dwutygodnik internetowy
25.07.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

10 lipca. Teraz 2016

Nie mogę podjąć pielgrzymki ani dać swego wkładu w upamiętnienie zdarzeń skupionych wokół tej daty.

10_VII

Zostało mi kreślenie liter na papierze. Kiedyś, pewnie niedługo, tekst znajdzie się w Internecie pod moim nazwiskiem; tekst, który jest jak napis na szarfie u wieńca. Tekst – kamyk pamięci, anonimowe dzieło lodowca, szukającego drogi powrotu na północ, tu ginącego w nagłym skwarze.

Teraz kamyk przypominam, ale głębiej są groby, ciała, szczątki, te wydobyte z ziemi po to, by je przeliczyć, i te spoczywające tak, jak je rzuciła na ziemię agonia wśród płomieni.

Miłosz w swej nieustającej pielgrzymce przywołał postać kreta penetrującego pola zagłady. Ten kret nie jest świętokradcą. To patron pamiętliwej myśli i odważnej wyobraźni. Myślę, że 10 lipca to jego dzień.

Jedwabne i jego konstelacja miejsc żałoby. Srebrenica. Wzgórza Rwandy. Przecież to tylko wybrane na dziś miejsca pamięci z długiego ich spisu.

W tych miejscach milczeć razem – jak zamierza milczeć w Auschwitz papież Franciszek. On daje przykład. Na razie przykład należytego zamiaru. Wstawiajmy się za Nim, by realizację zdołał udźwignąć. To nie prosta sprawa – nawiedzanie miejsc takiej żałoby.

Myślę, że kret, który tam krąży pod ziemią, nie przestraszy się stąpania sandałów.