowi wstęp do wywiadu Zuzanny Radzik z Ruth Fehlker, który również można przeczytać w 192. wydaniu internetowego „Kontaktu”. Zachęcamy do dalszej lektury!