dwutygodnik internetowy
8.10.2018
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Best Before Tr_end

Ekspozycja odwołuje się do daty ważności produktów. Zastanawiamy się, w jakim kierunku design mógłby zmierzać, gdyby decydowały o nim prawa etyki, a nie rynku.

best-before-trend-plakat

materiały prasowe

„Somehow everything comes with an expiry date. Swordfish expires. Meat sauce expires. Even cling-film expires. Is there anything in the world which doesn’t?”

Cop 223, „Chungking Express” (reż. Wong Kar-wai)

Rzeczy się dezaktualizują, tracą swoją ważność. Ich życie toczy się w zaplanowany sposób. Otrzymują określony okres przydatności. Zawsze może on ulec skróceniu, lecz nie powinien się zbytnio wydłużyć. To nikomu nie sprzyja, a na pewno nie gospodarce. Zaleca się zatem systematyczne spożywanie dóbr przed końcem daty ważności. Na wypadek, gdyby dany produkt wciąż działał sprawnie, z pomocą przychodzą trendy. Tendencje panujące w określonym momencie mają za zadanie przypomnieć, co jest na czasie, a co już nie. Dodatkowo przyczyniają się ujednoliceniu obecnych gustów, tworząc spójny obraz tego, co dobre i słuszne. Wąska paleta barwna, wybrane wzory i dodatki. Zachowawczość w podejmowaniu decyzji projektowych jest tu w cenie. Nieodpowiedzialnością byłoby wprowadzenie do sprzedaży czegoś dotychczas niepotwierdzonego badaniami rynkowymi. Powtórzenie stanowi główną metodę działania. Taka współczesna reinterpretacja repetitio est mater studiorum.

Spekulowanie na temat przyszłości nie jest mile widziane w działaniach rynkowych. Wzbudza bowiem krytyczne myślenie i tworzy nierealne scenariusze. Bezpodstawnie zakłada z góry, że otaczająca nas rzeczywistość nie jest najlepszą z możliwych. Takie gdybanie może doprowadzić do zaprojektowania produktu, który nie ma szans zaistnieć na rynku, do iluzji sensu u projektanta, a czasami – w skrajnych przypadkach – do powstania grupy projektowej.

Dobrym przykładem takich poczynań jest wystawa „Best Before Tr_end” grupy projektowej fformie. Trzech absolwentów wzornictwa na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, cierpiących na idealizm, postanowiła zaprezentować swoje projekty, odnosząc się do systemu wartości Maxa Schelera. Zdając sobie sprawę z małych szans na komercyjne ekspozycje, zdecydowali się wziąć udział w programie „Wystawiajmy się!” organizowanym przez Instytut Adama Mickiewicza. Dziś wiemy, że ich projekty zostaną zaprezentowane miedzy 25 a 29 października w Pradze podczas jubileuszowej 20. edycji Designblok. Jest to największy festiwal projektowania w Europie Środkowej, który corocznie odwiedza ponad 50 tysięcy widzów. Pytanie brzmi: jak do tego doszło?

Odpowiedź nie jest prosta. Podejrzewamy, że stać za tym może wiele czynników. Jednym z kluczowych wydaje się koncepcja Maxa Schelera. Na wystawie prezentowane są projekty według praw etyki, a nie rynku. Ekspozycja podzielona została na pięć rodzajów wartości: utylitarne, hedonistyczne, witalne, duchowe i religijne. Powyższe kategorie reprezentować będą rozmaite przedmioty. Znajdziecie wśród nich półkę, która ugina się pod ciężarem jednej książki, woskowy budzik topiący się z każdą kolejną sekundą alarmu czy lampę, którą można ogrzewać sobie zmarznięte dłonie. Trudno sobie to wyobrazić, dlatego lepiej zobaczyć to na własne oczy. Podobno badają relację między przedmiotem a użytkownikiem w kontekście zastanych wartości, przekonań, norm oraz wzorów postępowania. Czysty nonsens.

DSC_0027a

Czy półki uginają się dzisiaj pod ciężarem książek? Raczej nie i nic nie wskazuje na to, aby to miało się zmienić. Postanowiłem więc zmienić tę sytuację, projektując mebel z myślą o współczesnym czytelniku. Wystarczy choć jeden tytuł, aby nasza półka zaczęła się uginać. Każdy kolejny może zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu. Fot. Szymon Zakrzewski

Zaprojektowany budzik wykonany został z parafiny. Wewnętrzny mechanizm zegara połączony został z grzałką, która stopniowo topi budzik w czasie alarmu. Chcieliśmy dać wolny wybór użytkownikowi. To gadżet unaoczniający konsekwencje naszych codziennych wyborów. Fot. Szymon Zakrzewski.

Więcej informacji na stronie.

Wydarzeniu patronuje Magazyn „Kontakt”.

***

Pozostałe teksty z bieżącego numeru dwutygodnika „Kontakt” można znaleźć tutaj.