dwutygodnik internetowy
27.06.2019
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Bezradne państwo. O nieudanych próbach regulowania zawodu psychologa

Ustawa o zawodzie psychologa przez osiemnaście lat nie doczekała się przepisów wykonawczych. Pozostaje więc martwa. Psychologowie i osoby zmagające się z problemami psychicznymi nie mają ram prawnych, które jasno wskazywałyby, kto ma prawo do określania się mianem psychologa.

ilustr.: Ada Wawer

ilustr.: Ada Wawer

Jednym z przykładów negatywnych konsekwencji próżni prawnej wokół zawodu psychologa jest działalność tak zwanej Izby Psychologów. Zgodnie z jej stroną internetową składka członkowska wynosi 200 złotych, a członkiem izby może zostać osoba, która „ukończyła studia w dziedzinie psychologii, pedagogiki, socjoterapii”, „ukończyła kursy zawodowe w dziedzinie terapii, doradztwa zawodowego”, „prowadzi działalność psychologiczno-terapeutyczną”. Choć sama nazwa i przywoływane akty prawne sugerują, że organizacja ta funkcjonuje na podstawie zapisów Ustawy z dnia 8 czerwca 2001 roku o zawodzie psychologa i samorządzie psychologów, jednocześnie w paragrafie drugim statutu przeczytamy: „Izba działa na podstawie ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 roku prawo o stowarzyszeniach. (Dz.U. 1989 nr 20 poz. 104), postanowień niniejszego statutu oraz uchwał Izby”.

Osoby mniej zorientowane w zagadnieniach polskiego prawa łatwo mogą dać się przekonać stronie internetowej i komunikatom Izby, które powołują się na akty prawne mające w założeniu regulować warunki wykonywania zawodu psychologa. Organizacja podszywa się pod ustawowy samorząd i czerpie korzyści z braku stosownych przepisów wykonawczych. W jaki sposób się to odbywa? Pracodawcy, którzy zapoznają się z obowiązującymi przepisami z ustawy z 2001 roku, mogą domagać się od psychologów potwierdzenia prawa do wykonywania zawodu. Nikt jednak takiego zaświadczenia wydać nie może, ponieważ nie powstał samorząd zawodowy, który miał się zajmować wpisywaniem psychologów na odpowiednią listę. W tych okolicznościach część osób zainteresowana jest dokumentem potwierdzającym przynależność do Izby – niektóre same wierzą w jego rzekomą moc prawną, innym zależy tylko na spokoju w relacjach z pracodawcami. W efekcie na lukach w prawie korzysta wyłącznie fałszywa Izba Psychologów.

Psychologowie protestują

Jesienią zeszłego roku odbył się protest psychologów przeciwko brakowi przepisów wykonawczych do ustawy z 2001 roku. Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów wystosował również wezwanie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbiety Rafalskiej o wznowienie prac nad ustawą, która regulowałaby zasady wykonywania zawodu psychologa. W wezwaniu tym czytamy:

„Od siedemnastu lat psychologowie w Polsce bezskutecznie starają się o stworzenie i przyjęcie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uregulowań prawnych zawodu zaufania publicznego, jakim jest zawód psychologa. Będąc organizacją reprezentującą ten zawód z dużym niepokojem i smutkiem przyglądamy się szkodom, jakie ponoszą polscy obywatele z powodu braku ustawy o zawodzie psychologa”.

Dyskusje nad ustawą trwają od lat. Tak samo jak prace nad jej nowelizacją oraz wezwania i listy do kolejnych ministrów, by wprowadzili przepisy prawne, na które można byłoby się powołać, gdy ktoś nadużywa miana psychologa, czy jasno określone zasady gwarantujące ochronę klientom psychologów. Na stronach Polskiego Towarzystwa Psychologicznego można prześledzić kolejne odsłony tego dramatu.

Taki stan rzeczy jest tym bardziej zaskakujący w kontekście prędkości, z jaką Sejm, Senat i Prezydent potrafią się uporać z wieloma innymi problemami życia społecznego. Na przykład od deklaracji o potrzebie przyjęcia tak zwanej ustawy maturalnej do podpisu prezydenta minęło mniej niż trzy dni. Zdaję sobie sprawę, że poziom komplikacji tych spraw jest zdecydowanie inny, ale trudno uwierzyć w dobrą wolę organów, które w jednym przypadku nie są w stanie podjąć działań przez wiele lat, a w innej sprawie potrafią wprowadzić zmiany w kilka dni.

Bezradność państwa

W tej sprawie widać wiele elementów i patologii, z którymi zmaga się Rzeczpospolita Polska, między innymi zjawisko określane często mianem państwa z kartonu. Tutaj przyjmuje ono postać wprowadzania przepisów, które następnie z powodu niedbałości i braku procedur nie są egzekwowane. Brak zapisów prawnych wydaje się lepszy niż sytuacja, w której ustawy jedynie powiększają zamęt wokół tego, kto ma, a kto nie ma prawa pracować jako psycholog. W ten sposób utrwala się obraz państwa jako biurokratycznej machiny, która nie jest w stanie egzekwować własnych regulacji i nie jest konsekwentna w tworzeniu porządku prawnego. W jaki sposób budować szacunek do instytucji państwa i przepisów prawa, gdy ustawa uchwalona w 2001 roku zaczyna obowiązywać w 2006 roku, a do roku 2019 nie może się doczekać wprowadzenia w życie i obowiązuje czysto teoretycznie?

Z punktu widzenia obywatela podważa to zaufanie do psychologii i psychologów, utrudniając poszukiwanie pomocy, ponieważ komuś nieobeznanemu z psychologią trudno odnaleźć się w istniejących możliwościach. Jaki nurt psychologii wybrać? Na które certyfikaty zwracać uwagę? Jaka jest różnica między certyfikowanym psychoterapeutą a dyplomowanym psychologiem? Istniejący stan prawny jest dodatkowym źródłem niepewności w tej i tak niepewnej i trudnej sytuacji.

Z punktu widzenia psychologów niekorzystna jest konkurencja ze strony osób, które nie posiadają odpowiedniego wykształcenia, a swoje certyfikaty zdobywają dzięki weekendowym szkoleniom. Mimo to nierzadko posługują się obietnicami pomocy i znawstwa, mogącymi zachęcić część osób do szukania pomocy u kogoś, kto nie ma właściwych kwalifikacji.

Ktoś odpowie, że wolny rynek zadba o odpowiednie standardy. Sytuacje kryzysowe nie sprzyjają jednak spokojnemu poszukiwaniu najlepszej usługi. Osoby, które reklamują się jako udzielające pomocy psychologicznej, a w rzeczywistości szukają sposobu na eksploatację klientów, mogą czuć się bezkarne.

W zeszłym roku ukazała się książka Tomasza Witkowskiego „Psychoterapia bez makijażu”, zawierająca wywiady z osobami poszkodowanymi przez psychologów. Osobom tym bardzo trudno domagać się zadośćuczynienia i uniemożliwić krzywdzicielom dalsze oferowanie usług. Problem ma wiele źródeł, ale jednym z nich jest brak ustawy. Nie ułatwia on uzyskiwania odszkodowań i współtworzy atmosferę bezkarności wśród osób, które z cudzego nieszczęścia tworzą sobie sposób zarabiania na życie. Odbiorcom usług nie daje też możliwości sprawnego zorientowania się, na jakiego rodzaju standardy pomocy mogą liczyć w zależności od tego, do kogo się zwrócą. Wreszcie upraszcza zrzucanie winy na ofiarę, dla której nieuregulowany stan prawny może być kolejnym czynnikiem uniemożliwiającym wyraźne stwierdzenie, czy została skrzywdzona przez osobę oferującą jej wsparcie.

Z punktu widzenia państwa problemy z ustawą prowadzą do obniżania się szacunku do prawa, przyczyniają się do niejasnego statusu wykształcenia psychologicznego, poszczególnych towarzystw psychologicznych i parapsychologicznych, a także sprawiają wrażenie, że państwo nie troszczy się o standardy pomocy psychologicznej dla własnych obywateli.

Powstałą przez państwowe zaniedbania przestrzeń próbują wypełniać różne instytucje certyfikujące. Brak jednak ustalonych standardów określających, które certyfikaty należałoby uznawać za potwierdzające ważne umiejętności, a które powstały w celu wyciągania pieniędzy od osób biorących udział w szkoleniach. Stwierdzenie tego nie jest łatwe dla specjalistów, a co dopiero dla kogoś, kto poszukuje pomocy w trudnej sytuacji. Mimo że Polskie Towarzystwo Psychologiczne zajmuje się wydawaniem certyfikatów i rekomendacji, to wiedza na temat różnicy pomiędzy psychologiem, który posiada certyfikaty PTP, a tymi, którzy posiadają certyfikaty innych organizacji, nie jest powszechna.

Sami psychologowie mają tutaj jednak również ważną rolę do odegrania. W istniejących zapisach Ustawy o zawodzie psychologa i samorządzie psychologów w rozdziale 4 artykule 20 czytamy:

„Art. 20. Członkowie samorządu psychologów podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za:

1) zawinione naruszenie obowiązków zawodowych,

2) czyny sprzeczne z zasadami etyki określonymi w Kodeksie Etyki Zawodowej, o którym mowa

w art. 40 pkt 3,

3) uporczywe uchylanie się od płacenia składek członkowskich”,

a z artykułu 40 punktu 3 dowiadujemy się, że wspomniany KEZ miałby zostać uchwalony przez Krajowy Zjazd Psychologów. Jaki to będzie Kodeks? Jakie znajdą się w nim zapisy? Będą to decyzje niezmiernie istotne z punktu widzenia społecznej roli psychologa i sposobu wykonywania przez psychologów swojej pracy. Zapisy Kodeksu – tak jak i wszystkich innych podobnych dokumentów – będą też niezmiernie istotne dla klientów psychologów, ponieważ powinny określać wzajemne prawa i obowiązki.

Kodeks Etyczny Psychologa

Postulowany w ustawie KEZ jeszcze nie został napisany. Istnieje natomiast inny, który może sugerować intencje środowiska psychologów co do tego, jaki kodeks ma powstać. Kodeks Etyczny Psychologa został uchwalony przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne 2 grudnia 2018 roku i zastąpił przestarzały dokument z początku lat 90., utworzony, gdy studia psychologiczne były dużo mniej rozpowszechnione, gdy dostęp do literatury psychologicznej, popularność psychologii i formy popularyzacji psychologii wyglądały zupełnie inaczej niż teraz. Rola psychologii, wielość zawodów wykonywanych przez absolwentów czy relacje pomiędzy psychologami a przedstawicielami innych zawodów – wszystko to bardzo się zmieniło.

Dwa słowa o nowym kodeksie. Podobnie jak w wielu innych tak ogólnych dokumentach dotyczących sfery etycznej, problematyczne jest unikanie zagadnienia konfliktów wartości. W artykule 8.2 pojawia się odniesienie do konfliktów interesów oraz konfliktów ról, jednak to nie to samo, co pytanie o napięcia pomiędzy poszczególnymi zapisami kodeksu lub promowanymi przezeń wartościami. Dla przykładu w artykule 3 czytamy: „Podstawowym punktem odniesienia dla niniejszego kodeksu są uniwersalne prawa człowieka, zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, prawa pozostające tak ponad różnicami kulturowymi i światopoglądowymi, jak i ponad różnorodnością paradygmatów w obrębie psychologii”. Stoi to w sprzeczności z artykułem 4.2: „Psycholog szanuje prawo odbiorcy do własnego rozumienia swojego dobra, jest gotowy do dialogu; nie narzuca odbiorcy swojego rozumienia tego, co będzie dla odbiorcy korzystne. Psycholog uznaje prawo każdego człowieka do kierowania się własnym systemem wartości i dokonywania własnych wyborów, również w zakresie kontaktu z psychologiem”. Co ma zrobić psycholog, gdy system wartości odbiorcy nie zgadza się z prawami człowieka zawartymi w Powszechnej Deklaracji? (Dla porządku dodajmy, że uniwersalny charakter Deklaracji bywa podważany nieco częściej, niż sugerowałby zapis kodeksu. Nie chodzi mi przy tym o obronę tego czy innego stanowiska w sprawie uniwersalnego charakteru praw człowieka, a o zwrócenie uwagi na potencjalnie konfliktowy charakter wartości etycznych i o pominięcie tego problemu w kodeksie).

Ktoś mógłby zapytać: jakie to wszystko ma znaczenie? Przecież i tak o wszystkim zadecydują konkretni psychologowie w konkretnych gabinetach, ich wrażliwość etyczna, przygotowanie do zawodu i kompetencje do udzielania pomocy. Pytanie jak najbardziej na miejscu. Nie docenia ono jednak wpływu ustalanych regulacji na życie społeczne. Tym bardziej w sytuacji, gdy nowa ustawa o zawodzie psychologa może również zawierać zapisy dotyczące usuwania osób, które nie będą przestrzegać zasad kodeksu, z listy uprawnionych do wykonywania zawodu psychologa. Jeżeli w celu uzyskania samodzielności zawodowej trzeba będzie odbyć pięcioletnie studia magisterskie i przez rok pracować pod opieką doświadczonego psychologa (taką propozycję można znaleźć na stronach 28–29 opracowanych przez PTP założeń do nowej ustawy), sankcja w postaci usunięcia z listy stanie się bardzo potężnym narzędziem dyscyplinującym.

Na razie nowy kodeks obowiązuje jednak tylko członków PTP oraz inne osoby, które dobrowolnie zadeklarują jego przestrzeganie. Nie wiadomo, jaki będzie miał status w nowej ustawie. Czy jest to propozycja tekstu, który ma obowiązywać wszystkich psychologów po wprowadzeniu samorządu?

Z tego, co mi wiadomo, temat nowego kodeksu został zupełnie pominięty przez media. Brak doniesień na temat tego wydarzenia świadczy źle zarówno o poziomie dziennikarstwa w Polsce, jak i o samych psychologach, którym nie udało się zainteresować sprawą dziennikarzy. Kwestia takiej czy innej wypowiedzi tego czy innego celebryty, albo tego czy innego polityka, ma dużo mniejsze znaczenie dla życia obywateli niż regulacja zasad etycznych w tak istotnym zawodzie, jakim jest zawód psychologa. Ignorowanie tego tematu źle świadczy o jakości naszego życia publicznego.

***

Działalność Kontaktu można wspierać finansowo w serwisie Patronite.

Pozostałe teksty z bieżącego internetowego wydania Kontaktu można znaleźć tutaj.

***

Polecamy także:

Kicińska: Na każdą 28-osobową klasę statystycznie dwie osoby są po próbie samobójczej

Widła: Prawo powstaje w ukryciu