dwutygodnik internetowy
21.05.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Do współwyznawców świeckich i duchownych [List do redakcji]

Większość wynaturzeń, jakie stały się udziałem naszego Kościoła, poczynając od wypraw krzyżowych, inkwizycji, cenzury, a współcześnie kończąc na pedofilii, wynika – jak sądzę – z nastawienia, że ważniejsze niż Ewangelia jest to nasze „tegoświatowe królestwo”.

 

list_do_redakcji

Już na przełomie III i IV wieku po Chrystusie my chrześcijanie zaczęliśmy się sprzeniewierzać słowom Jehoszuy – Żyda z Nazaretu, którego nazywamy Jezusem, wierząc, że to przez niego Bóg w szczególny sposób przemówił do człowieka, między innymi wtedy, gdy wypowiedział słynne słowa: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18,36).

To za sprawą cesarza rzymskiego Konstantyna w 312 roku pojawiło się Cesarstwo Rzymskie jako państwo chrześcijańskie. To bodaj ten władca był prekursorem sojuszu ołtarza z tronem i to wtedy Kościół stając się partnerem państwa, zaczął się organizować na podobieństwo ówczesnych królestw. Od tego czasu biskupów zaczęto uważać za książąt Kościoła. A w Polsceksiądz oznaczał jeszcze w XVI wieku nie tylko, jak dziś, ‘duchownego’, lecz ‘świeckiego panującego’”, W ten sposób Kościół stał się królestwem z tego świata, czego najlepszym dowodem jest tak zwane państwo Watykan.

Większość wynaturzeń, jakie stały się udziałem naszego Kościoła, poczynając od wypraw krzyżowych, inkwizycji, cenzury, a współcześnie kończąc na pedofilii, wynika – jak sądzę – z tego właśnie nastawienia, że ważniejsze niż Ewangelia jest to nasze „tegoświatowe królestwo”. Trzeba za wszelką cenę bronić stanu posiadania „królestwa z tego świata”. Żądać zwrotu jego mienia, dbać o majątek Kościoła i go pomnażać, zapewniając życie w luksusie jego hierarchom. Bo przecież, „kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie”. Niekiedy domaganie się zwrotu majątków kościelnych wydaje się ważniejsze niż kontakt z wiernymi, ograniczający się do krótkiej wizyty raz w roku „po kolędzie” i zainkasowaniu koperty.

Szanowni biskupi, jednego wam brakuje: sprzedajcie wszystko, co macie, i rozdajcie skrzywdzonym, a będziecie mieli skarb w niebie; potem idźcie za Nim (por. Łk 18,22). Najwyższy więc już czas, żebyście swoje pałace, i te prywatne i te „służbowe”, sprzedali, pieniądze rozdali skrzywdzonym przez księży, sami zaś zamieszkali w kawalerce w pobliżu katedry, spędzając tam i tak niewiele czasu. Bo administrowanie diecezją powinniście powierzyć świeckim, a sami powinniście niestrudzenie wędrować od parafii do parafii w swojej diecezji, korzystając z gościny proboszcza i w każdej parafii przebywając przynajmniej tydzień. Powinniście odprawiać Mszę Świętą, spowiadać, udzielać chrztów, brać udział w katechezie i odwiedzać ludzi w ich domach. Zaproszeń na pewno nie zabraknie.

Czy nie czas najwyższy przestać się uważać za „świeckich panujących”, oddać wasze stroje liturgiczne do muzeów, a pod krzyżem i wiszącym na nim nagim ciałem umęczonego Chrystusa stanąć w skromnej, zgrzebnej szacie? Przecież to podobno nie szata zdobi człowieka!

Niezwłocznie też należałoby zmienić model kształcenia przyszłych przewodników duchowych i szafarzy sakramentów, dość nieszczęśliwie zwanych dziś księżmi. Nie wystarczy matura. Ukończenie świeckich studiów wyższych powinno być wymagane, jeśli nie przed przyjęciem do seminarium, to na pewno przed święceniami! A program studiów powinien w znacznie większym stopniu uwzględniać inne wielkie religie ludzkości – nie po to, by wykazać ich fałszywość, ale po to by szukać odpowiedzi na pytanie, w jakiej mierze te religie również starają się służyć ludziom w dążeniu do poznania prawdy o sensie istnienia. Musimy bowiem ciągle pamiętać o tym, że „po części tylko poznajemy, po części prorokujemy!” (1 Kor 13,9), i być gotowi poszerzać naszą wiedzę.

Na koniec sprawa może najbardziej bolesna, związana z obecnym skandalem pedofilii. Zgodnie z dostępnymi danymi tego typu przestępstwa wśród kleru przeważają w stosunku do chłopców, do których sprawcy mają o wiele łatwiejszy dostęp. W przypadku starszych ofiar przyczyną jest też niewątpliwie stosunek Kościoła – i przez to również społeczeństwa – do homoseksualizmu. Ten negatywny stosunek sprawia, że dla wielu młodych mężczyzn (szczególnie w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych) jedynym wyjściem, by uniknąć ostracyzmu, a najczęściej wręcz prześladowań, jest schronienie się w seminarium duchownym i wśród kleru. Taki młody człowiek natychmiast zyskuje szacunek i uznanie. Niestety jednak trudno mu odpowiednio pokierować swoją seksualnością, która – nieakceptowana i stłumiona – może zwrócić go w stronę nastolatków. Obdarzając homoseksualistów szacunkiem, umożliwiając im godne życie wśród nas – na przykład w związkach partnerskich – zapobiegniemy takim sytuacjom.

Maria Krzysztof Byrski

*

Maria Krzysztof Byrski (ur. w Wilnie w 1937 roku), prof. dr hab., jest indologiem, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Warszawskiego; w latach 1993–1996 był ambasadorem RP w Indiach. Członek honorowy Klubu Inteligencji Katolickiej. Autor ponad stu publikacji, w tym książki „Spotkanie z hinduizmem” (Wydawnictwo WIĘŹ).