dwutygodnik internetowy
13.02.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Alexander Gronsky – Sielanki nowe ruskie

Kolejne World Press Photo za nami. Jak się można było domyślać, większość materiałów z kategorii „Wydarzenie” zdominowały zdjęcia z dotkniętej tsunami Japonii oraz z Arabskiej Wiosny Ludów. Po raz kolejny rozpoczną się te same dyskusje o tym, czy naprawdę konieczne jest tak brutalne epatowanie czyjąś tragedią? – Tak! –  odpowiedzą zwolennicy – bo taki jest świat. […]

Alexander Gronsky, z cyklu "Pastoral", ©Alexander Gronsky, www.alexandergronsky.com

Kolejne World Press Photo za nami. Jak się można było domyślać, większość materiałów z kategorii „Wydarzenie” zdominowały zdjęcia z dotkniętej tsunami Japonii oraz z Arabskiej Wiosny Ludów. Po raz kolejny rozpoczną się te same dyskusje o tym, czy naprawdę konieczne jest tak brutalne epatowanie czyjąś tragedią? – Tak! –  odpowiedzą zwolennicy – bo taki jest świat. – Nie! – odpowiedzą przeciwnicy – bo w ten sposób włącza nam się „znieczulica”. Po raz kolejny trzecią nagrodę w kategorii „Sport” dostał Tomasz Gudzowaty. Prawdopodobnie po raz kolejny ktoś będzie się tym faktem oburzał.

Cieszy nagroda dla młodego polskiego fotografa Tomasza Lazara, szczególnie, że do tej pory był on w Polsce niezauważony – wyróżnienie w najbardziej prestiżowym konkursie fotograficznym bez wątpienia diametralnie odmieni jego dalszą karierę. O tym zresztą napisały już wszystkie możliwe gazety, nie będę więc się powtarzać. Najbardziej ucieszyła mnie trzecia nagroda w kategorii „Życie Codzienne”, którą otrzymał Alexander Gronsky za swój cykl Pastoral. Tego rodzaju fotografii na World Press Photo chyba dotąd jeszcze nie widziałem.

 

Nagrodzony cykl przedstawia przedmieścia Moskwy, gdzie zbierają się ludzie, by –  jak to określił Gronsky –  „cieszyć się naturą”. Nie udają się jednak w tym celu szczególnie daleko od miasta. Ikoniczne wręcz dla tego cyklu jest zdjęcie, na którym czwórka ludzi (rodzina?) w kostiumach kąpielowych urządziła sobie plażę z góry piachu przygotowanego na budowę. Wydają się nie zauważać, że ich „plaża” cały czas się kurczy, a pracująca tuż obok koparka, wypuszczająca w powietrze kłęby czarnego dymu, zupełnie nie zakłóca ich wypoczynku. Na innym zdjęciu grupka ludzi urządza sobie piknik na wyschniętej, wydeptanej ziemi nieopodal torów kolejowych; półnaga kobieta zażywa kąpieli słonecznych leżąc plackiem w gęstwinie zarośli porastającej obrzeża blokowiska; inna kobieta opala się na „plaży”, która zamiast schodzić do wody, przechodzi w zapomniany plac budowy, gruzowisko lub wysypisko śmieci. Okolice, w które wybiera się Gronsky, i w których spotyka bohaterów swoich zdjęć, to tereny zawieszone między miastem a wsią. Nieużytki. Ziemie niczyje.

Ironiczny tytuł – Pastoral (Sielanka), odnosi się do poetyckiego utworu, szczególnie popularnego w baroku, choć o antycznych korzeniach. Wysnuta z piosenek pasterskich stała się świadomie kreowaną apoteozą życia na łonie natury. W istocie sielanka jest jednak specyficznym wytworem kultury miasta i wyraża znużenie światem cywilizacji. W tym kontekście pejzaże Gronskyego, który w całej swojej twórczości porusza wątek funkcjonowania ludzi w ich otoczeniu, przybierają jeszcze bardziej groteskową wymowę. Aż szkoda, że Gronsky nie zna sielanek polskiego barokowego pisarza, Józefa Bartłomieja Zimorowica. Z tytułu jego poetyckiego tomu mógłby uczynić on trafny podtytuł do swoich prac: Sielanki nowe ruskie to bowiem mroczne i chropowate w stylu utwory, celowo naruszające normę gatunku.

Alexander Gronsky, z cyklu "Less than one", ©Alexander Gronsky, www.alexandergronsky.com

Zdjęcia prezentowane na tegorocznym konkursie World Press Photo to jedynie wycinek tego wielkiego, epickiego cyklu, podzielonego zgodnie z porządkiem pór roku. W swoich innych seriach estoński fotograf od lat porusza właściwie ten sam temat: współistnienie ludzi i ich środowiska. Najchętniej wybiera jednak specyficzne, opustoszałe tereny, o czym wymownie świadczy jego cykl Less than one (Mniej niż jeden), przedstawiający peryferia Rosji, gdzie średnio na kilometr kwadratowy przypada właśnie mniej niż jedna osoba. Człowiek pokazany jest tam z oddali, jako malutki, wręcz nieznaczący element krajobrazu lub poprzez jakiś ślad jego egzystencji, jak na przykład opuszczony gdzieś w śnieżnym pustkowiu wrak samochodu, absurdalnie oparty na czterech palach. Ludzie przypominają tu malutkie figurki z architektonicznych makiet, a rozległa, nieskończona przestrzeń krajobrazu wywołuje uczucie samotności i niemożności komunikacji. Gronsky, choć podróżuje po całej Europie i Azji, przyznaje, że najchętniej fotografuje właśnie w Rosji lub w Chinach, gdyż tam „ludzie są równie nieistotni, co pionki na szachownicy”.

Oglądanie tych zdjęć na monitorze komputera ma mniej więcej tyle samo sensu, co podziwianie ekspresjonistycznego malarstwa Van Gogha w zrastrowanej, gazetowej reprodukcji. Gronsky wykonuje swoje zdjęcia średnio i wielkoformatowym aparatem, co daje im niewiarygodną wręcz ostrość i bogactwo szczegółów. Zanikają one zupełnie w internetowej miniaturce, podobnie jak grubo kładzione warstwy farby tracą swoją plastykę w wersji gazetowej. Gronsky swoje odbitki wystawia klasycznie, oprawione w duże ramy o metrowej szerokości, dzięki czemu studiować można uważnie najmniejsze detale kadru.

 

***

Pojawienie się Alexandra Gronskyego w gronie laureatów World Press Photo to bardzo przyjemna niespodzianka i – trzeba przyznać – jedna z niewielu w tegorocznej edycji konkursu. Rok temu ciekawym i – jak się okazuje – bezprecedensowym wydarzeniem były specjalne wyróżnienia dla zdjęć wykonanych telefonem komórkowym oraz przez Google Street View. Wywołało to burzliwą dyskusję na temat przyszłości fotoreportażu oraz zwróciło uwagę na powszechną inwigilację społeczeństwa. W tym roku wybór znów jest dosyć sztampowy: zdjęcia z Japonii przypominają zeszłoroczne zdjęcia z Haiti, a wydarzenia z Afryki Północnej – antyrządowe zamieszki w Bangkoku.

Fotografie Gronskyego to pozornie typowy chłodny krajobraz, który święci triumfy we współczesnej fotografii. Jemu jednak, jak rzadko któremu autorowi, udaje się ten temat połączyć z ciekawą i niebanalną opowieścią o człowieku.

www.alexandergronsky.com

  • K Mroz84

    Bardzo interesujący artykuł, zdjęcia Gronskyego można było oglądać na ubiegłorocznym Foto Art Festivalu w Bielsku, rzeczywiście lepiej wyglądają wydrukowane.

  • Tomek Kaczor

    Pojechałem do Bielska specjalnie dla Gronskyego i nie żałowałem, a przy okazji widziałem tam dużo innych świetnych zdjęć!

  • http://profiles.google.com/janicki.r Rafal Janicki

    W pełni zgadzam się. Wyróżnienie Gronskyego cieszy a zarazem napawa optymizmem, co do przyszłości WPF. Drugi moim zdaniem bardzo interesujący projekt wyróżniony w tym roku to Sochi Singers – Rob Hornstra