dwutygodnik internetowy
27.01.2014
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

23 rzeczy, których nie dowiecie się o kapitalizmie.

Zamiast 23 nowych rzeczy o kapitalizmie, dowiadujemy się tylko, że ekonomia, „w takiej wersji, jaka była praktykowana przez ostatnie trzydzieści lat, czynnie przyczyniła się do krzywdy większości ludzkości”.

Kryzys gospodarczy i finansowy, którego doświadczyliśmy w ostatnich latach, stał się okazją do wielu dyskusji o dominującym modelu gospodarczym, nurtach intelektualnych, które go kształtowały, czy zmianach, których wymaga. Pojawiało i wciąż pojawia się wiele opinii skrajnych – od postulatów całkowitego odrzucenia porządku opartego na prywatnej własności i rynku, po zrzucenie całej winy za kryzys na działania i regulacje państwowe. W 23 rzeczach, których nie mówią ci o kapitalizmie Ha-Joon Chang, koreański ekonomista, chce w 23 krokach ukazać nam jak naprawdę działa kapitalizm. Jego zdaniem to, co dotychczas mówili nam tzw. „wolnorynkowcy”, było „w najlepszym wypadku tylko częściową prawdą, a w najgorszym w ogóle nią nie było”. Jednak po lekturze książki, obejmującej szerokie spektrum tematów, od kwestii wynagrodzenia menadżerów i własności firm, po wolny handel i rozwój gospodarczy, dokładnie to samo można powiedzieć o tezach autora.
 
Od początku wychodzi on z błędnych założeń i ustawia sobie przeciwnika tam, gdzie go nie ma: „kazano nam w pełni zaufać rynkowi i po prostu zejść mu z drogi” – w rzeczywistości fakt, że rynek ma swoje ograniczenia i zawodności jest od dawna znany i badany, a konieczność zaangażowania państwa w niektóre dziedziny czy regulacje jest częścią głównego nurtu ekonomii.
 

***

 
Przyjąwszy taki punkt wyjścia, autor stosuje różnego rodzaju sofistyczne zabiegi dla poparcia swoich tez. Następstwo czasowe różnych wydarzeń – jak np. wprowadzenia liberalizacji handlu i zmniejszenia tempa wzrostu w niektórych krajach – interpretuje jako przyczynę i skutek, co często nie jest uprawnione (jak z bocianami i dziećmi – jak ludzie przenieśli się do miast, w których było mniej bocianów, to spadła dzietność). A fakt, że z wolnego handlu korzystają też kraje bogate wprost prowadzi autora do zarzutów o świadome działanie ze złą wolą. Podobnie wyprowadzanie z pojedynczych przypadków ogólnych zasad – jak dla roli państwa w „stawianiu na najlepszych” – wybieraniu firm bądź całych branż, które są wspierane i odnoszą sukces gospodarczy. Nikt nie przeczy, że czasem to działa, jednak nie podważa to ogólnej zasady, że państwo gorzej spełnia się w tej roli niż zdecentralizowany rynek (nie wchodząc już w dyskusje o celowości takiego przeznaczania publicznych pieniędzy).
 
Powyższe rozumowanie bywa wzmocnione arbitralnym doborem danych. Afryka Subsaharyjska rozwijała się w tempie „tylko 0,2% [per capita] między 1980 a 2009 rokiem” – jako kontrast do wcześniejszego, szybszego rozwoju, w czasach, gdy bariery protekcjonistyczne były wyższe. Tyle tylko, że dokładniejsze spojrzenie na dane pokazuje, że wzrost znacząco przyspieszył w pierwszej dekadzie XXI wieku. Czemu tak się stało? Czy wtedy zaczęły przynosić efekty wprowadzanych wcześniej wolnorynkowych reform? Tego się z książki nie dowiemy.
 

***

 
Tendencyjność doboru faktów uwypukla też brak jakiejkolwiek wzmianki o transformacji Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie otwarcie się na handel i integracja z Zachodem dała spektakularne efekty. Nie dowiemy się więc, czemu to, co zadziałało w jednym regionie, miałoby nie działać w innym – szczególnie, że autor z podziwu godną lekkością odrzuca znaczenie kultury dla rozwoju gospodarczego i skuteczności poszczególnych rozwiązań, pozostawiając wszystko polityce („kultura jest raczej skutkiem, niż przyczyną rozwoju gospodarczego”).
 
Gdzie indziej wskazania i wnioski są dość banalne, jak te, by do porównywania krajów używać PKB skorygowanego o siłę nabywczą, a najlepiej w ogóle szukać szerszego wskaźnika (rozdział Stany Zjednoczone nie są krajem o najwyższym standardzie życia na świecie). To pogląd obecny w mainstreamie od lat, wszystkie argumenty zostały w tej dyskusji już chyba powiedziane. Podobnie rozdział zapowiadający się ciekawie (Pralka zmieniła świat bardziej niż internet) tonie na koniec w banale – „siły technologiczne  kształtowały wydarzenia gospodarcze i społeczne w kapitalizmie w dużo bardziej skomplikowany sposób niż zazwyczaj się uważa”. Natomiast o roli internetu nie dowiemy sie nic ponad to, że zmniejszył czas przesyłania informacji.
 
Nie znaczy to, że w książce nie ma trafnych spostrzeżeń czy słusznie dostrzeżonych błędów i nieoczywistości obecnych w głównym nurcie debaty ekonomicznej. Nie idą jednak za tym przemyślane i odpowiednio umotywowane propozycje rozwiązań. Na przykład krytyka formy własności firm dominującej w krajach anglosaskich – spółek akcyjnych z bardzo rozproszonym akcjonariatem – kończy sie przedstawieniem innych, obecnych tu i ówdzie schematów (firmy rodzinne, firmy ze znaczącym udziałem państwa) ale pozostawiona bez wskazania wad innych systemów jest nieprzekonująca.
 

***

 
Powracając jeszcze na chwilę do tak podkreślanej w książce roli państwa, warto zauważyć zupełny brak odniesienia się do błędów jakie częściowo doprowadziły do kryzysu. Retoryka tzw. „wolnorynkowców” wytyka rządom, że zapewniając gwarancje bankom i instytucjom finansowym de facto zachęcały je do podejmowania zbyt ryzykownych działań. Z drugiej strony, nadmierna ilość niskiej jakości kredytów hipotecznych w USA, jedna z przyczyn załamania sektora finansowego, była również efektem zachęt amerykańskiego rządu. Te ważne zastrzeżenia odnoszące się do nadmiernej roli państwa w gospodarce (i prowadzących do błędów rynku) nie są zupełnie w książce poruszone.
 
Listę tego typu błędów, uproszczeń i pominięć można ciągnąć długo (zachwyty nad państwowym  planowaniem, uproszczone spojrzenie na problem wzrostu w Afryce Subsaharyjskiej). Autor często kieruje się własną intuicją, bez oparcia w rzetelnych danych czy badaniach (a przynajmniej z tym się nie zdradza). Tego typu dywagacje niewiele wnoszą do poważnej dyskusji. Utrzymana w tonie gazetowych dyskusji narracja daje taką też wiedzę – na zwulgaryzowane, gazetowe argumenty zwolenników „ideologii wolnorynkowej” dostajemy zwulgaryzowane, gazetowe argumenty jej krytyków. Zamiast 23 nowych rzeczy o kapitalizmie, dowiadujemy się więc tylko, że ekonomia, „w takiej wersji, jaka była praktykowana przez ostatnie trzydzieści lat, czynnie przyczyniła się do krzywdy większości ludzkości”. Dla tej jednej rzeczy nie warto po tę książkę sięgać.
 
Ha-Joon Chang 23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2013. 346 stron.
 
Jeśli nie chcą Państwo przegapić kolejnych wydań naszego tygodnika, zachęcamy do zapisania się do naszego newslettera.