dwutygodnik internetowy
06.02.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Dokumenty polskiej transformacji po ‘89. CSW

Pytanie, o ile wzrosłaby frekwencja na wystawach w centrach sztuki, gdyby kolumny jej poświęcone pisano z ostrością pazura właściwą Jackowi Żakowskiemu, swadą i dystansem charakterystycznym dla Krzysztofa Vargi? O ile wzrosłoby znaczenie artysty, fotografa jako przenikliwego obserwatora rzeczywistości, jeśli udałoby się wydawać ogólnopolski dodatek „Sztuki wizualne”, tak jak np. Agora wydaje „Książki”?

Carl De Keyzer, Warszawa... z serii East of Eden, 1995, ©Carl De Keyzer. Fot. reprodukowana dzięki uprzejmości artysty

 

Bazar pod Pałacem. Kto pamięta wyprawy do prowizorycznych pawilonów, gdzie w latach 90. kupowaliśmy wszystko: od puchówek po kuchenne noże do dekoracyjnego wycinania ogórków? Bazar pod Pałacem obfitował w produkty o niskiej cenie i stał się jednym ze znaków wolnorynkowej gospodarki. Długo był alternatywą dla zakupów na lewobrzeżnym Jarmarku Europa, zagnieżdżonym pomiędzy dworcem autobusowym a koroną stadionu. Właśnie bazar pod Pałacem, ten kłopotliwy relikt transformacji, stał się bohaterem plakatu nowej wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.

Wystawa pt. „Świat nie przedstawiony” zawiera prace dwudziestu czterech dokumentalistów i fotoreporterów – jak nazywa ich kurator, Adam Mazur, żyjących klasyków polskiej fotografii dokumentalnej.

Pokazane zdjęcia to dokumenty naszej codzienności wykonane po ’89 roku: obrazy społeczeństwa zachłyśniętego zachodnimi trendami, widoki nowobogackich wnętrz, krajobrazy – wizualny rozgardiasz polskiej ulicy, który mógłby śmiało wygrać plebiscyt portalu internetowego wszystkozle.pl. Drugim głosem wystawy są humanistyczne reportaże Macieja Pisuka, Jerzego Wierzbickiego czy duetu Andrzej Kramarz/Weronika Łodzińska. Swoje cykle zadedykowali grupom wykluczonym społecznie lub narażonym na szczególnie trudne warunki egzystencji: mieszkańcom dzikich osiedli na warszawskim wybrzeżu Wisły, bezdomnym i górnikom ze Śląska.

Materiały o ambicjach artystycznych i fotografie reporterskie, robione na prasowe zamówienie wymieszano ze sobą. Skutecznie zatarto granicę pomiędzy fotoreportażem, dokumentem i fotografią zaangażowaną. Ukryty pod tymi sformułowaniami podział na sztukę i dziennikarstwo został tym samym unieważniony.

Wystawa nie rozlicza się z polską transformacją, chociaż występują tu niemal wszyscy jej bohaterowie: Lech Wałęsa, politycy, pozostali prezydenci, stoczniowcy, kobiety robiące zakupy, ruch obywatelski obecny na różnych manifestacjach ulicznych (od parady równości po manifestacje Wszechpolaków), rolnicy, bezrobotni, oraz urodzeni po ‘89. Nie wyczerpuje zbioru tematów pt. „zawód po transformacji”. Chociaż wystawa jest pełna trudnych obrazów, nie jest  sensacyjnym krzykiem o sprawiedliwość dla wykluczonych społecznie. Dzięki profesjonalizmowi fotografów udaje jej się także uniknąć pobłażliwego spojrzenia na polską prowincję.

Jest zbiorem niezwykle ciekawych i, jak mówi angielski tytuł „brakujących” dokumentów życia codziennego. Ich dotychczasowa nieobecność na wystawach, w publikacjach lub opracowaniach monograficznych wynika z niskiego statusu jaki utrzymuje fotografia dokumentalna w świecie sztuki. Jeszcze do niedawna nie miała ona bowiem wstępu na salony. Teraz zaczyna być pokazywana i komentowana chętniej niż kiedykolwiek.

Nie bez znaczenia dla tego procesu jest fakt, że rynek wydawniczy kipi od reportaży, wznowień, coraz to nowych antologii, czy publikacji zagranicznych autorów.  Wciąż wzrasta popularność książek biograficznych, wspomnień i dzienników. To tęsknota za faktami, za bezpośrednią relacją, za pewną iluzją szczerości.

Reportaż pisany i fotografia często splatają się ze sobą, chociaż nie zawsze na równych prawach. W przypadku tekstu prasowego, materiał zdjęciowy zwykle zostaje zdegradowany do roli informacji pomocniczej, jest po prostu ilustracją. Fotoreportaż (w której gazecie można teraz obejrzeć dobry fotoreportaż?!) daje szansę wydostania się z tej pułapki. Jednak najbardziej twórczą mieszanką tych dwóch gatunków są teksty pisane jako równoległy zapis fotografowanej rzeczywistości. Codzienne wpisy pracujących w terenie reporterów – lakoniczne i wymowne – są doskonałym dopełnieniem obrazu. Krótkie i proste, pozbawione zbędnych przymiotników i metafor. Na wystawie w CSW komentarze Jerzego Wierzbickiego, Macieja Pisuka, Marii Zbąskiej czyta się lepiej niż kuratorskie wyjaśnienia.

Znamienne, że wystawa fotografii, przez swój dokumentalny charakter, oprócz oglądania, wymaga czytania. Niestety niektóre z odautorskich tekstów utraciły reporterskie sznyty, a prostotę zamieniły na przerośniętą autointerpretację. Odmawiam. To znaczy, chciałabym odmawiać czytania takich tekstów. Fotografia jako obraz wiele rzeczy wyraża znacznie szybciej i celniej. Niepotrzebna jej obstawa krytycznych słów. Artyści, w tym fotografowie, niestety zarazili się od krytyków hermetyczną nowomową. To komunikacyjna katastrofa. Lepiej byłoby czerpać z literatury reportażowej.

 

***

W polskiej krytyce artystycznej mamy bowiem kryzys. Te same osoby prowadzą działalność jako akademicy, kuratorzy oraz krytycy, co prowadzi do kompletnego pomieszania języków. To, co mądre, refleksyjne, i, uwaga, słowo klucz – „krytyczne” – wypowiadane jest humanistycznym żargonem, niestrawnym dla widzów i uczestników życia kulturalnego. W polskiej krytyce artystycznej zniknął model dobrej publicystyki.

Pytanie, o ile wzrosłaby frekwencja na wystawach w centrach sztuki, gdyby kolumny jej poświęcone pisano z ostrością pazura właściwą Jackowi Żakowskiemu, swadą i dystansem charakterystycznym dla Krzysztofa Vargi? O ile wzrosłoby znaczenie artysty, fotografa jako przenikliwego obserwatora rzeczywistości, jeśli udałoby się wydawać ogólnopolski dodatek „Sztuki wizualne”, tak jak np. Agora wydaje „Książki”? Czy wpływ literatury faktu i reportażu na język komentowania sztuki byłby ozdrowieńczy?

 

Wystawa: Post-dokument. Świat nieprzedstawiony. Dokumenty Polskiej transformacji po 1989 roku. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, 3 lutego – 15 kwietnia 2012. Czynna codziennie oprócz poniedziałków 12-19, w piątki do 21.

Informacje o programie filmowym towarzyszącym wystawie znajdą Państwo na: www.csw.art.pl