dwutygodnik internetowy
05.03.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

1%? Byle roztropnie

W zeszłym roku skorzystało z tego mechanizmu ponad 10 milionów osób, które na rzecz organizacji pożytku publicznego przekazały łącznie ponad 400 milionów złotych. Warto przyjrzeć się, jak te pieniądze rozkładają się pomiędzy konkretne podmioty. Daje do myślenia fakt, że jedna organizacja zbiera ponad 20% wszystkich środków, a pierwszych dziesięć (spośród około 8 tysięcy uprawnionych) aż 30% całej kwoty.

ilustr. Hanna Owsińska

 

Już kilkanaście lat temu popularny stał się w naszej części Europy (bo prawie nigdzie poza nią) pomysł skorzystania z, jak się wydawało, innowacyjnej metody pozyskiwania środków na najróżniejsze i zarazem pożyteczne działania. Powodów ku temu było sporo. Filantropia w naszym regionie jest płytka, organizacje nie chcą (a czasem nie mogą) ot, tak po prostu zarabiać, ich członków ubywa (ci, którzy zostają, i tak często nie chcą płacić składek), a państwo albo nie chce dawać pieniędzy, albo dostęp do nich obwarowuje takimi procedurami i warunkami, że ich uzyskiwanie okazuje się nierzadko w większym stopniu dodatkowym problemem, a nie jego rozwiązaniem.

 

Pomysł alokacji PIT wydawał się cudownie prosty i bezbolesny – dla każdego, poza budżetem państwa. Idea w tej formie po raz pierwszy pojawiła się przy dość szczególnych okolicznościach w, a jakże, Budapeszcie. Jednak to bynajmniej nie organizacje pozarządowe wpadły na ów pomysł, a inicjatorem takiego rozwiązanie był węgierski Kościół. Pomysł, żeby wspierać działania Kościoła (a właściwie Kościołów) jako instytucji dobra publicznego i czynić to niejako w drodze indywidualnych wyborów podatników-wyznawców, działa w kilku krajach – między innymi we Włoszech i w Niemczech (gdzie wierni mogą część podatku przekazywać na Kościół). Szczególnie w Niemczech formalnemu przystąpieniu i wystąpieniu z Kościoła towarzyszy korespondencja „podatkowa”, zbliżona do tej, jaka u nas towarzyszyłaby zmianie urzędu skarbowego. Ten stan rzeczy pociąga za sobą liczne, zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Jedną z nich (nie jest jasne, jak ją ocenić) jest powstanie sytuacji, w której osoba duchowna traktowana jest jako „opłacana z podatków”, a nie, jak ma to miejsce w Polsce, „z datków”. Taką reformę systemu finansowania Kościoła na Węgrzech skutecznie przeprowadzono mniej więcej w połowie lat 90-tych. Czy byłoby to dobre rozwiązania (i pod jakimi warunkami) w Polsce – to temat na oddzielny numer „Kontaktu”.

Całkiem świeckie węgierskie organizacje pozarządowe uznały, że nie ma jednak powodu, dla którego takimi przywilejami nad Dunajem cieszyć miałby się tylko Kościół. Zaproponowały więc, aby odrębny 1% podatku mógł być przekazywany właśnie na ich rzecz. W Polsce sekwencja jest odwrotna: pomysł wprowadzenia 1% dla Kościołów czy partii politycznych pojawia się już po tym, jak rozwiązanie to od jakiegoś czasu dotyczy organizacji pożytku publicznego.

 

Węgrom się udało, a w ślad za nimi poszli między innymi Słowacy, Polacy i Litwini. Wprowadzenie tego mechanizmu w Polsce wymagało uchwalenie odrębnej regulacji: Ustawy o Działalności Pożytku Publicznego i Wolontariacie. Dyskusje nad jej kształtem trwały siedem lat, a ostatecznie uchwalono ją w 2003 roku. Od tej chwili możliwe jest przekazywanie 1% PIT na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego. Mechanizm działał z początku w ograniczonym stopniu, głównie dlatego, że podatnik sam musiał dokonać wpłaty na rzecz OPP. Obecnie – od kiedy wpłat na rzecz OPP dokonuje za nas Urząd Skarbowy – używany jest znaczenie powszechniej. W zeszłym roku skorzystało z tego mechanizmu ponad 10 milionów osób, które na rzecz organizacji pożytku publicznego przekazały łącznie ponad 400 milionów złotych. Warto przyjrzeć się, jak te pieniądze rozkładają się pomiędzy konkretne podmioty. Daje do myślenia fakt, że jedna organizacja zbiera ponad 20% wszystkich środków, a pierwszych dziesięć (spośród około 8 tysięcy uprawnionych) aż 30% całej kwoty.

Szczególnie ciekawy wydaje się utrzymujący od kilku lat swoją pozycję rekordzista stawki: Fundacja Zdążyć z Pomocą, która prowadzi kilka tysięcy indywidualnych kont, na które zbierane są środki. Fundacja nie czyni tego bezinteresownie, pobierając część środków przekazywanych na rzecz konkretnych osób. Podobnie działa Fundacja Przyjazna Szkoła, która pozwala wpłacać 1% na rzecz konkretnych placówek oświatowych (które same nie posiadają statusu organizacji pożytku publicznego). Tym sposobem, za pomocą mechanizmu 1%, możliwe jest pośrednie dopłacanie do edukacji własnych dzieci. Obydwa przykłady wskazują na niepokojący proces „prywatyzacji” środków, które w intencji ustawodawcy miały być przeznaczone na rzecz pożytku publicznego. Z tego właśnie powodu mechanizm ten został zarezerwowany dla OPP. Czym jednak podmioty legitymujące się tym skrótem powinny się wyróżniać?

 

Ustawa nakłada na organizacje pożytku publicznego szereg zobowiązań, takich jak jawność, posiadanie kolegialnego organu kontroli wewnętrznej etc. Najważniejszy jednak jest wymóg, który zakłada, że działania OPP powinny być prowadzone na rzecz pożytku publicznego: a zatem grupy szerszej niż grono członków organizacji (czasem dobra publiczne odróżnia się po prostu od dóbr, nomen omen, klubowych).

Inną niepokojącą konsekwencją wprowadzenia 1% w Polsce jest też istotny spadek poziomu autentycznej filantropii w Polsce. Można wręcz powiedzieć, że znaczna część obywateli zastąpiła własne pieniądze środkami publicznymi – bo za takie niewątpliwie uznać należy środki PIT. Podkreślić trzeba w tym miejscu, że mechanizm 1% ma niewiele wspólnego z filantropią – jest raczej mechanizmem pokrewnym do budżetu partycypacyjnego i demokracji bezpośredniej. W zamyśle pomysłodawców uruchamiać miał namysł nad wyborem konkurencyjnych dóbr publicznych (szczególnie tych, które nie są adekwatnie finansowane przez Państwo), a nie „giełdę” potrzeb indywidualnych. Temu, żeby taki wybór był możliwy, służy między innymi wymóg transparentności organizacji pożytku publicznego. Każdy podatnik może i powinien zapoznawać się z ich działaniami i porównywać je pod różnym kątem (w tym, co ważne, pod względem sposobu korzystaniu z powierzonych im środków). Pełną listę OPP można zobaczyć pod adresem www.pozytek.ngo.pl

 

W tym roku ponownie będziemy mieli okazję skorzystać z uprawnienia do przekazania części naszego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. W tym roku uczyńmy to roztropnie.

  • Asperger

    (…)Następnie podpisujemy porozumienie w siedzibie lub przesyłając je listownie.
    Po dopełnieniu tych formalności zakładane jest subkonto i rodzic może zbierać na nim środki.
    100% wpływów na konto dziecka należy do niego, fundacja nie pobiera żadnych prowizji od wpływów. Źródlo – strona internetowa Fundacji ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ

  • Janek Mur

    Ale jak to? Skąd dane, że 1% doprowadził do  spadku filantropii? Może i jest jednym z czynników, ale chyba w zasadzie mało istotnym.