dwutygodnik internetowy
1.04.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

„Dlaczego wciąż jesteśmy w Kościele?” [List do redakcji]

Jaką odpowiedź na to pytanie chciałbym przeczytać na łamach czasopisma inteligencji katolickiej?

list_do_redakcji

Szanowni Czytelnicy i Czytelniczki „Kontaktu”! Cieszymy się, że nasze czasopismo wywołuje reakcje i dyskusje – w mediach tradycyjnych i społecznościowych, w rozmowach prywatnych oraz (jak widzimy) w formie listów do redakcji. Zachęcamy do ich przesyłania. Zachęcamy do rozmowy, również tej polemicznej czy uzupełniającej wobec naszej publicystyki. Wybrane listy będziemy publikować na naszych internetowych łamach.

***

Po pierwsze oczekiwałbym zachwytu nad istotą Kościoła, wyjaśnienia, że nie powstał sam z siebie, ale został nam dany przez Jezusa Chrystusa jako droga do Boga, i że Kościół jest święty świętością przebywającego w nim Stwórcy. Można by tu wspomnieć także o niesamowitych darach, jakie otrzymujemy od Niego poprzez Kościół. Osoby, które są w Kościele „od zawsze”, paradoksalnie mogą nie dostrzegać jego wspaniałości – wtedy dobrze byłoby pokazać świadectwo neofity, na przykład Charliego Richa, nowojorskiego Żyda, który po konwersji na katolicyzm pisał tak:

„Jakie «miłosierdzie Pana» może przewyższyć miłosierdzie, które pozwala mi wierzyć w to wszystko, czego naucza Kościół katolicki? Czyż miłosierdzie Boga może ujawnić się lepiej niż w łasce zesłanej nam, byśmy stali się członkami jedynego prawdziwego Kościoła? Świat nie może ofiarować nam niczego tak dobrego i pięknego jak to, co daje nam katolicyzm. Kościół rzymski daje nam samego Boga, w całej Jego pełni – większego daru, niż Bóg, istota ludzka otrzymać nie może. Otrzymujemy Go, kiedy przyjmujemy Komunię Świętą. Czy protestantyzm i judaizm mogą ofiarować duszy coś tak wzniosłego? […] By doświadczyć Boga w całej Jego pełni, musimy dostąpić łaski członkostwa w Jego Mistycznym Ciele. Kościół wyraża to, o czym powiedział Jezus, gdy oznajmił: «Przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i aby miały je w obfitości» (J 10,10). […] W Kościele jest piękno, które zostało nam ujawnione przez pisma ojców i doktorów Kościoła, a także wszystkich świętych, którzy żyli na ziemi. Chrystus żyje w świętych. […] Jak bardzo powinniśmy dziękować Bogu za to, że jesteśmy katolikami, że możemy w ten sposób mieć Chrystusa z nami w Kościele tam, gdzie mieszkamy! Jako katolicy nie musimy szukać Go daleko, bo doświadczamy, iż w swojej Sakramentalnej Obecności mieszka w progu naszych domostw, w najbliższym kościele tak, iż aby posiąść niebo, wystarczy nam wejść do środka świątyni i uczynić akt wiary w tę Prawdziwą Obecność. Widzimy bowiem, że w ten sposób wszyscy możemy wznieść się na wyżyny najbardziej wzniosłej modlitwy, jakiej istota ludzka może doświadczyć. I choć w Starym Testamencie Bóg czynił cuda, nieskończenie przerasta je cud, przez który staje się On dostępny dla nas w Świętej Eucharystii. Czym są cuda dokonane przez Mojżesza wobec tych dokonywanych przez kapłana w akcie konsekracji?”.

Oczywiście, omawiając naturę Kościoła, trzeba by dodać, że jest on grzeszny grzesznością tworzących go ludzi. I że nie należy się tym gorszyć, że tak było od początku – tu można podać choćby przykład Judasza. Tak, oczekiwałbym podkreślenia, że Kościół z zasady nie jest zbiorem idealnych, wzorowych jednostek, ale rodziną słabych, potrzebujących przebaczenia dzieci Bożych dążących do Ojca.

W tym miejscu dobrze byłoby zadać pytanie: czego sam szukam w Kościele? Jeśli szukam najpierw grzechu, to go znajdę, ale jeśli szukam świętości Boga samego, to też Go znajdę. Zatem: czego i Kogo szukam?

Bardzo ważne byłoby także zauważenie, że choć grzech jest powszechny w Kościele w wyniku słabości jego członków, jednocześnie jest czymś przeciwnym Kościołowi. Nie może być zgody, zarówno w życiu jednostki, jak i społeczności, na najmniejszy nawet grzech.

W tym miejscu oczekiwałbym refleksji nad istotą oraz pochodzeniem (czy źródłem) grzechu, nad jego obrzydliwością, siłą niszczycielską dla jednostek, rodzin, całych społeczności. Oczywiście, nie można tu pominąć ojca grzechu – kusiciela, szatana, który dąży do zniszczenia człowieka. Zauważyć by należało, że szczególnym wrogiem Złego są osoby duchowne i – chociaż nikt o zdrowych zmysłach tego nie usprawiedliwia – trzeba zdawać sobie sprawę, że niektórzy z kapłanów upadają. Jak straszne są skutki grzechu, można pokazać na przykładzie uśmiercania nienarodzonych jeszcze dzieci, zbrodni, wojen czy głośnej ostatnio pedofilii. Jakże cenna byłaby w tym miejscu próba analizy tego, jakimi sposobami szatan kusi, doprowadza człowieka do takich przerażających czynów, co należałoby robić, a czego unikać, a nawet zakazać, aby skutecznie się obronić. Tak, do takiej analizy potrzeba byłoby naprawdę dużo odwagi!

W tym miejscu jakże dobrze byłoby oddać chwałę Panu, podziwiać i uwielbić naszego Boga, Jego Miłosierdzie, uświadomić sobie, że chociaż sami tak często Go zdradzamy, odrzucamy (tym jest każdy grzech), to Jego (choć tak bardzo zraniona) Miłość jest wierna, że On oddziela grzech od grzesznika, że nas nie przekreśla, że daje szansę nawrócenia, że czeka na powrót marnotrawnego syna, by mu się rzucić na szyję i go ucałować.

Oczekiwałbym też wyraźnego podkreślenia, że Bóg szanuje naszą wolność i że do nas należy zarówno wybór drogi w sytuacji naszego grzechu, jak i ogólnie to, czy wybierzemy drogę pokory – drogę świętego Piotra – drogę trwania w Kościele pomimo grzeszności jego członków, czy też drogę pychy – drogę Judasza – drogę odrzucenia wspólnoty Kościoła. Podobnie oczekiwałbym pokazania różnych sposobów na włączenie się w życie Kościoła, czyli jego reformowanie: jest droga pokory – droga świętego Franciszka z Asyżu, oraz droga pychy – droga Marcina Lutra.

Czy trzeba byłoby dodawać, jak tragicznie kończą się złe wybory, a jak wspaniałe owoce przynoszą dobre?! Można by też wreszcie zapytać, czy miała rację święta Matka Teresa z Kalkuty, gdy mówiła, że reformowanie Kościoła należy zacząć od siebie.

Paweł Wieremiejczuk

***

List jest odpowiedzią na 39 numer Magazynu Kontakt „Dlaczego wciąż jesteśmy w Kościele”, do którego lektury zachęcamy:

Dlaczego wciąż jesteśmy w Kościele?

  • oldtimer1950

    Wreszcie jakiś normalny tekst na tych łamach. Dzięki!