dwutygodnik internetowy
18.05.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Długa, lecz najkrótsza z dróg

Jak rozmawiać o naszej odpowiedzialności za to, co dzieje się w odległej amazońskiej puszczy? Czy w „zglobalizowanym świecie” zachowaliśmy jeszcze możliwość odpowiedzialnego działania?

ilustr.: Aleksandra Lampart

ilustr.: Aleksandra Lampart

Komentarz Pawła Zerki do przeprowadzonej przez niego debaty zorganizowanej przez Magazyn Kontakt.

Masowa ślepota moralna

„Czy naprawdę istotne, kto pociągnął za spust?”, pyta Artur Domosławski w reportażu „Śmierć w Amazonii”, opisując tragiczne losy osób żyjących tam, gdzie trwa nielegalny proceder wycinki amazońskich drzew. „Przecież wszyscy – począwszy od wycinających lasy, skupujących drewno i spalających je na węgiel, przez tych, którzy produkują surówkę w hutach, eksportują i importują mięso, skóry, drewno i stal, a skończywszy na kupujących auta, podłogi i inne towary (…), finansują niszczenie Amazonii bądź na nim zarabiają. Chcąc czy nie, wszyscy dorzuciliśmy grosz lub go zarobiliśmy na zabójstwie dwójki ekologów z Novej Ipixuny. Pośrednio. Nieświadomie”[1].

Globalizacja powiększa dystans między produkcją a konsumpcją. Gdzieś po drodze poczucie odpowiedzialności ulega rozproszeniu. Rządząca w nowoczesnym, złożonym społeczeństwie zasada „pośrednictwa działania” wytwarza – zdaniem Zygmunta Baumana – masową ślepotę moralną. „W sytuacji, gdzie większość istotnych społecznie działań składa się z długiego łańcucha złożonych poczynań przyczynowych i funkcjonalnych, traci się z oczu wszelkie dylematy moralne, zaś okazja do istotnego i świadomego wyboru moralnego pojawia się coraz rzadziej”[2].

Mikrowymiar makrospraw

O tym zagadnieniu niesłychanie trudno rozmawiać, ale jakoś trzeba. Można patrzeć nań przez pryzmat wielkich i abstrakcyjnych kategorii – takich jak kolonializm, kapitalizm, konsumpcjonizm i tym podobne – ale wówczas istnieje ryzyko, że wszystko znów rozejdzie się po kościach; utknie w zakurzonych szufladkach akademickich sporów.

Można też doszukiwać się promyków nadziei w realnej polityce; zwiastunów nadchodzących zmian. Takich jest co najmniej kilka. Papież Franciszek w dużym stopniu zmienił już postrzeganie teologów wyzwolenia, a dzięki temu nadał większą wagę ich społecznej wrażliwości. Co więcej niedługo zostanie ogłoszona jego encyklika o ekologii człowieka, która ma nadać nowe rozumienie problematyce ekologicznej. Z kolei w grudniu tego roku odbędzie się szczyt klimatyczny w Paryżu, podczas którego powinny zapaść kluczowe decyzje w sprawie tego, jak zostanie podzielona międzynarodowa odpowiedzialność w kwestiach klimatycznych. Jednym słowem – już się dzieje wiele.

Jeśli jednak oczekujemy realnych zmian, to nie może się obyć bez nas – obywateli i konsumentów. Czy jest to dla nas wygodne, czy nie, powinniśmy postarać się o odbudowę wspomnianej przez Baumana „okazji do istotnego i świadomego wyboru moralnego”. Bo problemy makro, takie jak postępująca wycinka „płuc Ziemi”, mają ten „nieznośnie lekki” mikro wymiar.

Niemniej połączenie naszych indywidualnych działań z problemami globalnymi jest niesłychanie trudne. Bo w sumie dlaczego my? Podczas niedawnej debaty w redakcji Kontaktu, zatytułowanej „Ameryka Łacińska – ekologia, kolonializm, teologia” kierująca Koalicją Klimatyczną Urszula Stefanowicz zadała słuchaczom retoryczne pytanie: „Kto z Was czuje potrzebę tego, żeby Polska, jako kraj rozwinięty, część swojego budżetu przeznaczyła na to, aby zahamować wycinkę lasów w Amazonii?”.

Zdrowy rozsądek nie wystarczy

Czy wiadomo, co konkretnie należy robić, albo przynajmniej – czego robić nie należy?

Zdaniem profesor Zofii Marzec z Uniwersytetu Warszawskiego „nie powinniśmy sądzić, że skoro nie mamy władzy, to nie mamy możliwości oddziaływania na cokolwiek. Nie powinniśmy sądzić, że i tak nic się nie da zrobić, a skoro się nie da, to nic nie robimy. Nie powinniśmy przechodzić obojętnie (…) wobec procesów, jakie dzieją się na świecie. To może utopijne, ale powinniśmy czuć, że nie jesteśmy na świecie sami; (…) że ten świat, który zbudowaliśmy, nie jest taki najlepszy i my też tacy najlepsi nie jesteśmy, więc trzeba próbować to zmienić. Tym powinniśmy się zajmować. Wierzący, niewierzący, buddyści, wszystko jedno kto”.

W podobnym tonie Urszula Stefanowicz zwróciła uwagę na indywidualne wybory, przed którymi stajemy każdego dnia. „Jesteśmy w Polsce w większości nieświadomymi konsumentami – nieświadomymi tego, że działamy na szkodę innych i na szkodę samych siebie. Często nie czytamy etykiet ze składem chemicznym różnych produktów albo listą dodatków do pożywienia. Nie sprawdzamy, jak to na nas wpływa. Trzeba może zacząć od zdrowego rozsądku. Od tego, żeby niekoniecznie musieć mieć co chwilę nowy telefon komórkowy, laptop, iPhone i tym podobne urządzenia. Niekoniecznie mieć w każdym sezonie nowe ubrania. Niekoniecznie kupować rzeczy przetworzone z Ameryki Łacińskiej czy Afryki, jeśli istnieją obawy, że coś mogło być nie w porządku w procesie ich produkcji. A jeśli problemem jest informacja, do której czasem nikt nam nie pomaga dotrzeć, to powinniśmy postarać się dotrzeć do informacji sami, świadomie. A jeśli nie wiesz, skąd jest dany produkt, w jakich warunkach był wyprodukowany, to po prostu go nie kupuj”.

Jednak według Artura Domosławskiego to nie wystarczy, a co najwyżej poprawi nam sumienie. „Jest pewnego rodzaju pułapką, iluzją albo może nawet naiwnością (choć naiwność nie jest jakimś znowu strasznym grzechem) wiara w to, że indywidualnymi decyzjami zmienimy ogromne kwestie polityczne i społeczne. Możemy oczywiście to robić, ale wydaje mi się, że w trochę inny sposób. Realną siłę zmiany we wszystkich sytuacjach, od najbardziej globalnych po lokalne, mają przede wszystkim władze polityczne – lokalne, państwowe, międzynarodowe. Dlatego najlepszą drogą do zmiany (…) jest założenie partii, ruchu politycznego i wpływanie na polityków, aby tą drogą wprowadzać [do debaty publicznej] problematyczne wątki. Najpierw do refleksji politycznej, potem ewentualnie do działań polityków, radnych, posłów, senatorów, rządów. Ta droga, chodź wydaje się najdłuższa, jest w praktyce najkrótszą drogą do zmiany”.

 

Debata „Ameryka Łacińska – ekologia, kolonializm, teologia” odbyła się 30 marca 2015 w siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej.

W debacie udział wzięli:

Artur Domosławski, dziennikarz tygodnika Polityka, znawca Ameryki Łacińskiej, autor między innymi zbioru reportaży „Śmierć w Amazonii”

dr hab. Zofia Marzec, dyrektor Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, specjalistka od teologii wyzwolenia

Urszula Stefanowicz, koordynatorka działań Koalicji Klimatycznej

 

 

[1] A. Domosławski, „Śmierć w Amazonii”, Warszawa 2013, s. 110-111

[2] Z. Bauman, „Nowoczesność i zagłada”, Warszawa 1992, s. 48-50